JBL Flip 4 – test

Autor: Bartosz Pacuła
Zdjęcia: Suport

 

Łączony test czterech głośników Bluetooth od JBL-a, który ukazał się w lipcu ubiegłego roku (TUTAJ), jest najpopularniejszym artykułem na MttP. Do tej pory zaznajomiło się z nim ponad 12 000 osób, co jest – tak myślę – niezłym wynikiem. Na tekst ten trafiają często osoby po zasięgnięciu rady u wujka Google; nie zliczę już ile razy migały mi hasła typu: „JBL Flip 3 – test”; „głośnik Bluetooth JBL”; „test bezprzewodowych głośników” itd.

Od publikacji tego testu JBL wypuścił oczekiwanego następcę modelu Flip 3. Jego najnowsza inkarnacja – opatrzona cyferką „4” – ma nie wprowadzać żadnych rewolucyjnych zmian, a zaproponować łagodną i łatwo przyswajalną ewolucję (więcej TUTAJ). Wiadomo – lepsze jest wrogiem dobrego. Nie oznacza to jednak, że producent spoczął na laurach; Flip 4, jak wynikało z oficjalnych informacji prasowych, miał zaoferować pojemną baterię, wodoodporność na poziomie IPX7 czy technologię tłumienia zakłóceń i echa. Mówiąc krótko: miał być „towarzyszem na każdą pogodę”.

Pasek - kreska

DESIGN

 

Produkty z rodziny Flip wyróżniają się charakterystycznym wyglądem. Głośniki te mają walcowaty kształt; obie podstawy zakończone są głośnikiem niskotonowym, zaś na powierzchni tego walca umieszczono przyciski kontrolne, a także port micro USB. Nie inaczej jest i tym razem. Podobnie jak w wypadku modelu Flip 3, tak i „czwórka” korzysta z bardzo fajnego materiałowego obicia, które nie tylko jest przyjemne w dotyku, ale i fajnie wygląda.

Kolejną zaletą głośnika Flip 4 jest moc kolorów, w których ten jest dostępny. Producent oferuje go aż w sześciu wersjach kolorystycznych: czarnej, szarej, turkusowej, niebieskiej, białej oraz czerwonej. Suport, polski dystrybutor JBL-a, przesłał mi do testu wersję czerwoną. Na żywo głośnik prezentował się jeszcze lepiej niż na zdjęciach, głównie za sprawą intensywnego, odważnego koloru. Bardzo cieszy także rozumne wykorzystywanie logotypu marki w projekcie wizualnym: logo JBL-a dumnie lśni i na „walcu”, i na dwóch podstawach.

Pasek - kreska

OBSŁUGA I FUNKCJONALNOŚĆ

 

Jedną z najważniejszych zalet głośników Bluetooth od JBL-a (w zasadzie wszystkich, bez wyjątków) jest bajecznie prosta obsługa. Opanowanie całości zajmie średnio rozgarniętemu człowiekowi pięć minut, ci bardziej lotni powinni załapać wszystko jeszcze szybciej. Parowanie modelu Flip 4 z telefonem jest szybkie i intuicyjne – raz zapamiętane urządzenie automatycznie połączy się z naszym smartfonem, gdy tylko odpalimy łączę Bluetooth u obu z nich. Po tym nie pozostaje już nic innego, jak odpalić muzykę (czy to zapisaną na telefonie, czy np. z TIDAL-a) i odprężyć się.

Warto dodać, że za pomocą telefonu możemy kontrolować głośność odtwarzanej muzyki, dzięki czemu praktycznie w ogóle nie musimy dotykać fizycznych przycisków znajdujących się na Flipie 4. Sam głośnik, co ciekawe, możemy postawić zarówno w pozycji wertykalnej, jak i horyzontalnej. Dzięki temu nie musimy się martwić już praktycznie niczym – Flip 4 może leżeć naprawdę byle jak, a i tak będzie działał bez zarzutu. Nie jest to być może zupełnie niespotykane rozwiązanie (dla przykładu, Denon jakiś czas temu wypuścił odtwarzacz CD, który może leżeć pionowo lub poziomo), jednak zawsze miło jest się z nim spotkać.

Najbardziej ryzykownym momentem przeprowadzanego przeze mnie testu było przekonanie się czy zapewnienia o całkowitej wodoodporności mają pokrycie w rzeczywistości. Z ulgą (bo zaoszczędziłem w ten sposób kilka stówek) donoszę, że głośnikowi JBL-a nie straszna jest woda – czy to podczas ulewy, czy w trakcie mycia go pod bieżącą wodą. Dzięki temu użytkownik Flipa 4 w ogóle nie musi się martwić o jego stan na przykład podczas wycieczek czy imprez. Żaden nieostrożny kumpel nie będzie go w stanie zepsuć rozlanym piwem.

Dzięki temu głośnikowi można także w wygodny sposób prowadzić rozmowy telefoniczne. Flip 4 nie ma problemów z wyłapywaniem naszego głosu nawet z większej odległości, zaś osoba, z którą rozmawiamy zawsze brzmi wyraźnie. Co więcej, nie potrafię oprzeć się wrażeniu, że dźwięk jest… lepszy. Wiem, to dziwne, ale naprawdę tak jest! Głos jest głębszy, czystszy i po prostu lepiej się go słucha. Zdaję sobie sprawę, że jakość brzmienia podczas rozmów telefonicznych nie jest ważnym aspektem, ale z kronikarskiego obowiązku musiałem ten fakt odnotować.

O ile jestem fanem praktycznie wszystkich rozwiązań zasilających pokłady głośników Bluetooth od JBL-a, to jednego z nich nie jestem w stanie zrozumieć. Mówię tu o dźwiękowym komunikowaniu się głośnika z użytkownikiem. O ile sam pomysł jest jak najbardziej w porządku (głośnik informuje nas wesołymi „bipnięciami” o swoim włączeniu/wyłączeniu, a także połączeniu ze smartfonem), to wciąż producent nie zdecydował się na zmniejszenie głośności komunikatów. Jest to raczej drobna sprawa, ale fajnie by było, gdyby głośnik nie atakował nas dźwiękowo za każdym, gdy chcemy z niego skorzystać.

Pasek - kreska

DŹWIĘK

 

Metodologia odsłuchu

Głośnik Bluetooth Flip 4 miałem u siebie przez ponad trzy tygodnie. Porównywałem go do jego poprzednika, modelu Flip 3, korzystałem z niego również w wielu różnych miejscach, by sprawdzić czy spisuje się równie dobrze w mieszkaniu, co w plenerze. Moim źródłem były dwa smartfony Samsunga: tegoroczny Galaxy A3 oraz zeszłoroczny A5.

Odsłuch

Zawsze zaskakuje mnie, jak potężnym dźwiękiem głośniki Bluetooth JBL-a – w zamierzeniu małe, mobilne, kompaktowe urządzenia – dysponują. Model Flip 4 nie jest tutaj wyjątkiem; oferowane przez niego brzmienie jest niespodziewanie duże, głębokie, z nieźle zaserwowanym basem i przyjemną średnicą. Co ważne, nie mówię tutaj o samej głośności grania – walić po uszach potrafi pierwszy z brzegi tani, prostacki głośnik. Flip 4 nawet gdy gra cicho jest w stanie zaoferować godną pochwały głębię i szeroki wolumen. Co więcej, wydaje mi się, że testowany przeze mnie głośnik idzie w jakości dźwięku jeszcze dalej od swojego poprzednika. Nie są to być może zawrotne różnice, ale producent na pewno nie pokpił i tego aspektu.

Oczywiście pełnię możliwości ujawni on podczas odtwarzania relatywnie prostej, nieskomplikowanej muzyki. Najnowsze hity Ofenbacha (Be Mine), Davida Guetty (2U) czy Taylor Swift (Look What You Made Me Do) brzmią mocno, świeżo, dzięki czemu słuchanie ich sprawia dużo satysfakcji. Podobnie jest, gdy sięgamy po repertuar rockowy: czy mówimy o Def Leppard, czy o The Cult, czy też o Queens of the Stone Age, zawsze otrzymujemy dźwięk o takiej samej filozofii: nieskomplikowany, ale szczery i bezkompromisowy w swojej istocie. Oczywiście nie oznacza to, że słuchanie muzyki dawnej czy – dajmy na to – jazzu za pośrednictwem będzie Flipa 4 będzie nieprzyjemne: po prostu nie do takich gatunków został on stworzony.

Pasek - kreska

PODSUMOWANIE

 

Cóż mogę więcej powiedzieć – Flip 4 to naprawdę fajne urządzenie, które ma dawać radość i frajdę: nie tylko poprzez odtwarzanie dobrze brzmiącej muzyki, ale i samym sobą: swoim wyglądem czy funkcjonalnością. Myślę, że powinny sięgnąć po niego nie tylko osoby, które chcą urządzać imprezy w ogrodzie czy przy basenie, ale i te, które szukają dla siebie prostego w obsłudze… radia. Tak – nie żartuję. Wystarczy na smartfonie zainstalować jakąś apkę radiową (RMF On, Open FM) i cieszyć się audycjami i nieprzerwanym strumieniem muzyki. Bo przecież o to właśnie chodzi.

Pasek - specyfikacja techniczna

Wersja Bluetooth: 4.2
Obsługiwane profile: A2DP V1.3, AVRCP V1.6, HFP V1.6, HSP V1.2
Przetwornik: 2 x 40 mm
Moc: 2 x 8 W
Pasmo przenoszenia: 70 – 20 000 Hz
Stosunek sygnał/szum: ≥ 80 dB
Rodzaj akumulatora: litowo-jonowo-polimerowy (3,7 V, 3000 mAh)
Czas ładowania akumulatora: 3,5 godziny @ 5 V 1 A
Czas odtwarzania muzyki: do 12 godzin (różni się w zależności od ustawień głośności i treści audio)
Moc nadajnika Bluetooth: 0 – 9 dBm
Zakres częstotliwości nadajnika Bluetooth: 2,402 – 2,480 GHz
Modulacja nadajnika Bluetooth: GFSK, π/4-DQPSK, 8DPSK
Wymiary (W x S x G): 68 x 175 x 70 mm
Waga: 515 g

Cena: 599 zł

Sprzęt do testu dostarczyła firma Suport.