In Spades – recenzja

Autor: Piotr Kleszewski
Zdjęcia: Sub Pop Records

 

Sam powrót po latach nie jest problemem. Schody zaczynają się w momencie, gdy trzeba dostarczyć nową muzykę i nie polec przez formę lub okropną iluzję, że czas zatrzymał się -dziesiąt lat temu. The Afghan Whigs na szczęście to nie grozi. In Spades to już drugi album ekipy Grega Dulli nagrany po powrocie grupy i podobnie do wydanego w 2014 roku Do the Beast nie jest powodem do wstydu. Co więcej, z dużym prawdopodobieństwem będzie zaliczany w poczet najciekawszych płyt rockowych wydanych w tym roku.

Album zawiera 10 utworów, a całość trwa zaledwie około 36 minut. Już od samego początku zespół snuje niemal filmową opowieść. Drżący głos Grega Dulli unosi się na tle urwanych wokaliz, po chwili do akompaniamentu dołączają smyczki, a uwaga wbitego w fotel słuchacza jest w pełni skupiona na tym, co chcą przekazać muzycy. Po mocnym, lecz płynnym przejściu w Arabian Heights pojawia się przestrzeń i psychodelia. W utworze tym słychać też chyba dwie najmocniejsze strony albumu.

Pierwsza to niezwykle bogate, eklektyczne i pomysłowe aranżacje – prowadzone mocną, wyraźnie zarysowaną linią basu piosenki odpływają w najróżniejsze muzyczne rejony – czy to za sprawą mocnej, rockowej gitary (Arabian Heights), podniosłych chórków (I Got Lost) funkującej sekcji dętej  czy roztaczającej dźwiękowy pejzaż elektroniki (Toy Automatic). AW nie wpadają jednak w pułapkę klęski urodzaju, aranże są urozmaicone, interesujące, ale nie przegadane. Uwagę przykuwają również dopracowane detale – dzięki pozornie błahym zabiegom AW kreują wyjątkowe, świadome brzmienie. Słychać, że nie jest to zespół młodych i gniewnych buntowników ale weteranów muzyki ze sporym bagażem doświadczeń.

Druga największa siła Afghan Whigs, to sama osoba Grega Dulli. Nawet jeśli w liniach wokalnych miejscami pojawiają się jakieś niedociągnięcia techniczne, to umiejętność przekazywania emocji i tworzenia wciągającej jak wir narracji, jaką ten człowiek posiada, jest po prostu niesamowita. Od samego początku do końca jest napięty jak struna, z ogromną siłą oddziałuje na odbiorcę. Jednocześnie radosny i zgorzkniały, zimny i pełen czułości, pełen żalu ale i nadziei na odzyskanie miłości. W nawet najbardziej przestrzennych kompozycjach umie stworzyć niezwykle intymną, przytłaczającą i pełną niepokoju atmosferę. Spora w tym również zasługa tekstów prostych pisanych w pierwszej osobie, prostych, ale nie pozbawionych poetyckiego sznytu.

In Spades zamyka Into the Floor, z monumentalnym punktem kulminacyjnym. Po chwili zostajemy sami, w ciszy, wciąż pod wrażeniem tego, co przed chwilą mogliśmy usłyszeć. Powracając do wspomnianego na początku tekstu snucia opowieści – duże wrażenie robi przemyślane rozłożenie akcentów emocjonalnych albumu. Tak jak w dobrej opowieści, poszczególne fragmenty historii bronią się same w sobie, zmierzają jednak nieuchronnie do przejmującego finału. I to chyba mi się właśnie w tej płycie tak bardzo podoba – w epoce singli sprzedających płyty ze sporą ilością wypełniaczy, In Spades jawi się jako album kompletny. Żongluje nastrojami i tropami muzycznymi, czy to poruszając się między soulem, rockiem alternatywnym a indie, czy też idąc w stronę springsteenowsko-zeppelinowskich, pełnych patosu numerów. I jest w tym wszystkim diablo satysfakcjonujący.

Pasek - wydanie

Album, oprócz dystrybucji cyfrowej, dostępny jest na czarnej płycie winylowej w gatefoldzie (limitowana biała edycja została wyprzedana), płycie CD w opakowaniu typu digipack oraz na kasecie magnetofonowej.

Pasek - informacje

Wykonawca: Afghan Whigs
Tytuł: In Spades
Wytwórnia: Sub Pop Records
Data wydania: 05.05.2017
Gatunek: Rock
Czas trwania: 36:15