Chillout na świecie, Chillout w Krakowie – opis siedziby krakowskiej firmy Chillout Studio

Autor: Bartosz Pacuła
Zdjęcia: Bartosz Pacuła

 

Siedem lat. Dużo to czy mało? Dokładnie taki okres czasu upłynął od założenia salonu Chillout Studio do momentu w którym jesteśmy teraz. Dużo się przez ten okres działo, a kilka wydarzeń znacząco wpłynęło na zawodowe i prywatne życia jego właścicieli i pracowników podczas tej siedmioletniej wędrówki. Bez wątpienia jedną z najważniejszych rzeczy, które w ostatnich latach zrobili, to zmiana adresu i przenosiny do nowego, nieporównywalnie lepszego pod każdym względem, miejsca. I właśnie z tego powodu chciałbym Państwa zaprosić na odrobinę sentymentalną, ale równocześnie spektakularną podróż po historii, a także nowej siedzibie salonu Chillout Studio.

Chillout Studio to, mówiąc najprościej jak się da, sklep sprzedający produkty audio z segmentu hi-fi oraz hi-end. I na tym można by było poprzestać, gdyby nie fakt, że za tą nazwą, a głęboko ludzie tam pracujący głęboko wierzą, że tak jest, kryje się coś więcej. Chillout został otwarty 17 lutego 2007 roku przez dwóch ludzi – Patryka Chudego oraz Tomasza Srokę, którym ten śmiały (a nawet szalony) krok umożliwiły ciężka praca i przede wszystkim pasja do sprzętu audio. Już w 2007 roku byli to ludzie doświadczeni w tej branży, z potężnym bagażem fachowej wiedzy oraz znacznymi umiejętnościami. Chcieli oni prowadzić swój sklep na swoich własnych zasadach, gdzie sprzedawaliby wyłącznie produkty, które sami uznaliby za dobre. Początkowo wcale jednak łatwo nie było. Rynek okazał się być bardzo wymagający i ciężko było przekonać ludzi, by zaufali nowej marce. Na początku Chillout sprzedawał sprzęt, który można określić mianem „budżetowego”. Jednak po kilku miesiącach wytężonej pracy i starań sklep mógł się pochwalić asortymentem, którego jakość była coraz lepsza i lepsza.

Zasady przy wyborze sprzętu zawsze były takie same. By sprzęt mógł trafić do Chilloutu musiał cieszyć się dobrą estymą oraz wieloma pozytywnymi recenzjami, musiał także przejść wewnętrzną kontrolę jakości – wszystko po to, by mógł być z czystym sumieniem przez pracowników Chillout Studio sprzedawany. Z każdym kolejnym miesiącem nazwa sklepu była co raz lepiej rozpoznawalna i coraz więcej ludzi łączyło ją z wysoką jakością i fachową obsługą. Taka sytuacja pozwoliła na sprowadzanie topowego sprzętu high-ednowego, a także nawiązywanie współpracy z różnymi instytucjami. Przykładów takiej działalności Chilloutu jest wiele – dość będzie przytoczyć wyposażenie sal konferencyjnych Małopolskiej Izby Architektów oraz Geofizyki Krakowskiej, które po dziś korzystają z instalacji zaproponowanych i wdrożonych przez Chillout. Obecnie firma może poszczycić się współpracą z wieloma cenionymi i uznanymi firmami, takimi jak: Jeff Rowland, IsoTek, Raidho, Harmonix, Sonus faber, McIntosh, Hegel, Amphion, Eggleston Works czy Naim.

Sklep w pewnym momencie okazał się tak duży, że ówczesna siedziba przestała być wystarczająca. Jak mówi Patryk Chudy: „Stara siedziba Chilloutu miała kilka naprawdę fajnych zalet. Pierwszą z nich były miłe, ‘domowe’ warunki odsłuchowe. Dzięki temu klienci mogli słuchać wybranego sprzętu w warunkach, które sami mieli w swoich domach i mieszkaniach”. Nie da się ukryć – stara sala odsłuchowa miała przytulny wystrój i przyjemny klimat. Jednak te zalety w pewnym momencie zaczęły być wadami. „W starej lokalizacji dysponowaliśmy jedną, niewielką salą odsłuchową, w której wykluczone były np. odsłuchy większych kolumn. Również część ekspozycyjna nie była specjalnie rozbuchana, przez co wiele rzeczy było dla klientów niewidocznych” – mówi Tomasz Sroka, współzałożyciel firmy. Ponadto były również problemy z samym adresem, pod który można było znaleźć sklep. Znajdował się on bowiem pośrodku osiedla, co znacznie utrudniało dotarcie tam przez klientów, nie zawsze było tam też bezpiecznie, o co skutecznie dbali niektórzy mieszkańcy. Często również nie można było znaleźć dogodnego miejsca do parkowania i trzeba było stawiać auto daleko od wejścia do salonu. A nosić ciężki i drogi sprzęt kilkadziesiąt, a nawet kilkaset metrów to naprawdę średnia przyjemność.

Właściciele firmy podjęli więc śmiałą, lecz kluczową decyzję o zmianie adresu. Patryk Chudy wyjaśnia to tak: „Chcieliśmy, by nowa siedziba była lepsza pod każdym względem od tej starej. Lepsza musiała być lokalizacja, a także wnętrze salonu. Nie mogliśmy sobie pozwolić na wybór małego, równie zagraconego miejsca, musieliśmy więc szukać budynku, w którym moglibyśmy wyodrębnić dwie sale odsłuchowe oraz potężną część ekspozycyjną, na której moglibyśmy pokazać wszystko co chcielibyśmy”. Nie był to jedyny problem do rozwiązania. Nowe miejsce musiało dobrze oddawać estymę, jaką Chillout od pewnego czasu się cieszył. Musiało być reprezentatywne zarówno od zewnątrz, jak i wewnątrz. Wymagana była również odpowiednia akustyka sal odsłuchowych, a do tego wszystkiego musiał również zostać zaprojektowany odpowiedni wystrój, który podkreślałby wyjątkowość sklepu.

Po długich poszukiwaniach takie miejsce odnaleziono. Dzięki nowej siedzibie, mieszczącej się przy ul. Kapelanka 13A w Krakowie, Chillout może się obecnie pochwalić przestrzenią sklepową zajmującą ok. 170 m², z czego 110 m² zajęte jest przez część ekspozycyjną, a 60 m² przed dwie sale odsłuchowe – małą (20 m²) oraz dużą (40 m²). Kiedyś dla pracowników Chilloutu było to marzenie. Taki podział na salę małą i dużą nie jest, naturalnie, przypadkowy. W sali małej starano się maksymalnie odwzorować warunki, które panują w większości polskich domów. Relatywnie niewielu ludzi dysponuje przestrzeniami odsłuchowymi większymi niż 20 m², dlatego też za każdym razem są przyjemnie zaskoczeni widząc w salonie taką salkę. Pokój ten świetnie nadaje się na prezentacje monitorów, a także dobrej jakości systemów hi -fi. Jest on również wyposażony w projektor, ekran kompaktowy i system nagłośnienia 5.1, co pozwala na testowanie przez miłośników filmu różnych rozwiązań dotyczących kina domowego. Druga sala odsłuchowa powstała z myślą o topowych systemach high-endowych. To tutaj można słuchać dużych kolumn potrzebujących dużej przestrzeni, to tutaj można konfrontować swoje wyobrażenia dotyczące drogich wzmacniaczy czy źródeł ze stanem faktycznym. Również ta sala wyposażona jest w (odpowiednio większy) ekran, wydajny projektor JVC, a także system nagłośnienia 7.1. Właściciele z dumą mówią, że „do tej pory nie było u nich jeszcze człowieka, który zażyczyłby sobie prezentacji kina domowego w tej sali i nie wyszedłby po niej oszołomiony”.

Równie dumni są z tego, jak prezentuje się miejsce ekspozycyjne. Znajduje się tam większość produktów, którymi firma dysponuje – od kolumn, przez elektronikę, na audiofilskich gadżetach skończywszy. Każdą rzecz można bez problemu przetransportować do dowolnej sali odsłuchowej, w zależności od życzenia klienta i każdą z nich można podpiąć, bawiąc się różnymi konfiguracjami, osiągając – jak wierzą – pożądany dźwięk. Obie sale wyposażone są również w szereg kabli, a także ogromną ilość płyt – i to we wszystkich trzech formach: winylowej, CD oraz cyfrowej. Płyt w tej ostatniej formie ma obecnie ponad 1200, od klasyki, przez jazz i rock, a na elektronice skończywszy, wszystkie w bezstratnym formacie FLAC, każdy znajdzie więc coś dla siebie.

Chillout Studio nieustannie się rozwija, a przykład przenosin, choć najbardziej spektakularny, nie jest jedyną rzeczą, którą mogą się ludzie z Krakowa się pochwalić. Nieustannie poszukują nowych firm i produktów, których jakość zadowoliłaby zarówno ich, jak i klientów, optymalizują swoją ofertę tak, aby każdy kupujący czuł się zadowolony. Prowadzą także prezentacje tematyczne i przez cały czas oferują promocje, które mają na celu wyróżnić ich salon na tle konkurencji (dosłownie w tym momencie są w trakcie tworzenia oferty łączącej kupowanie high-endowego sprzętu z gratisowym, wspaniale zorganizowanym weekendem w Krakowie).

Muszę przyznać, że długo myślałem jak zakończyć ten tekst. Do ostatniego akapitu miałem kilkanaście różnych podejść. Pisałem jaki to salon jest piękny, nowa siedziba wspaniała, a pracujący tu ludzie fachowi. Zakończę jednak inaczej. Przyjdźcie Państwo i sami oceńcie to, co przeczytaliście. Pracownicy mówią, że mają nadzieję, że się Państwo nie zawiodą. Najlepiej podsumuje to wypowiedź, której udzielił Patryk Chudy: „Chillout Studio to miejsce dla ludzi z pasją. Ja jestem pasjonatem i ludzie przychodzący do naszego salonu są pasjonatami. Wydaje mi się, że to dlatego wszyscy świetnie się u nas czują, a klienci, którzy raz dokonali u nas zakupów potem wielokrotnie i chętnie do nas wracają”.

Pasek - kreska

Tekst po raz pierwszy ukazał się na łamach miesięcznika „High Fidelity” w kwietniu 2014 roku.

Oryginalny tekst: CZYTAJ

High Fidelity - logo (2015)