Drony – recenzja

Autor: Bartosz Pacuła
Zdjęcia: ART2 Music

 

Audiofilskie kable audio (złote, platynowe, whatever) budzą w ludziach naprawdę wielkie emocje. Oczywiście zdaję sobie sprawę dlaczego, w końcu mówimy tu czasami o dwóch metrach drutu, który kosztuje więcej niż 40-metrowe mieszkanie w dużym mieście, np. Krakowie czy Wrocławiu. Nie piszę tego, by roztrząsać tu ten problem, ale by opowiedzieć pewną historyjkę, usłyszaną z bliskiego źródła. Kojarzycie utwór Telefony od Fisz Emade Tworzywo, który jakiś czas temu wygodnie rozsiadł się na Liście Przebojów Trójki? Otóż kawałek ten – sami pewnie przyznacie – znakomicie brzmi, nawet z bardzo tanich urządzeń. Za ten stan rzeczy odpowiada m.in. Jacek Gawłowski, ten sam, który dostał nagrodę Grammy (TUTAJ) i który jest odpowiedzialny za fantastycznie przygotowane remastery płyt z serii Polish Jazz (o tym TUTAJ).

Co prawda szef JG Master Lab nie miksował tego kawałka (robił to Emade), ale proces ten odbył się właśnie w jego studiu. A gdzie ten audiofilski wątek „kablarski”? A tu, że Emade robił to na systemie, w skład którego weszły high-endowe wzmacniacze mocy Accuphase’a A-200 oraz niewiarygodnie drogie kable głośnikowe Siltech Triple Crown; te ostatnie są konstrukcją wprost z koszmarów każdego domorosłego inżyniera. To tylko jedna anegdotka, myślę jednak, że takich związanych z albumem Drony, czyli najnowszym studyjnym longplay’em Fisza i Emade, jest znacznie więcej. Tę opowieść znam akurat z TEGO wywiadu, którego autor był najbardziej zainteresowany audiofilskimi aspektami nagrania i realizacji Dronów. Kto wie ile innych ciekawostek czeka na odkrycie przez fanów warszawskiego duetu?

Podobnie ma się sprawa z samym albumem, który jest dziełem niewiarygodnie głębokim. W jego skład wchodzi 12 kawałków, które – generalnie rzecz biorąc – opowiadają o życiu w nowoczesnym, wypchanym zaawansowanymi technologiami świecie. W swoich tekstach Fisz snuje refleksje dotyczące kontaktów między ludźmi (Telefony), roli pieniędzy (Bzyk) czy komputerów (Komputer). Na pierwszy rzut oka brzmi to wszystko bardzo prosto, nie są to jednak żadne rojenia nastolatka, któremu wydaje się, że zgłębił tajemnicę życia, bo właśnie przeczytał Alchemika Paulo Coelho. Teksty są niezwykle celne i niejednoznaczne, otwarte na liczne interpretacje i bardzo osobiste przeżywanie ich znaczenia.

Sfera liryczna – owszem – jest bardzo ważna, jednak równie istotna jest tutaj muzyka. Nie została ona zdegradowana do roli zwyczajnego tła, ale sama jest ważnym nośnikiem emocji, doskonale uzupełniającym opowiadane historie. Chociaż nie wszystkie utwory doczekały się równie dobrych aranżacji, to część z nich (prócz singlowych Telefonów można tutaj wymienić kawałek Fanatycy czy Biegnij dalej sam) brzmi jak największe popowe hity. Takie, które raz usłyszeliśmy i już na zawsze pozostaną w naszych głowach. Warto pochwalić ciekawe pomysły, które duet Fisz-Emade tak wspaniale tutaj zrealizował. Mówię np. o inteligentnym wpleceniu smyczków do numeru Duch. Był to zabieg niebezpieczny, w końcu skrzypce czy wiolonczele w muzyce popularnej wcale nie muszą gwarantować dostojnego nastroju (a bardzo często ocierają się o szmirę). Jednak w tym wypadku okazał się to strzał w 10.

Jak już zdążyłem wspomnieć, Drony były miksowane w studiu Jacka Gawłowskiego. Na dodatek przez Emade, który – z jednej strony – wiedział dokładnie na jakim efekcie mu zależy, z drugiej zaś jest osobą, która bez wątpienia dużo słyszy. Efektem tego wszystkiego jest znakomicie brzmiący krążek, który przywodzi na myśl najlepsze realizacje wytwórni For Tune. Dźwięk jest gęsty, szczególnie w środku pasma, a jednocześnie bardzo otwarty, ze sporym zapasem oddechu. Na wielkie słowa uznania zasługuje również sposób, w jaki połączono muzykę z wokalem. Żaden z tych elementów nie przeszkadza drugiemu; co więcej – we wspaniały sposób się dopełniają, dzięki czemu przesłanie Fisza wybrzmiewa z odpowiednią mocą, muzyka zaś staje się jeszcze bardziej szlachetna.

Bracia Waglewscy przygotowali materiał wyjątkowy. Relaksujący, ale i zmuszający do refleksji; bardzo prosty w odbiorze, ale w żadnym wypadku prostacki; wreszcie: będący przykładem idealnego balansu między warstwą muzyczną a tekstową. A czy mogli zrobić coś lepiej? W moim przekonaniu – tylko jedną rzecz. Drony to album, który trwa prawie godzinę i pod koniec może trochę męczyć, szczególnie jeśli chcemy skupić się na świadomym odbiorze całości. Nie ma jednak o co płakać – nawet nieco za długie Drony są dziełem, które powinniście postawić na swojej półce. Najlepiej teraz.

Pasek - kreska

Album Drony zostaje wyróżniony nagrodami Great Music oraz Great Recording.

Great MusicGreat Recording

Pasek - wydanie

Drony ukazały się, czego bardzo żałuję, jedynie na płycie CD. Na szczęście wydawca nie ograniczył się do jednej wersji i zaoferował nam, prócz opcji „zwykłej”, edycję specjalną. Od regularnego wydawnictwa różni się ona tekturowym opakowaniem na cały zestaw, naklejkami i dodatkową płytą CD, w skład której weszły m.in. dwa remiksy Telefonów czy dwa instrumentale. A, zapomniałbym o jednej sprawie. Podstawową wersję Dronów można dorwać za ok. 30 zł, zaś za edycję specjalną trzeba wyłożyć ok. 45 zł. Ceny te są naprawdę niewielkie, szczególnie gdy przypomnimy sobie ostatni album Adele, kosztujący w dniu premiery prawie 70 zł. Nic dziwnego, że hip-hop wciąż znakomicie się sprzedaje: za taką cenę grzech nie brać!

Pasek - informacje

Wykonawca: Fisz Emade Tworzywo
Tytuł: Drony
Wytwórnia: ART2 Music
Data wydania: 2016
Gatunek: Hip-hop
Czas trwania: 57:28