Harry Styles – recenzja

Autor: Bartosz Pacuła
Zdjęcia: Columbia Records (nr 1 i 3), „Rolling Stone” (nr 2)

 

Przyznam się szczerze – nigdy nie myślałem, że napiszę te słowa: spodobał mi się album Harry’ego Stylesa. Tak – TEGO Harry’ego Stylesa, członka znienawidzonego przeze mnie (i nie tylko) boysbandu One Direction, bożyszcza rozhisteryzowanych nastolatek z gatunku tych, które wychwalały swego czasu Rihannę za podjęcie współpracy z jakimś nieznanym starszym muzykiem o nazwisku McCartney. A jednak – wydana w połowie maja jego pierwsza solowa płyta okazała się dziełem naprawdę porządnym. Być może nie jest to wybitny wytwór wybitnego muzyka, ale bez wątpienia będę śledził dalsze poczynania Stylesa z większą uwagą. Ale… zacznijmy od początku.

W styczniu 2016 roku poczytny tygodnik „Us Weekly” (takie amerykańskie „Bravo”, tylko tysiąc razy ważniejsze) poinformował, że członkowie 1D chcą dać sobie na wstrzymanie, odpocząć od swojego macierzystego zespołu i spróbować czegoś nowego. Dla Stylesa oznaczało to rozpoczęcie solowej kariery, której ewidentnie pozazdrościł swojemu ex-koledze z zespołu – Zaynowi Malikowi. Porównywany gdzieniegdzie do Micka Jaggera gwiazdor nie próżnował, skupiając się na pracy nad swoim debiutanckim nagraniem solowym. Pierwszy singiel – zatytułowany Sign of the Times – ujrzał światło dzienne 7 kwietnia tego roku i szybko stał się umiarkowanym przebojem. Kawałek zwiastował spokojne granie utrzymane w pop-rockowej konwencji, które mogło przypaść do gustu i fanom One Direction, i osobom, które do tej pory stroniły od twórczości tego bandu.

Dokładnie taka sama jest cała płyta Harry Styles. Dużo tutaj spokoju, rozważnego budowania atmosfery, powolnego (lecz metodycznego) zapraszania słuchacza do wzięcia udziału w tym przedstawieniu. Oczywiście nie wszystkie kawałki są równie melancholijne co Sign of the Times, ale wyraźnie czuć odgórną ideę, która kierowała Stylesem podczas nagrywania swojego dzieła. Weźmy, dla przykładu, kawałek Sweat Creature, oparty na przyjemnej, nieco „ogniskowej” grze na gitarze i mocno wyeksponowanym wokalu Stylesa. W teorii numer ten różni się wszystkim od swojego dopieszczonego w studio singlowego brata, w praktyce obie kompozycje czerpią z tego samego źródła.

Wszystkie numery, którymi Harry Styles był i jest promowany są bardzo przyjemne w odbiorze, ale – w mojej opinii – prawdziwa wartość tej płyty kryje się w piosenkach, które zapewne przepadną. To właśnie takie kompozycje, jak Only Angel (brzmiące – i mówię tu całkiem serio – jak jakiś kawałek Rolling Stonesów) czy rockujący Kiwi stanowią o sile solowego debiutu Stylesa. To proste, ale naprawdę fajne gitarowe granie soft-rockowe, które zabrzmi równie dobrze podczas wycieczki samochodem, jak i domowych odsłuchów na słuchawkach. Mam nadzieję, że w ten sposób młode fanki (i fani, bo tacy pewnie też są) młodej gwiazdy dotrą do klasycznych nagrań rockowych z lat 60., 70. i 80. W końcu wystarczy im pokazać, co Styles robi tutaj bezbłędnie, że granie w tym klimacie wciąż ma w sobie tę samą magię i moc, która zachwycała całe pokolenia w XX wieku.

Nie wiem czy często będę wracał do Harry’ego Stylesa, ale mogę wszystkich zapewnić, że do niektórych fragmentów tej płyty na pewno. To porządna, wysokobudżetowa robota, która nie gubi jednak swojego ducha. Muzykowi odpowiedzialnemu za ten materiał udało się przyjść z niezłym konceptem i zrealizować go od początku do końca. Jego fanem zapewne się nie stanę, ale też nie muszę – ważne, żeby dalej nagrywał tak fajne albumy.

Pasek - wydanie

Płytę Harry Styles możemy nabyć w czterech różnych wersjach. Podstawowa to zwykły „cedek” zapakowany do digipacka. Oprócz tego wytwórnia przygotowała także edycję Deluxe srebrnego krążka oraz wydanie winylowe. Ofertę uzupełnia także album w wersji cyfrowej, w formie plików do ściągnięcia przez internet. Przyznam się szczerze, że trudno mi sobie wyobrazić nastolatki sięgające po ten tytuł na czarnej płycie, ale może chociaż kilka zdecyduje się na taki krok i zakocha w tym wyjątkowym nośniku? Na minus chciałbym z kolei zaliczyć słabą, w mojej opinii, okładkę, której głównym bohaterem są nagie „plery” artysty. Ale, zapewne, będę z taką oceną w mniejszości.

Pasek - informacje

Wykonawca: Harry Styles
Tytuł: Harry Styles
Wytwórnia: Columbia Records
Data wydania: 12.05.2017
Gatunek: Pop/rock
Czas trwania: 40:24