Fabian „Moloch” Filiks (Zorormr) – wywiad

Autor: Michał Walczak
Zdjęcia: Via Nocturna

 

„Pochodzące z języka staronorweskiego słowo ‘Zorormr’ można przetłumaczyć jako ‚wąż z południa’. Noszący tę nazwę projekt to jednoosobowa inicjatywa zapoczątkowana w 2009 roku w Opolu przez Fabiana „Molocha” Filiksa, który chętnie podkreśla w wywiadach jak duże znaczenie pełni w jego muzyce przekaz.” – pisałem we wstępie do mojej recenzji nowej płyty Zorormr. O tym jak wplata ów przekaz w swoje utwory, a także o roli black metalu w jego życiu opowie nam sprawca całego zamieszania.

 

Czym jest dla Ciebie black metal i jaką rolę pełni w Twoim życiu? Traktujesz go jako odskocznię od codzienności czy raczej odzwierciedla Twój zwykły sposób patrzenia na świat?

Black metal to rodzaj opętania. I gdy tylko mu ulegniesz to nie w sposób się z niego wyzwolić. To nie jest tak, że może być tylko odskocznią od codzienności, bo wtedy byłby tylko maską, atrapą… Musi być częścią ciebie. Oczywiście nie chodzi tutaj o dosłowne traktowanie tej całej otoczki wokół muzyki. Chodzi bardziej o emocje, o stan duszy i nie pozwolenie nigdy, żeby płomień buntu nas zgasł. Pod tym względem jest to i zwykły i niezwykły sposób postrzegania rzeczywistości.

Jak to się stało, że wybrałeś taki a nie inny kierunek muzyczny? Od zawsze wiedziałeś, że zamierzasz grać muzykę z pogranicza dark ambientu i black metalu czy rozważałeś też inne możliwości?

Zawsze chciałem grać metal. W wieku pacholęcym nawet przymierzałem się do coverowania Metalliki (śmiech). Na szczęście szybko mi przeszło i dałem się uwieść bardziej ekstremalnym i cięższym dźwiękom. Dark ambient wbrew pozorom wcale nie jest taką przystępną i popularną muzyką. To nisza, pewne extremum w muzyce elektronicznej, w której dobrze się odnalazłem. Z perspektywy czasu jednak nie wiem czy te moje próby dark ambientowe były wiele warte… Na pewno na początku drogi Zorormr to połączenie elektroniki i ekstremy było dla mnie naturalne i definiujące. Ostatnimi czasy od tego odszedłem, Corpus Hermeticum to bardzo gitarowa płyta i ambientów w niej jest jak na lekarstwo. Nie znaczy to jednak, że kolejny album nie będzie powrotem do estetyki znanej np. z Kval.

Każdy artysta kimś się inspiruje. Jakie zespoły w największym stopniu wpłynęły na kształt muzyki zawartej na Corpus Hermeticum?

Staram się unikać porównań do innych artystów. Po trzeciej płycie chciałbym, żeby Zorormr był kojarzony przede wszystkim jako Zoromr, a nie kolejny klon tego czy tamtego zespołu ze Szwecji, Norwegi i diabeł wie skąd jeszcze. Nie mogę wyprzeć się pewnych inspiracji, tego co krąży w moim krwiobiegu – to jasne. Ale czy muzyka King Diamond, Limbonic Art czy Christ Agony jest słyszalna na moich płytach? Raczej nie, może jakieś jej odpryski są obecne w szpiku Zorormr. Oczywiście ludzie zawsze próbują jakoś kategoryzować i przyrównywać do tego co lepiej znają. Nie obrażam się o to, schlebia mi gdy ktoś dostrzeże fascynacje greckim black metalem na Corpus Hermeticum czy powie, że „ten Zorormr brzmi trochę jak Naglfar” (śmiech). Nie mniej jednak nikogo nie udaję i nie chcę być polskim Leviathan. Chcę, żeby Zorormr było w pełni rozpoznawalne jako samodzielny, oryginalny i organiczny twór.

Co powstaje w twoich utworach najpierw teksty czy kompozycje? Wspominałeś, że w Twoich tekstach zawsze zawarta jest jakaś myśl – w jaki sposób je piszesz? Podporządkowujesz całość głównemu przekazowi czy raczej dopracowujesz poszczególne wersy i pozwalasz żeby przesłanie wyłoniło się samo?

Nie pozostawiam niczego przypadkowi. Staram się, żeby wszystkie części składowe płyty były przemyślane i tworzyły w miarę spójną całość. Teksty i wokale powstają zazwyczaj na samym końcu, gdy utwory są już praktycznie gotowe. Wyjątkiem są czasem liryki, które napisałem w przeszłości i które kilka razy wykorzystałem na płytach Zorormr. Punktem wyjścia do pisania tekstów jest zazwyczaj koncept płyty, choć nie tworzę typowych concept albums. Oprócz tekstów, które stanowią trzon płyty zawsze są takie, które nieco od niego odchodzą, jak np. Nyarlathotep na Corpus Hermeticum. Uważny słuchacz powinien się zorientować np. że na każdej płycie Zorormr jest jakiś utwór nawiązujący do Lovecrafta, do literatury pięknej czy kultury popularnej. Ilość utworów nigdy nie jest przypadkowa, zawsze jest nieparzysta. Liczby układają się też w pewną całość, a na Corpus Hermeticum tytuły i ich kolejność jest kompletnie nieprzypadkowa… To wszystko tam jest, wystarczy tylko się przyjrzeć tym krążkom, ich budowie i prawidłowościom, które do tej pory na nich występowały.

Wspominałeś niedawno w jakimś wywiadzie, że nie masz konkretnych muzycznych planów na przyszłość. Czy coś się zmieniło od tego czasu? Zacząłeś coś komponować?

Wiesz, to nie jest tak, że nie mam planów czy pomysłów co robić dalej z Zorormr. Staram się jednak nie narzucać sobie terminów. Kiedyś pracowałem trochę akordowo nad muzyką, ustalałem termin: siadałem i pisałem utwory. Taki model pracy jest bardzo dobry bo poprzez rygor wymusza duże tempo. Z drugiej strony zrobiłem tak już 3 płyty i wiem, że teraz chcę zrobić coś innego. Zacząłem pisanie muzyki na następcę Corpus Hermeticum już jakiś czas temu. Mam skomponowaną prawie godzinę muzyki, ale nie zamierzam się tym razem nigdzie spieszyć. Chcę, żeby nowy materiał przeszedł przez taki „kompozytorski czyściec” zanim zacznę go rejestrować już na poważnie. Poza tym teraz bardziej skupiam się na planowanej na przyszły rok EP.

Co sądzisz o współczesnej polskiej scenie black metalowej? Które z rodzimych zespołów uważasz obecnie za najciekawsze?

Myślę, że polska scena blackmetalowa jest teraz jedną z najmocniejszych w Europie. W ostatnich latach pojawiło się w kraju kilka bardzo dobrych zespołów, które mają nietuzinkowe podejście do gatunku. Zespoły te doskonale wyczuły zmieniające się trendy i zrezygnowały z nadmiernej teatralności czy melodyjności w swoich utworach. Część czerpie inspiracje ze sceny szwedzkiej (w tym często – niestety – ostro rżnąc z Shining), inne łączą gatunki i grają muzykę na pograniczu black metalu, doomu czy sludge’u. Jeszcze inne pozostają wierne klasycznym inspiracjom i próbują je odkrywać na nowo. I choć pewne tendencje są czytelne od razu to jednak polska scena black metal jest dość zróżnicowana i na pewno każdy miłośnik ekstremalnych dźwięków znajdzie tutaj coś dla siebie. Nowe krążki od takich formacji, jak Outre, Mgła, Taran czy Non Opus Dei spokojnie potwierdzają tą tezę.

Ostatnie pytanie będzie dość banalne, ale nie udało mi się znaleźć na nie odpowiedzi w żadnym internetowym wywiadzie. Skąd pochodzi pseudonim Moloch?

Pozwól, że to pytanie pozostanie bez odpowiedzi…