AKG N60NC – test

Autor: Bartosz Pacuła
Zdjęcia: AKG (nr 1-9), Wojciech Pacuła (nr 10-13)

 

Kilka lat temu postanowiłem nabyć dla siebie tanie słuchawki, które mógłbym wykorzystać w trakcie biegania i na siłowni. Warunków było kilka: musiały być wytrzymałe, niewielkie, ale nie douszne, a jakość dźwięku przyzwoita. W pierwszej kolejności zależało mi jednak na tym, by mój potencjalny nabytek był wyposażony w dobrej jakości system wygłuszający otoczenie, bym mógł bez przeszkód cieszyć się biegową playlistą, nie musząc przy tym wsłuchiwać się w muzykę ulicy. Po krótkich poszukiwaniach wybór padł na nauszniki od Sennheisera – model PXC 150, który został wyposażony w firmowy system NoiseGard. Jego działanie oparte było na prostym pomyśle – system ten podbijał bowiem wszystkie tony do tego stopnia, że poza muzyką nie słyszało się właściwie nic. Wtedy, gdy wyciągałem swoje pieniądze, takie działanie w ogóle mnie nie przeszkadzało, jednak z perspektywy stwierdzam, że nie była to szczególnie dopracowana technologia. Za działanie systemu  NoiseGard odpowiedzialna była spora (jak na rozmiary samych słuchawek) „pałka” zasilana bateriami. Wygodne czy ergonomiczne to na pewno nie było, a mijający mnie na trasie inni biegacze patrzyli na mnie, jakbym miał coś poprzestawiane w głowie. Samo działanie tego rozwiązania również było dalekie od ideału i – tak teraz mi się wydaje – niebezpieczne. Nie dość, że muzyka brzmiała niezwykle sztucznie i nie dało się jej długo słuchać, to jeszcze była ona na tyle głośna (nawet przy małym natężeniu dźwięku), że nie słyszałem w nich absolutnie nic. Mogłem sobie miło hasać po mieście i nawet bym nie zorientował się, że biegam pod tramwaj, karetkę pogotowia, wóz strażacki czy nieco bardziej krewkiego kierowcę, dla którego pasy na przejściu dla pieszych (i sami piesi) są bezsensowną przeszkodą do jak najszybszego pokonania. Wtedy, te kilka lat temu, zupełnie mi to nie przeszkadzało, ponieważ powszechność występowania tego typu tłumiących systemów była mizerna. Rok 2016 to jednak zupełnie inne standardy i całkowicie odmienne, wyższe!, oczekiwania klientów, za którymi firmy – chcąc nie chcąc – nadążać muszą. Szczególny rodzaj presji ciąży na największych producentach, od których rynek konsumencki (czyli dokładne przeciwieństwo rynku audiofilskiego) wymaga zdecydowanie najwięcej: ich produkty mają pierwsze wprowadzać innowacje, a przy tym świetnie wyglądać i być tanie.

By sprostać oczekiwaniom swoich klientów, firma AKG sięgnęła ok. trzy lata temu po designera z prawdziwego zdarzenia, który miał nie tylko zadbać o wygląd słuchawek i funkcjonalność słuchawek, ale także zająć się wewnętrzną spójnością oferty producenta. Co to oznacza? Rafał Czaniecki (bo to o nim mowa), Lead Designer w firmie AKG, odpowiedzialny jest za usystematyzowanie linii produktowych oraz wzornictwo wszystkich elementów (tak, łącznie z pudełkiem) produkowanych słuchawek, dba on również o to, by każde kolejne projektowane słuchawki były przeznaczone dla konkretnej grupy osób, które poszukują w produktach audio specyficznych rzeczy. Jak możemy przeczytać w wywiadzie opublikowanym 1 marca 2015 roku w „High Fidelity”: „Najważniejszą częścią mojego planu jest uporządkowanie portfolio produktów. Stworzyłem dwie nowe linie: Y-SERIES oraz N-SERIES, które, obok K-SERIES, pomogą lepiej kategoryzować nasze produkty oraz ułatwią pozycjonowanie marki na rynku. Seria K pozostaje bez zmian – to linia sprzętu dla profesjonalnych muzyków, audiofilów. Seria Y to propozycja dla młodych, kreatywnych ludzi, którzy szukają dobrego brzmienia i odważnego designu. Muzyka jest dla nich źródłem inspiracji. Produkty z tej serii są również bardziej przystępne cenowo. Seria N to produkty z wyższej i najwyższej półki cenowej i jakościowej. Najlepsze materiały, najlepszy dźwięk, innowacyjne technologie i wzornictwo”. Przy tym wszystkim trzeba zaznaczyć, że mamy tutaj do czynienia z fachowcem-artystą najwyższej próby, którego dzieła pojawiają się praktycznie na całym świecie, przynosząc chlubę nie tylko Polakom (wszak designerów sprzętu audio jest u nas jak na lekarstwo), ale i całej branży audio, gdzie – jak się okazuje – nie wszystko musi wyglądać jak ze śmietnika, żeby dobrze grać.

Te dwie opowieści łączą się ze sobą w jednym z najnowszych produktów AKG, właśnie ze wspomnianej serii N. Model N60NC został bowiem wyposażony w specjalny system Noise Cancelling (NC), którego zadaniem jest wyciszenie odgłosów tła w tak sposób, by użytkownikowi pozostało jedynie cieszenie się muzyką. Są to jednocześnie słuchawki, które dedykowane są osobą będącym w stanie wyłożyć na nauszniki ponad połowę minimalnej krajowej, którzy mają (przynajmniej podstawową) wiedzę na temat rynku audio i nie chcą bawić się w żadne półśrodki czy fuszerki. Tutaj ma być wszystko dopięte na ostatni guzik, a jakość dźwięku – chociaż wciąż najważniejsza – wcale nie jest jedynym czynnikiem determinującym zakup.

Pasek - kreska

RAFAŁ CZANIECKI
Lead Designer AKG

 

Jakie główne założenia stały za serią N? Do kogo jest ona kierowana, czym różni się od innych linii produktowych AKG?

Może zacznę od nazwy – skąd N? Język projektowy marki AKG nosi nazwę Aesthetica Neue – z niemieckiego: „Nowa Estetyka”. N pożyczyliśmy z drugiego członu nazwy – Neue. U podstawy leży więc idea tworzenia całkiem nowych, innowacyjnych produktów, które pomogą nam w doskonaleniu serii Y oraz K. W każdym wypuszczonym dotychczas produkcie z serii N możemy pochwalić się jakąś nowością, np. douszne N20 to nasze pierwsze słuchawki, których konstrukcja została w całości odlana ze stopu aluminium oraz pierwszy na ryku pilot z możliwością obsługi zarówno smartfonów z Androidem jak i iPhone’ów. N90Q z kolei to szereg innowacyjnych rozwiązań (tj. True Note, Dual-Foam), które pozwalają na maksymalną customizację dźwięku w zależności od anatomii ucha użytkownika i poprawę komfortu. N60NC to nasza najnowsza odsłona technologii redukcji szumów która nie tylko bije na głowę rozwiązania konkurencji, ale pozwala aż na 30 godzin pracy. Produkty te  kierowane są do „Dojrzałych Profesjonalistów” –  jak określamy w AKG grupę ludzi, którzy cenią zarówno doskonały dźwięk, jak i najlepszej jakości design. Podobnie jak w serii Y, w centrum naszego zainteresowania znajdują się ludzie kreatywni, traktujący słuchawki jako narzędzie pomagające im skupić się i tworzyć lub pracować. Półka cenowa tych produktów jest wyższa, oznacza to więc, że używamy najlepszych materiałów i wykończeń – także w przypadku opakowań.

Czy mógłby Pan pokrótce – jeżeli to w ogóle możliwe – opisać przebieg prac nad słuchawkami N60NC? Z czego czerpał Pan inspirację, jakie były główne założenia, które chciał Pan osiągnąć?

Jako jeden z pierwszy produktów serii N, N60NC to projekt w którym mamy szansę ustanowić standard i przedstawić charakter serii. Inspirowaliśmy się projektami z europejskich szkół projektowych jak Bauhaus, które traktują czystość form jako najwyższe piękno, a prostotę użytkowania jako niezbędny element projektu. By dodać produktowi jeszcze więcej klasy użyliśmy najwyższej jakości koreańskiej skóry ekologicznej na pałąku oraz poduszkach (wypełnione są pianką z pamięcią kształtu, tzw. Memory-foam). Wykorzystaliśmy znany z poprzednich modeli i opatentowany przez AKG system składania 3D Axis, dzięki któremu N60 składają się na płasko i zajmują bardzo mało miejsca. Było to jedno z ważniejszych założeń projektowych, ponieważ głównym scenariuszem użytkowania tego modelu jest podróż samolotem, gdzie ilość miejsca jest ograniczona, zarówno w kabinie, jak i w walizce czy plecaku użytkownika.

Czy zaimplementowanie systemu NC wpłynęło jakoś na wygląd modelu N60, czy jest to wyłącznie sprawa wnętrza tych słuchawek?

System NC był oczywiście brany pod uwagę od początku projektowania. Zawsze bierzemy pod uwagę wszystkie funkcjonalności i opinie naszych inżynierów akustyki na najwcześniejszych etapach projektowania. Dzięki temu nie musimy poświęcać wyglądu dla np. systemu redukcji szumów. Wszystkie elementy są ze sobą zintegrowane i projektowane jako całość. Patrząc na front nauszników N60NC zobaczymy perforowaną aluminiową płytkę – za nią znajdują się mikrofony potrzebne do działania systemu NC. Dzięki temu, że wszystkie elementy są brane pod uwagę od początku, zamiast głowić się nad tym, gdzie umieścić otwór dla mikrofonów postanowiliśmy wykorzystać ten wymóg jako element projektu, stworzyć z niego charakterystyczny element nadający słuchawkom charakter. W ten sposób podchodzimy do wszystkich trudności, jakie napotykamy w procesie projektowym. Zamiast na siłę unikać i ukrywać „niewygodne” elementy – integrujemy je i staramy się zmienić w atut, ważną część projektu.

Czy odpowiadał Pan za wygląd akcesoriów i pudełek z serii N? Jak ważna dla Pana jest spójność wszystkich tych elementów?

Tak, odpowiadam za wszystkie elementy zestawu – włącznie z projektami opakowań. Wraz z pracami nad samymi produktami Serii N opracowywaliśmy jednocześnie nowe pudełka, które odpowiadałyby charakterem nowej linii. Stworzyliśmy koncepcję dla całej serii, a dzięki temu, że osobiście projektowałem faktyczne opakowania dla pierwszych produktów N, byłem w stanie samodzielnie przetestować rozwiązania, wygląd każdego elementu oraz ustanowić standard dla produktów N. Zanim użytkownik zdecyduje się za zakup produktu, to właśnie opakowanie stanowi jego pierwszy kontakt z nim. Stworzyliśmy więc czytelny układ informacji, typografię, zestaw ikon, sposób w jaki prezentujemy produkt itd. Wszystko to składa się na czyste, czytelne opakowania, które emanują jakością wykonania i „zapowiadają” swoją zawartość. Jako Lead Designer dla marki AKG chcę, by wyglądała ona spójnie – dlatego opakowania są dla mnie niezmiernie ważnym elementem komunikacji marka-użytkownik.

Pasek - kreska

DESIGN

 

Moją prywatną wizualną referencją, produktem, do którego – pod tym kątem – porównuję wszystkie inne słuchawki, są nauszniki zaprojektowane właśnie przez pana Rafała – AKG Y50. Stali czytelnicy rubryki First Step Audio powinni doskonale je kojarzyć. Do „pięćdziesiątek” odwoływałem się już wielokrotnie, za każdym razem wychwalając je i wskazując ich bezsprzeczne zalety. To tej pory miałem jednak okazję wspominać o jakości oferowanego przez nie dźwięku, teraz zaś nadarzyła się sposobność, by wspomnieć o ich wyglądzie. A ten jest po prostu fenomenalny. Prostota formy, odważne kolory, logo, które zamiast przeszkadzać – wzbogaca wizualny przekaz; to wszystko w Y50 (i pozostałych słuchawkach z tej serii) znajdziemy. Co więcej, znakomicie prezentuje się również pudełko, które dosłownie zjada się oczami. Oczekiwania dotyczące modelu N60NC miałem więc spore, tym bardziej, że za ich wygląd odpowiadała ta sama osoba. Jedna już pierwszy rzut oka na pudełko zwiastuje, że mamy tutaj do czynienia z zupełnie innym typem produktu. Najmłodszy nabytek serii N jest bowiem, w przeciwieństwie do swojego starszego kuzyna, jeszcze bardziej minimalistyczny i elegancki. Moją uwagę zwróciły przede wszystkim muszle, których wygląd musiał zostać podporządkowany zastosowanemu w tym modelu systemowi NC. Wyszło to, moim zdaniem, naprawdę bardzo ładnie: główna, czarna część otoczona jest przez kontrastujące z nią aluminium, w środku zaś znalazło się miejsce na niewielkie, unikające nachalności i walenia po oczach logo. Dobrze prezentuje się również pałąk oraz poduszki, do wykonania których użyto wysokiej jakości koreańskiej skóry ekologicznej. Największą radość dadzą jednak te słuchawki miłośnikowi detali, tych niewielkich fragmentów całości, które – gdy są dobrze zaimplementowane – często umykają naszej uwadze, a które świadczą o prawdziwej wartości danego produktu. W N60NC zachwyca więc m.in. proste, minimalistyczne oznaczenie modelu czy dyskretnie wpleciony włącznik systemu Noise Cancelling na lewej muszli. Dobre wrażenia wizualne wzmocnione są przyjemnym wyglądem kabli (krótszego i dłuższego, wyposażonego w 1-przyciskowy pilot), adaptera samolotowego i przywołanego już pudełka. W tym ostatnim brakuje mi nieco nowoczesności i młodzieńczej energii, która była tak bardzo widoczna w pudle do Y50, jednak to raczej subiektywne odczucie. Najsłabiej z tego wszystkiego wypadł miękki, materiałowy futerał transportowy, który jest, w moim odczuciu, po prostu… nijaki, nie do końca dokładnie funkcjonuje też odpowiedzialne za łatwe pakowanie słuchawek rozwiązane 3D Axis. Da się je oczywiście szybko złożyć, jednak – przynajmniej w testowanym przeze mnie modelu – dwie muszle lekko nachodziły na siebie. Niby drobna sprawa, ale przewrażliwieni esteci mogą trochę zgrzytać zębami.

Pasek - kreska

OBSŁUGA I FUNKCJONALNOŚĆ

 

Nowe słuchawki AKG z linii Y i N zostały zaprojektowane dla ludzi, który chcą cieszyć się muzyką nie tylko w domu, siedząc przykutym do kanapy przed systemem odsłuchowym. Dlatego też ich obsługa musi być maksymalnie prosta i intuicyjna, by użytkownik mógł posłuchać muzyki czy to w trakcie sprzątania domu, spaceru czy też podczas jazdy przepełnionym tramwajem. Z słuchawek N60NC korzysta się – i to w bardzo zróżnicowanych warunkach – naprawdę bardzo dobrze. Nauszniki znakomicie leżały na mojej głowie, praktycznie w ogóle jej nie uciskając; jednocześnie w żadnym momencie nie bałem się, że mi spadną bądź zostaną przypadkowo strącone przez – dajmy na to – współpasażera miejskiej podróży. Duża w tym zaleta miękkich, dopasowujących się do kształtu naszych uszu poduszek oraz elastycznego pałąka. Przypominam, że oba te elementy zostały pokryte ekologiczną skórą, która jest przyjemna w dotyku i w żadnym momencie nie powoduje uczucia dyskomfortu. Bardzo dobrze rozwiązano również włączanie i wyłączanie systemu NC (do samego rozwiązania Noise Cancelling przejdę za chwilę) – do tego służy jeden przesuwany (w górę i dół) przycisk znajdujący się z tyłu lewej muszli. Dostęp do niego jest absolutnie bezproblemowy, a do skorzystania z niego wystarczy jedna (dowolna) ręka. Należy też nadmienić, że przycisk chodzi gładko, dzięki czemu nigdy nie musiałem się z nim specjalnie szarpać. Nie muszę również dodawać, że NC jest integralną częścią słuchawek i nie potrzebuje do swojego działania żadnego dodatkowego elementu, jak np. wspomnianej „pałki”, która towarzyszyła nausznikom od Sennheisera. Na pochwałę zasługuje również bezproblemowe wpinanie i wypinanie kabli (w zestawie, prócz wspomnianych dwóch, znaleźć można jeszcze przewód służący do ładowania systemu NC); szkoda jedynie, że same przewody – chociaż bardzo ładne i wizualnie dopieszczone – mają tendencję do lekkiego plątania się i skręcania. Nie jest to bynajmniej duża wada, jednak rzucała mi się w oczy na tyle często, że musiałem o niej wspomnieć.

Na osobny akapit zasługuje przywoływany już wielokrotnie system Noise Cancelling, który stanowi de facto główną atrakcję modelu N60NC. I trudno się dziwić, ponieważ działanie tej technologii jest tutaj fenomenalne. Nie ma to nic wspólnego z siermiężnymi początkami „zakrywania” tła sztucznym podbarwianiem i podbijaniem wszystkich części pasma; zamiast tego otrzymaliśmy prawdziwie inteligentną funkcjonalność, która rzeczywiście nie dopuszcza docierającego do nas zewsząd hałasu, jednocześnie w ogóle (no, prawie – mam bowiem wrażenie, że przy odpaleniu NC bardzo delikatnego wzmocnienia doznają średnie częstotliwości) nie ingerując w sam dźwięk. Odczucie, do którego można porównać siedzenie z nowymi nausznikami AKG z odpalonym NC, to sposób, w jaki słyszymy, gdy mamy zatkane uszy po kąpieli czy pływaniu. Wrażenie to dotyczy jednak wyłącznie niepożądanego szumu – sama muzyka dociera do nas, to oczywiste, bezproblemowo. System bardzo dobrze funkcjonuje przy różnych natężeniach dźwięku, więc muzyki można bezproblemowo słuchać np. przy odkurzaniu, gotowaniu wody w czajniku, podróżowaniu tramwajem z grupą dzieci czy podczas dużego rodzinnego obiadu. Muszę przy tym zaznaczyć, że zaproponowane przez AKG rozwiązanie wcale nie skazuje nas całkowicie na łaskę naszego innego zmysłu – wzroku; pomimo tego, że szumy są podczas delektowania się muzyką niezauważalne, to wciąż będziemy miel możliwość usłyszenia (w porę!) nadjeżdżającego środka komunikacji miejskiej czy potężnego wozu strażackiego. Słowem: klasa.

Część osób może martwić się potencjalnymi kłopotami z ładowaniem słuchawek – spieszę jednak ze słowami otuchy, bowiem i ten aspekt producent rozwiązał wzorowo. Na pudełku AKG deklaruje potrzebę ładowania co ok. 30 godzin. I jest to całkowita prawda – chociaż podczas testów katowałem te słuchawki niemiłosiernie, to zaledwie raz musiałem posilić je prądem.

Pasek - kreska

DŹWIĘK

 

Metodologia odsłuchu

Słuchawki nauszne AKG N60NC testowane były w różnych miejscach i w trakcie wykonywania różnych czynności związanych z domem i pracą. Za podstawowe źródło posłużył mi telefon Samsung Galaxy A3, skorzystałem też z komputera podłączonego do dwóch przetworników cyfrowo-analogowych/wzmacniaczy słuchawkowych: jednego od iFi Audio (iDSD), drugiego zaś od Chord Electronics (Hugo TT). Nauszniki porównywałem z innymi produktami AKG (słuchawkami Y50 oraz Q460) oraz Sennheiserami PXC 150.

Odsłuch

Czy 1000 zł za słuchawki to dużo czy mało? Zależy kto pyta i kto odpowiada. Na co dzień mam ogromny przywilej korzystać z (do niedawna) topowych nauszników firmy Audeze, modelu LCD-3, który kosztuje kilka tysięcy złotych; przy nich model N60NC nie kosztuje zbyt wiele. Dla porównania, moja dziewczyna korzysta najczęściej z darmowych słuchawek, które dostała w gratisie do swojego telefonu. Dla niej wydanie takiej kwoty na sprzęt audio to jakiś absurd, rzecz pozbawiona sensu, czynność oderwana od rzeczywistości. Tymczasem testowane przeze mnie słuchawki od AKG są jednym z najlepszych sposobów, żeby udowodnić jej (i ogólnie: fanom muzyki, którzy o audio mają nikłe lub zerowe pojęcie), że w tej całej zabawie można znaleźć sens, a ceny powszechnie występujące w branży nie są – przynajmniej całkowicie – wzięte z kosmosu. Niesamowite jest bowiem to, jak te nauszniki grają, jak spójny przekaz dźwiękowy, pomimo swojej, bądźmy szczerzy – relatywnie niskiej, ceny oferują. Jednocześnie nie ma tutaj miejsca na żadne „audiofilskie pieprzenie” i zachwycanie się mało istotnymi (z punktu widzenia grupy docelowej, dla której N60NC zostały stworzone) detalami; zamiast tego jest świetna, nieskrępowana niczym zabawa.

Moja uwagę przede wszystkim zwrócił przywołana akapit wyżej spójność oferowanego brzmienia, konsekwentna realizacja pewnego pomysłu inżynierów i projektantów pracujących dla AKG. Podobny dźwięk, zaraz wyjaśnię dokładniej jaki, otrzymujemy więc słuchając ostatniej płyty zmarłego przed kilkoma dniami Davida Bowiego, świetnie nagranej popowej płyty Pure Heroine nowozelandzkiej wokalistki Lorde, Pasji Mateusza Johanna Sebastiana Bacha w wykonaniu Dunedin Consort czy fatalnie nagranych płyt z katalogu Black Sabbath. Co więcej, nauszniki N60NC niestrudzenie realizują swoją wizję dźwięku niezależnie od tego, czy traktujemy je świetnie przygotowanym plikiem HD czy ordynarną „empetrójką”.

Zawsze na pierwszy plan wysuwane jest to, co dzieje się w środku pasma, z szczególnym uwzględnieniem głównego wokalu (lub, jeżeli mówimy np. o chórze – wokali), gitary prowadzącej czy (jeżeli słuchamy np. dzieł Jeana-Michela Jarre’a) głównej linii melodycznej. To tam skupia się najwięcej energii, dynamiki i nasycenia. Należy jednak wspomnieć, że środek pasma, chociaż jest tutaj niekwestionowaną gwiazdą, w żadnym momencie nie dominuje innych elementów składowych brzmienia. Wręcz przeciwnie – po zmianie słuchawek z modelu Y50 na N60NC wszystkiego pojawia się znacznie (podkreślam – znacznie) więcej, a beneficjentem tych zmian jest również bas (odrobinę głębszy, o niebo lepiej kontrolowany, mocno zaznaczony, a przy tym przyjemnie aksamitny) czy detaliczność. Podobać się może też godna pochwały scena dźwiękowa; chociaż mówimy tu o słuchawkach (więc cudów na miarę poważnego systemu z drogimi kolumnami głośnikowymi nie należy się spodziewać), to dzięki dobrze przemyślanej separacji poszczególnych źródeł pozornych mamy wrażenie, że całość jest charakteryzuje się sporą przestrzenią i fajnym oddechem. Muszę również nadmienić, że przy tej całej selektywności nigdy nie miałem wrażenia, że dostaję kilka mniej lub bardziej skoordynowanych ze sobą dźwięków – zawsze oferowane mi był jeden przekaz, z którego po prostu, jeżeli tylko miałem taka ochotę, mogłem sobie wybrać dowolny element, na którym mogłem skupić swoją uwagę. Dźwięk jest przy tym wszystkim bardzo wyraźny, obecny „tu i teraz”, nie powodując jednocześnie dyskomfortu nawet przy głośniejszym słuchaniu. To naprawdę rasowe brzmienie, które powinno się spodobać każdemu, kto nie dostaje natychmiastowego zawału serca przy nieco szybszym i mocniejszym graniu. Zawiodły mnie nieco tony wysokie, których nauszniki AKG od pewnego momentu nie są w stanie „wyczarować”; nie jest to jednak poważny zarzut z mojej strony, tym bardziej, że nie znam słuchawek w tym lub podobnym przedziale cenowym, które radziłyby sobie z problemem rekreacji góry pasma szczególnie lepiej.

Pasek - kreska

PODSUMOWANIE

 

Słuchawki N60NC mają kilka właściwych sobie problemów, które wynikają jednak nie z zaniedbań producenta, ale ilości pieniędzy, które trzeba na nie wyłożyć. W swojej cenie radzą sobie bowiem lepiej niż dobrze, a opisywane przez pana Rafała „założenia programowe” linii N widać tutaj jak na dłoni. Rzeczywiście są to nauszniki wyposażone w nowoczesne, innowacyjne technologie i wykonane przy użyciu najlepszych możliwych (oczywiście przy tych kosztach produkcji) materiałów. Z czystym sumieniem mogę je polecić osobom szukającym dla siebie słuchawek, które nie byłyby tylko „zwykłym sprzętem audio”, ale wysokiej klasy narzędziem z prawdziwego zdarzenia, które mogłyby pokochać. Funkcjonalne, ładne, oferujące świetny dźwięk. Czego chcieć więcej?

Pasek - informacje

Pasmo przenoszenia: 10 Hz – 22 kHz
Impedancja: 32 omy
Maksymalna moc wyjścia: 30 mW
Efektywność: 123 dB SPL/V przy 1 kHz
Waga : 150 g
Długość przewodu: 1,2 m
Złącze: gniazdo stereo 3,5 mm typu mini-jack

Sprzęt do testu dostarczyła firma Suport.

Pasek - kreska

Tekst po raz pierwszy ukazał się na łamach miesięcznika „High Fidelity” w styczniu 2016 roku.

Oryginalny tekst: CZYTAJ

High Fidelity - logo (2015)