Blue & Lonesome – recenzja

Autor: Krzysiek Kowacz
Zdjęcia: Rolling Stones Records

 

The Rolling Stones czyli kapela-instytucja, nieprzerwanie funkcjonujący symbol Zachodu, od ponad 50 lat (!) koncertujący i nagrywający płyty wciąż nie ma dość. Każdy normalny człowiek w tym wieku już dawno rozsiadłby się wygodnie w fotelu i założywszy ciepłe kapcie napawał postawionym przez siebie „pomnikiem trwalszym niż ze spiżu”. Ale nie Mick Jagger. Mick Jagger nigdy nie ma dość i mimo, że wszyscy Stonesi są już naprawdę starzy to postanawiają nagrać co nowego – coverowy album Blue & Lonesome. Wracając przy tym do korzeni.

Jakiś czas temu udałem się wraz z redaktorem naczelnym naszego portalu do Multikina w Krakowie aby obejrzeć zapis z ostatniego „wielkiego” koncertu The Rolling Stones, który miał miejsce na Kubie. Kapela, swoją modą, jest obecna w wielu historycznie istotnych momentach na świecie, tym razem byli forpocztą wielkiej odwilży w relacjach Kuba-USA i otwarcia się tego kraju na świat zewnętrzny. Pierwszą jaskółką nowej ery miała być dawka „zachodniej” muzyki, coś na co nasi ojcowie i matki czekali w głębokim PRL-u. Z koncertu wyszedłem bardzo zawiedziony, ponieważ – nie owijając w bawełnę – był zwyczajnie mierny. I niesamowicie nudny. Wiek Stonesów dał o sobie znać, ledwo ruszali się na scenie, Jagger śpiewał nieprawdopodobnie liniowo i niemal cały czas tak samo. Zwyczajnie brakowało energii, żwawości i ikry. Są pewne rzeczy, których nie da się przeskoczyć. Z tym większa obawą oczekiwałem nowego albumu zespołu będąc pewnym, że niestety znowuż się zawiodę. Cóż, i tak i nie.

Blue & Lonesome nie jest niczym odkrywczym. Jednak jest to ciekawa płytka, głównie z tego względu, iż Jagger i spółka wracają niejako do korzeni, z których wyrośli – chicagowskiego bluesa. Covery utworów swoich młodości, oto pomysł kapeli na ten album. I nie ma w tym nic złego, szczególnie że niektóre interpretacje są na prawdę bardzo dobre, jak choćby tytułowe Blue & Lonesome czy Little Rain. Album jest dość jednolity i statyczny, w zasadzie niczym nie zaskakuje. Jest oczywiście poprawny i bardzo przyjemnie się go słucha, po prostu nie wbije się nikomu w pamięć. Inną kwestią jest dźwięk. Tutaj na plus wyróżniają się bardzo dobrze i czysto nagrane instrumenty, a także świetna separacja poszczególnych muzyków, dzięki czemu odbiór jest konkretny i mięsisty.

Inżynierowie przy okazji stanęli na głowie, żeby głos Micka Jaggera brzmiał tak dobrze, jak ma to miejsce na Blue & Lonesome. Warto zaznaczyć, że na Kubie bynajmniej nie radził sobie nawet w połowie tak dobrze, jak na swoim najnowszym krążku. Elementem godnym zaznaczenia jest ciekawy smaczek krążka: otóż w utworach Everybody Knows About My Good Thing oraz I Can’t Quit You Baby występuje… Eric Clapton. Tak jest, Slowhand gościnnie wystąpił na płycie, co z pewnością jest ciekawym urozmaiceniem. Szczególnie, że jego unikatowy styl grania ciężko przeoczyć. Szkoda tylko, że z tej współpracy nie wyszło nic autorskiego. Cóż, może następnym razem doczekamy się wreszcie czegoś świeżego.

Blue & Lonesome nie polecę, przynajmniej w klasycznym tego słowa znaczeniu. Nie napiszę, że tej płyty trzeba posłuchać, bo nie trzeba i nie straci się w związku z tym zupełnie nic. Ale warto. Warto bo to wciąż The Rolling Stones (i Eric Clapton), bo to wciąż solidny blues i to wciąż dobrze nagrana płyta. Nawet pojedyncze, dziewicze odsłuchanie da trochę frajdy. Potem zaś każda kolejna sesja będzie odsiewać szaraków od coraz bardziej oddanych fanów. I tak ostatecznie płyta ta pozostanie w wąskim gronie koneserów, gdzie być może na dłuższą metę nie zostanie zapomniana.

Pasek - wydanie

Stonesi przygotowali dla swoich fanów cztery wersje Blue & Lonesome. Mowa tu o krążku CD, podwójnym winylu, edycji cyfrowej oraz kolekcjonerskim boksie, w skład którego wszedł album na srebrnym krążku, 75-stronicowa książeczka poświęcona najmłodszemu dziecku The Rolling Stones oraz kartki pocztowe ze zdjęciami zespołu.

Pasek - informacje

Wykonawca: The Rolling Stones
Tytuł: Blue & Lonesome
Wytwórnia: Rolling Stones Records
Data wydania: 2016
Gatunek: Blues
Czas trwania: 42:36