Hollow Bones – recenzja

Autor: Bartosz Pacuła
Zdjęcia: Earache Records

 

Rival Sons to obecnie jeden z najważniejszych zespołów rockowych, prawdziwa ostoja każdego fana „klasycznego” szarpania elektrycznych strun, duchowy spadkobierca takich gigantów, jak Black Sabbath czy – nade wszystko – Led Zeppelin. Ich ostatnia (do niedawna) płyta, wydana w 2014 roku Great Western Valkyrie, szturmem podbiła rynek, stając się jednym z najlepszych rockowych albumów w całym XXI wieku. Zapoznając się przy okazji wydania tego doskonałego dzieła z poprzednimi dokonaniami grupy nie mogłem pozbyć się uczucia, że jest to ich „wypadek” przy pracy. Wcześniejsze krążki, chociaż bardzo przyjemne, nie reprezentowały sobą tak absurdalnie wysokiego poziomu. Okazję do sprawdzenia czy Rival Sons pozostaną swego rodzaju one-hit wonder Amerykanie dali nam dość szybko – zaledwie dwa lata (a dokładniej: dwa lata i cztery dni) przyszło nam czekać na następcę Great Western Valkyrie.

Hollow Bones, bo tak swoje najświeższe dokonanie RS postanowili zatytułować, od początku mnie „kupił”. Ludowa mądrość głosi wprawdzie, żeby „nie oceniać książki po okładce”, jednak już po zaprezentowaniu pięknej grafiki z białym wilkiem (psem?) w otoczeniu dziwnych, przepięknie kolorowych roślin wiedziałem, że pochodząca z Kalifornii formacja przygotowała coś wyjątkowego. Może to głupie skupiać się tak bardzo na okładce (wszak wiele bardzo dobrych czy świetnych albumów ma fatalne okładki, czego przykładem jest Sabotage Black Sabbath), pozwoliła mi jednak szybko poczuć klimat wydawnictwa. A ten, jak się okazało, jest fenomenalny. Być może nie tak ostry, mocny i ciężki jak w wypadku jego poprzednika, ale być może to i lepiej, że muzycy nie zatrzymują się w miejscu, ale ciągle szukają, eksplorują, podbijają kolejne muzyczne lądy. Póki co wychodzi im to doskonale.

Hollow Bones to – w mojej opinii – idealnie zbalansowana płyta. Chodzi mi tutaj o jednoczesne czerpanie z osiągnięć klasycznych wykonawców (na czele z wyżej wspomnianymi Zeppelinami) i oferowanie czegoś nowego, własnego, sygnowanego marką „Rival Sons”. Prawie wszystkie (prócz nieco nudnawego Fade Out) utwory wyróżnia jakiś pomysł, konsekwentnie realizowany i rozwijany w ich ramach. Co ważne, muzykom z Rival Sons udało się mocno zróżnicować swoje numery, zachowując jednocześnie spójny klimat całości. To piękna i cholernie trudna do osiągnięcia sztuka, tym bardziej należą się RS za to szczere gratulacje.

Brzmienie osiągnięte na tej płycie jest duże, elektryzujące, sprawiające, że chce się do niej ciągle wracać. Składa się na to przede wszystkim niesamowita chemia między wokalistą (w tej roli coraz lepszy Jay Buchanan) a gitarzystą (jak zwykle genialny Scott Holiday), która przywodzi na myśl największe „związki” tego typu w historii rocka. Znakomicie wypadli także Michael Miley, który bębni z wprawą i wyczuciem starego wygi (a zawodowo gra „zaledwie” 12 lat) oraz Dave Beste. Świetnie (np. w Hollow Bones Pt. 1 czy Thundering Voices) brzmią wspomagające chórki. Warto podkreślić, że chociaż na całej płycie strasznie dużo się dzieje, to nikt nie boi się tutaj chwilę „pograć ciszą”, czego najlepszym przykładem jest wyśmienity Baby Boy z krótkimi momentami, gdzie słyszymy tylko wokalistę i perkusję. Efekt ten jest piorunujący i stanowi kolejny dowód, że mniej czasami znaczy więcej. Kropką nad „i” jest niesamowity luz, który wypływa z tej muzyki; słychać, że muzycy robią to co kochają, że znają dobrze swoją wartość i nie mają potrzeby nikomu niczego udowadniać; to w wymierny (i zdecydowanie pozytywny) sposób przełożyło się na feeling ich gry. Ta być może nieco złagodniała, ale nie postrzegałbym tego jako wadę, ale właśnie jako pójście w nowym kierunku.

Hollow Bones to piękna płyta jeszcze z jednego powodu – charakteryzuje się ona idealną długością 37 minut. Już wcześniejszy krążek Rival Sons nie był przesadnie długi, szczególnie w porównaniu do współcześnie wydawanych płyt (trwał niecałe 48 minut), tutaj jednak panowie poszli o krok dalej, serwując nam esencję swojego grania, bez przesadnego przedłużania czy – za przeproszeniem – pieprzenia. Jest to dla mnie koronny dowód, że Sonsi dojrzali jako artyści i wcale nie mają potrzeby zalewać nam wszystkim, co z nich wychodzi. Zamiast tego przemyśleli sprawę i postanowili pokazać nam swoje najlepsze rzeczy. W efekcie powstało dzieło, które na każdej płaszczyźnie zachęca do powtórnego odtworzenia. Gdy po raz pierwszy Hollow Bones odpaliłem, to potem nie wstałem, dopóki nie odsłuchałem tej płyty… cztery razy.

Panowie z Rival Sons pokazali, że są naprawdę uzdolnionymi artystami, niestety zrobili delikatny krok w tył w stosunku do Great Western Valkyrie jeżeli chodzi o pomysł na brzmienie i jego jakość. W wypadku płyty z 2014 roku dźwięk był świetnie nagrany, a przesterowany głos Buchanana odwalał kawał dobrej roboty. Mocniej, ciężej i ciemniej (ale w dobrym tego słowa znaczeniu) brzmiała także wyśmienita gitara Holidaya, o niebo lepiej prezentował się także bas, którego na Hollow Bones momentami zwyczajnie nie słychać. Nie znaczy to, że najnowszy krążek sygnowany przez Rival Sons został nagrany źle – to wciąż niezła jakość, szczególnie w porównaniu do suchego, plastikowego brzmienia, które wciskają nam największe wytwórnie, do genialnego Great Western… nie udało się jednak w tym aspekcie nawiązać.

Cóż więcej mogę napisać, gdy powiedziane zostało już wszystko? Hollow Bones to następny piękny rozdział w historii Rival Sons i jedna z najlepszych płyt rockowych ostatnich lat. Nie wiem czy zapisze się tak wyraźnie w historii gatunku jak Great Western…, jednak bez wątpienia na to zasługuje. Podobnie jak na wysoką sprzedaż – w końcu dobrą robotę trzeba odpowiednio wynagrodzić, prawda?

To czemu Was jeszcze nie ma w sklepie?

Pasek - kreska

Album Hollow Bones zostaje wyróżniony nagrodą Great Music.

Great Music

Pasek - wydanie

Hollow Bones można nabyć zarówno na płycie CD, jak i na winylu w kartonie typu gatefold. Oba wydania są bardzo proste i eleganckie, a wspomniana wyżej okładka robi na żywo jeszcze większe wrażenie. Dla największych miłośników Rival Sons wydawca przygotował jeszcze opcję kolekcjonerskiego pudła, w skład którego wszedł album na CD i żółtym winylu a także t-shirt. Całość kosztuje ok. 175 zł, co jest ceną, w moim odczuciu, dobrą jak na tego typu zestaw.

Pasek - informacje

Wykonawca: Rival Sons
Tytuł: Hollow Bones
Wytwórnia: Earache Records
Data wydania: 2016
Gatunek: Rock
Czas trwania: 37:06