Evolve – recenzja

Autor: Kamil Brycki
Zdjęcia: Interscope Records

 

Niestety, artykuł ten muszę zacząć od jednego stwierdzenia – Evolve mnie zawiodło. Nigdy nie byłem wielkim fanem twórczości Imagine Dragons, mimo to jednak niektóre ich piosenki naprawdę lubię i z dużym entuzjazmem przyjąłem informację o nowej płycie oraz wypuszczenie promującego ją singla zatytułowanego Believer. Ten utwór jest również przyczyną mojego zawodu, ponieważ mocno utkwił w mojej głowie i wyniósł oczekiwania na trudny do spełnienia poziom, którego, jak łatwo się domyślić, cały album nie zdołał utrzymać. Czy to jednak znaczy, że nie warto sięgać po Evolve?

Zależy. Zawsze uważałem Imagine Dragons za bardziej rockowy niż popowy czy elektroniczny zespół, o czym zresztą świetnie świadczą najpopularniejsze kawałki – czy to Radioactive, czy też napisany do League of Legends utwór Warriors (mój faworyt ich twórczości do dzisiaj), czy chociażby Believer udostępniony szerszej publiczności w okolicach marca tego roku. Evolve jednak dość szybko weryfikuje to spojrzenie, ponieważ każda inna piosenka bardziej zasługuje na miano radiowej elektroniki niż nieinwazyjnego rocka; to oczywiście znajdzie i swoich fanów, i wrogów. Ja plasuję się gdzieś po środku.

Dostajemy tu bowiem Believer (o którym wspominam póki co w każdym akapicie) które tętni energią i życiem; mamy też naprawdę dobre Rise Up, gdzie wokalista zespołu pokazuje, na co stać jego głos. Obok tych piosenek pojawiają się również takie kawałki, jak Starting Over czy Whatever It Takes, które są przyjemne w odsłuchu, a także dobrze nagrane i wykonane, jednak nie do końca zapadające w pamięć; są też takie, jak Yesterday oraz Dancing In The Dark, których po prostu nie mogę słuchać i przewijam za każdym razem. Mamy więc jeden przykład mocnego rocka w stylu Radioactive, dużo kawałków radiowych z lekkim, wakacyjnym bitem i dwa czy trzy absolutne niewypały, co czyni płytę nie do końca satysfakcjonującą.

Nie mogę jednak powiedzieć, że Evolve nie zasługuje na odsłuch. Są tu utwory, które – co tu dużo mówić – podobają mi się. Większości nie miałem ochoty przewijać, ponieważ są melodyczne, entuzjastyczne i lekkie. Niestety, nie zapadają również w pamięć, nie są wyjątkowe i w wielu przypadkach brzmią po prostu jak cała masa innych piosenek puszczanych w radio w trakcie wakacji. Dodatkowo Believer wskazywał na coś innego – Evolve nie jest jednak jak ten konkretny singiel i, nie ukrywam, trochę tego żałuję. Ta piosenka naprawdę daje kopa.

Evolve, jeżeli dalej szukać pozytywów, okazuje się również płytą bardzo różnorodną – na wspomnienie na pewno zasługuje I Don’t Know Why, które może porywać do tańca, choć trochę kuleje w refrenie (podkład za to nadrabia dość sporo i przywodzi na myśl oldschoolowe elektro) czy Thunder, kojarzące mi się po części z Lorde, po części z M.I.A. Skąd te skojarzenia wynikają – ciężko stwierdzić. Do utworu jednak wielokrotnie wracałem.

Nie jest więc to Evolve tak złe, jak Brycki pisze, dlatego zachęcam do samodzielnego wyrobienia sobie opinii. Myślę, że w moim przypadku Believer bardzo wysoko (zbyt wysoko) podniósł poprzeczkę i spodziewałem się prawie-że-albumu-roku, czego oczywiście pożałowałem. Najnowszy krążek Imagine Dragons zaliczam raczej do tych średnich – do posłuchania w aucie czy w trakcie imprezy ze znajomymi, ale bez wybitnego zaangażowania.

Pasek - wydanie

Evolve ukazało się w naszym kraju póki co w dwóch edycjach: zwykłej CD oraz wersji Deluxe Edition. Ta druga różni się od tej pierwszej obecnością trzech dodatkowych kawałków (są to: Levitate z filmu Passengers, Not Today z filmu Me Before You oraz remix Believer), a także sposobem wydania i lekko zmienioną szatą graficzną. Na 21 lipca zapowiedziana jest także premiera winyla, który – co ciekawe – został przyzwoicie wyceniony i będzie go można nabyć już za około 80 zł.

Pasek - informacje

Wykonawca: Imagine Dragons
Tytuł: Evolve
Wytwórnia: Interscope Records
Data wydania: 23.06.2017
Gatunek: Rock
Czas trwania: 39:12