iPhone 6s – test

Autor: Krzysiek Kowacz
Zdjęcia: Apple

 

Niedawna zapowiedź iPhone’a 7 przez firmę Apple (więcej o tym możecie przeczytać TUTAJ) wywołała, jak zwykle, ogromne poruszenie nie tylko w środowisku stricte mobilnym, ale po prostu technologicznym, a nawet muzycznym. Jak zwykle rozpoczęła się dobrze znana wojna. Hufce wyznawców i fanów „jabłuszek” starły się w internetowej batalii z wszelkiej maści hejterami, sceptykami i odwiecznymi wrogami znienawidzonej przez siebie korporacji. Jedno Apple trzeba oddać – emocje, jakie towarzyszą każdemu grymasowi, decyzji czy ruchowi tej firmy tylko potwierdzają jej pozycje w branży. Nawet użytkownicy Androida muszą przyznać, że ani Samsung, ani Sony czy inne HTC nie mają takiej siły przebicia i nie są tak bacznie obserwowane jak właśnie panowie z Cupertino.

Kolejnym przykładem ich wpływów jestem ja, skromny obserwator, piszący ten artykuł tylko i wyłącznie z tego tytułu, iż korporacja postanowiła ustanowić cezurę na technologicznej linii czasu, rezygnując w swoim najnowszym smartfonie – ogłoszonym pod numerem „7” – z wejścia typu mini-jack. Jedna marka produkująca telefony (z dziesiątek funkcjonujących na rynku) nagle, samotnie i nie patrząc na nikogo porywa się z motyką na słońce i zapowiada wyrzucenie na śmietnik jednego z najbardziej podstawowych narzędzi we współczesnym świecie. I ten świat zapłonął ogniem internetowej wojny. Nikt się z tego nie śmieje, nie wróży też Apple rychłego bankructwa. Setki artykułów, wpisów czy komentarzy pojawia się w sieci każdego dnia, oceniając wady i zalety tego ruchu. Nie mogę wyobrazić sobie lepszego świadectwa potęgi tej firmy. Jednak skoro już niebawem świat zmieni się o 180 stopni i mini-jack odejdzie do lamusa (przynajmniej w urządzeniach iOS) warto porozmawiać nieco o ostatnim iPhonie, który pozwala cieszyć się przewodowym słuchaniem muzyki. Od kilku tygodni jestem użytkownikiem swojego pierwszego w życiu iPhone’a – modelu 6s – i na łamach MttP postanowiliśmy zrecenzować ten telefon analogicznie do niedawnego tekstu o Sony Xperia Z, jako ostatni przed dźwiękową rewolucją Apple.

Pasek - kreska

DESIGN

 

Jeżeli chodzi o design to można chyba śmiało stwierdzić, że iPhone’y są po prostu bezkonkurencyjne. Każda kolejna generacja tych telefonów to wzór elegancji, stylu i świetnie zaprojektowanego telefonu. I nawet tutaj Apple idzie własną ścieżką – w dobie coraz większych smartfonów czy nawet phabletów koncern z Cupertino postanowił zwiększyć rozdzielczość ekranu dopiero w szóstej generacji swoich telefonów co i tak zostało przez dużą część użytkowników odebrane z niezwykle ambiwalentnym stosunkiem. Jednak model 6 różni się od poprzedników znacznie bardziej. Kanciaste krawędzie zostały zastąpione zaokrąglonym kształtem, o wiele cieńszym niż w „piątkach”. Nowinką była zupełnie nowa i bardzo nowocześnie dobra paleta wykończeń – gwiezdna szarość, srebrny, złoty i złoty róż. Co ciekawe – kolor złotego różu (gold-rose) zyskał gigantyczną popularność nawet wśród męskich użytkowników smartfonów. Ciężko się dziwić – jego niezwykła delikatność i odcień sprawiają, że z powodzeniem może z niego korzystać każdy, ułatwiając sobie wyróżnienie się z tłumu. Większe modele „szóstki”, jak iPhone 6 Plus, mają dodatkowo do wyboru kolor czarny oraz onyksowy. Przód wyświetlacza dostępny jest w dwóch wariantach – standardowej czerni i bieli.

iPhone 6 to przede wszystkim telefon niesamowicie przejrzysty i minimalistyczny. Całą robotę dla jego stylowości robi w zasadzie kolor i gustowne, refleksyjne logo z tyłu telefonu. Poza tym próżno szukać tutaj wszelkiej maści udziwnień, odkształceń czy prób zrobienia telefonu bardziej „cool”. Dla Apple’a liczy się proporcja, prostota i elegancja. Cały system iOS również zaprojektowany jest w duchu tej filozofii – przez co doskwiera czasem bardzo ograniczona możliwość personalizacji swojego smartfona. Mnie także niestety często przeszkadza brak swobody w urządzeniu swojego telefonu i jego interfejsu. Z drugiej strony doceniam idee takiego rozwiązania, bo wszystko zawsze jest przejrzyste i, co również jest jedną z ikon tej firmy, ma działać tak, żebym nie musiał o tym nawet myśleć. Filozofia posiadająca tyleż samo zwolenników, co wrogów – jak zresztą samo Apple. Ja przesiadkę na iPhone’a odebrałem to prostu jako zmianę – wcześniej coś było, teraz tego nie ma, oba rozwiązania miały swoje plusy i minusy.

Pasek - kreska

OBSŁUGA I FUNKCJONALNOŚĆ

 

Kolejnym brzemieniem, które musi nosić na swoich barkach każde urządzenie wydane ze stajni Apple jest łatka systemu „zamkniętego, hermetycznego i doprowadzonego do granic standaryzacji”. iOS niczym się w tej kwestii nie różni. Apple wprowadziło całkowicie zamknięty ekosystem swojej technologii, odcinając się od jakiegokolwiek wpływu innych marek. Dla wielu jest to podstawowa przeszkoda w użytkowaniu smartfonów tej firmy, dla mnie był to główny powód, dla którego zdecydowałem się na ten telefon. Nigdy nie byłem fanem instalowania nakładek, wgrywania ROM-ów czy trzymania swojego telefonu na kablu żeby grzebać w jego cyfrowych bebechach. Ze smartfona korzystam notorycznie i na okrągło i jedyne czego od niego wymagam to bezawaryjne działanie, sprawność i intuicyjność. I to wszystko gwarantuje system iOS, który dzięki zamkniętemu obiegowi gwarantuje niezwykłą wydajność i efektywność działania. Elementy te – warto dodać – szybko stają się problemem dla chociażby Androida, który wgrany na ogrom różnych marek gwarantuje o wiele szybsze zużycie i „mulenie” się telefonu. iPhone daje pewność, że nawet po kilku latach użytkowania telefon będzie chodził co najmniej dobrze (a często nawet bardzo dobrze czy tak samo jak w dniu zakupu). Oczywiście pogląd taki nagrabi mi falę hejtu i opinii zgoła przeciwnych, jednak z dziesiątek przyjaciół czy znajomych w moim życiu posiadających ten telefon ten pogląd podzielił każdy – iPhone po prostu świetnie działa. Zawsze.

Apple zadbał, żeby w użytkowaniu swoich urządzeń nic nie sprawiało większych trudności. Podobnie jak komputery czy laptopy tej firmy, również smartfony cechują się niezwykłą intuicyjnością i prostotą użytkowania. W zasadzie niemal wszystko działa tutaj od razu, samo, rzadko kiedy trzeba zapuszczać się w odmęty ustawień żeby cokolwiek zmieniać. Każda aplikacja sama pyta o każdy szczegół – czy wolno jej wysyłać powiadomienia, czy wolno korzystać z położenia, czy wolno korzystać z internetu i tak dalej. Dodatkowo w ustawieniach wszystkie te aplikacje mamy na długiej liście i każdy parametr w ciągu chwili możemy dowolnie zmienić. Dużą różnicę robi również technologia 3D Touch, niezwykle lansowana przez Apple przy okazji premiery „szóstki”. Wystarczy nacisnąć mocniej ekran w konkretnym miejscu żeby uruchomić dodatkowe opcje funkcyjne. I tak na przykład mail pozwala nam obejrzeć zajawkę wiadomości na nowym okienku, żeby zdecydować czy mamy ochotę otwierać cały list, aplikacja Facebook otwiera listę z możliwością napisania posta czy wyszukiwania znajomych a aparat od razu proponuje selfie albo przejście wprost do nagrywania video. Dodatkowo każdy deweloper może dodać funkcję 3D Touch do swoich aplikacji.

Z dźwiękowych mankamentów obudowy należy wymienić lokalizację ostatniego ze swojego rodu – mini-jacka. Został on bowiem umieszczony na dole telefonu, co – od kiedy zaznałem na poprzednim telefonu wejścia u góry ekranu – będzie mnie już zawsze gnębić i denerwować. Tak prosta rzecz jak przeniesienie wejściówki na słuchawki do góry (i coraz popularniejsza, o czym można przekonać się TUTAJ) było zbyt dużym wyzwaniem dla osób pracujących dla Apple’a. Choć moim zdaniem wynika to z dużego konserwatyzmu firmy w projektowaniu swoich telefonów, który zupełnie śmieszne rozwiązania trzyma czasami w telefonach kilka lat i hamuje przez to rozwój telefonu.

Pasek - kreska

PODSUMOWANIE

 

iPhone jest z pewnością telefonem najwyższej próby. Można się z tym zgadzać lub nie, ale niesłabnąca popularność tych smartfonów nie bierze się z niczego, nawet z owego mitycznego „pseudo-prestiżu”, o którym tyle słyszy się od wrogów Apple. Na pewno warto w swoim życiu chociaż raz zaufać telefonowi z Cupertino, doświadczyć palety jego wad i zalet ze świadomością że był, jest i będzie to zawsze smartfon inny od reszty. W wielu dziedzinach wybitny, w wielu kulejący, ale na pewno zawsze w czołówce światowego rynku mobilnego. Ja jestem póki co użytkownikiem niezwykle zadowolonym i o ile modelu 7 na pewno nie kupię, to – jeśli tylko Apple zdecyduje się na bardziej rewolucyjne rozwiązania w przyszłości – z wielką chęcią przedłużę swoją współpracę z tą firmą.

Pasek - specyfikacja techniczna

Z pełną specyfikacją iPhone’a 6s można zapoznać się TUTAJ.

Cena (32 GB): 2829 zł

Pasek - kreska

Test ten jest – jak pewnie wszyscy zdążyli już zauważyć – nietypowy, brakuje w nim bowiem akapitu o dźwięku. To jednak żaden błąd czy przeoczenie: po prostu niebawem na MttP (mamy nadzieję) pojawi się test porównawczy modelu 6s i 7. Nie będziemy tam opisywać tego, co pojawiło się w tym tekście, skupiając się w całości na brzmieniu i próbie odpowiedzenia na pytanie czy przerzucenie się na złącze Lightning kosztem mini-jacka było dobrym ruchem.