JBL UA Wireless – test

Autor: Bartosz Pacuła
Zdjęcia: Suport

 

Raz zgadało mi się z jednym z moich kolegów o słuchawkach. Dla niego muzyka jest bardzo ważna, chociaż odgrywa „zaledwie” pomocniczą rolę. Kolega ten – trzeba Wam wiedzieć – jest sportowcem. Pół-zawodowcem, można powiedzieć. Co prawda nie utrzymuje się w pełni za swoje starty, ale pozwalają mu one – między innymi – na sięgnięcie po stypendium uczelniane. Jak już wspomniałem, słucha on sporo muzyki, jednak ta zwykle gra gdzieś w tle jego zmagań z własnym ciałem i psychiką. W pewnym momencie, kierowany audiofilską ciekawością, zadałem mu pytanie o to, czego by oczekiwał od słuchawek, gdyby mógłby przeznaczyć na nie większą sumę pieniędzy. Ten bez wahania odparł, że najbardziej marzy mu się taki gadżet, który by… nie psuł się po tygodniu użytkowania.

Chociaż początkowo to wyrażone na głos pragnienie mnie zamurowało, to z czasem doszedłem do wniosku, że mogłem takiej odpowiedzi się spodziewać. Dla niego słuchawki to przede wszystkim narzędzie, podobnie zresztą jak sama muzyka. Mają one pomóc mu w osiągnięciu wyznaczonego przez siebie celu, w tym wypadku – wygranej w zawodach sportowych. Dlaczego miałby on chcieć, żeby dźwięki docierające do jego uszu brzmiały przyzwoicie? Jakie to ma w ogóle znaczenie, gdy raz po raz zaciska zęby i – ignorując palące mięśnie – zmusza się do wysiłku? Zacząłem się zastanawiać czy na rynku audio jest jakiś produkt, który byłby przeznaczony dla takiej osoby. Szybki research przyniósł pozytywną odpowiedź, a ja – zainspirowany całym zajściem – napisałem do dystrybutora o przesłanie egzemplarza testowego wybranych przez siebie słuchawek.

Po krótkich negocjacjach padło ostatecznie na JBL UA Wireless. Propozycja ta jest efektem współpracy firm z zupełnie różnych – a jednak, w pewien sposób połączonych – branż: audio i sportowej. Za część dźwiękowo-technologiczną odpowiedzialny został JBL, cieszący się zasłużonym uznaniem producent słuchawek, głośników Bluetooth czy high-endowych kolumn głośnikowych (te ostatnie – co polecam – możecie zobaczyć sobie TUTAJ). Dla czytelników MttP nazwa ta powinna już coś powiedzieć; na łamach naszego portalu testowałem słuchawki z rodziny T (TUTAJ) oraz cztery modele bezprzewodowych głośników (TUTAJ). Działkę aktywności fizycznej wzięła na siebie z kolei firma Under Armour, działające od 1996 roku amerykańskie przedsiębiorstwo produkujące odzież, obuwie oraz akcesoria sportowe. Czy z tej kooperacji – jak na warunki branży audio: wyjątkowej – powstało coś godnego uwagi?

Pasek - kreska

DESIGN

 

JBL UA Wireless to – w pierwszej kolejności – narzędzie. Jakość oferowanego przez ten model dźwięku oraz jego wygląd (chociaż ważne) są drugorzędne w stosunku do funkcjonalności. Mimo to osobom odpowiedzialnym za ten model udało się stworzyć elegancki, minimalistyczny projekt, który nie stara się za wszelką cenę rzucać w oczy, ale i potrafi zwrócić na siebie uwagę. Już samo pudełko robi naprawdę niezłe wrażenie. Wyraziste, ale nie ekstrawaganckie, ze starannie uporządkowanym środkiem zachęca do sięgnięcia po znajdujące się w nim słuchawki i towarzyszące im akcesoria.

Główny bohater tej recenzji również idzie w podobnym kierunku. Z jednej strony nie domaga się dla siebie uwagi – bo i nie ma za bardzo czym. Mówimy tu wszakże o dousznych słuchawkach bezprzewodowych, których główną cechą ma być maksymalna „niewidoczność” w trakcie treningu. Jednak, dzięki umiejętnie dobranej, dosyć jaskrawej kolorystyce, nie giną one na tle ubrania, a wyróżniają się na jego tle, oczywiście w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Co więcej, chociaż projekt JBL UA Wireless podyktowany był w pierwszej kolejności użytecznością, wykorzystane tworzywa sztuczne prezentują się cokolwiek nieźle. Także akcesoria (na czele z miękkim futerałem, o którym więcej za moment) wchodzą w wizualny dialog z słuchawkami, dzięki czemu możemy odnieść przyjemne wrażenie, że nabywamy zestaw z prawdziwego zdarzenia, a nie – jak to często bywa – sklecony od czapy zbiór przypadkowych przedmiotów.

Pasek - kreska

OBSŁUGA I FUNKCJONALNOŚĆ

 

To właśnie w tym aspekcie – jakości obsługi – JBL UA Wireless powinny lśnić najmocniej. I tak też jest w istocie. Obu firmom udało się powołać do życia produkt, który bez wahania mogę polecić i amatorom wysiłku fizycznego, i wyczynowym zawodnikom, dla których sport jest podstawowym źródłem utrzymania. Przede wszystkim na wielkie brawa zasługuje kompaktowość opisywanego modelu. Słuchawki te są niezwykle małe i nie wymagają praktycznie żadnych poświęceń ze strony trenującego. Możecie zapomnieć o niewygodnych, ciężkich słuchawkach wymagających metrowego kabla i anielskiej cierpliwości przy transporcie. Tutaj takie „przyziemne” problemy zwyczajnie nie występują; JBL UA Wireless są małe, zgrabne i ważą tyle, co nic. Dzięki temu nie musimy „inwestować” dodatkowej porcji energii zarówno przy korzystaniu z nich (wystarczy, że przyczepimy je specjalnym klipsem do ubrania i możemy nich zapomnieć, oddając się treningowi), jak i w wypadku transportu. Wystarczy wrzucić je do miękkiego, równie lekkiego pokrowca i schować w torbie/plecaku/kieszeni. I to wszystko.

Sama obsługa testowanego tutaj produktu także nie nastręcza większych problemów. Słuchawki uruchamiany za pomocą wbudowanego pilota sterowania i czekamy na dźwiękowe potwierdzenie sukcesu. Następnie parujemy je z wybranym przez nas źródłem (na przykład smartfonem) i ponownie oczekujemy na głos oznajmujący nam o powodzeniu w nawiązywaniu połączenia. Od tej pory możemy odpalić sobie naszą treningową playlistę, schować telefon do kieszeni i zacząć trenować. Ot, takie to proste, lekkie i przyjemne.

Nieźle spisuje się także opatentowana przez JBL-a technologia TwistLock, która ma zapobiegać wypadaniu słuchawek z uszu. Ja sam nie przepadam za modelami dousznymi właśnie z tego powodu – wymagają ode mnie zdecydowanie zbyt wiele uwagi przy ruchach głową. Tymczasem JBL UA Wireless wypadały niezwykle rzadko, by nie powiedzieć: praktycznie wcale. Korzystanie z nich nie było przy tym w ogóle męczące. W żadnym momencie nie musiałem wciskać ich „na chama” i siłować się z własnymi uszami. Wystarczyło włożyć do nich słuchawki i… w zasadzie tyle.

Muszę przy tym jednak wytknąć JBL-owi i Under Armourowi jeden błąd, który obie firmy popełniły; otóż źle – przynajmniej w mojej opinii – umieszczono przywołany wyżej trzyprzyciskowy pilot zdalnego sterowania. Znajduje się on zdecydowanie za blisko jednej z słuchawek, dlatego też czasami – na przykład gdy biegniemy – łatwo jest go szarpnąć za mocno, wyjmując tym samym słuchawkę z ucha. Przez to wolałem raczej posiłkować się zwiększaniem i zmniejszaniem głośności za pomocą telefonu. Z drobiazgów wspomnę jeszcze o klipsie służącym do mocowania na ubraniu; jest on odrobinę za mały i czasami nie jest w stanie spiąć odpowiedniej powierzchni, by pewnie się jej trzymać.

Powodowany kronikarską odpowiedzialnością dodam jeszcze, że osoby posiadające model JBL UA Wireless otrzymują w pakiecie całoroczną subskrypcję programu MapMyFitness Premium o wartości 29,99 dolara (ok. 115 zł). Aplikacja ta, będąca częścią Under Armour Connected Fitness, pozwala jej członkom „śledzić, analizować i dzielić się ponad 600 różnymi typami aktywności fitness”. Sam z jej dobrodziejstw jednak nie korzystałem, nie jestem więc w stanie wypowiedzieć się na ten temat.

Pasek - kreska

DŹWIĘK

 

Metodologia odsłuchu

W wypadku tego testu odsłuch był jego najmniej ważnym – choć wciąż istotnym – elementem. Przez zdecydowaną większość czasu z słuchawek korzystałem podczas treningów, bez żadnego porównywania ich z punktami odniesienia. Moim źródłem były smartfony Samsung Galaxy A3 oraz Galaxy A5. Brzmienie słuchawek porównywałem do „zwykłych” modeli dousznych, niededykowanych sportowcom; mowa tu o propozycjach od Samsunga (słuchawki dodawane do telefonów tego producenta), Focala (Sphear) oraz Chord & Major (8’13).

Odsłuch

Przyznam się szczerze, że nie spodziewałem się po testowanych przeze mnie słuchawkach tak przyjemnego dźwięku. Oczywiście daleko temu do oferowania stricte audiofilskich uniesień, ale nie taka jest ich rola. Przede wszystkim moją uwagę zwróciła zaskakująca spójność przekazu. Słuchając kolejnych piosenek nie potrafiłem oprzeć się wrażeniu, że ktoś poświęcił sporo czasu na wymyślenie fajnego, koherentnego brzmienia, że nie jest ono przypadkowym efektem, a wynikiem celowego zabiegu.

Nie jest ono szczególnie skomplikowane: całość opiera się w głównej mierze na energetycznym, lekko ocieplonym środku, który dźwiga na sobie ciężar całej piosenki. Doskonale sprawdza się to w wypadku nagrań typowo „treningowych”, motywujących do intensywnego wysiłku. Świetnie słuchało mi się, dla przykładu, kompozycji od Two Steps From Hell czy epickiego soundtracka z Avatara Jamesa Hornera, gdzie cała „akcja” jest mocno wypchnięta na pierwszy plan i realizowana w głównej mierze w zakresie średnich tonów. Przyjemnie mijały mi też kolejne minuty treningu przy klasycznych kompozycjach rockowych spod znaku AC/DC, Queen czy Aerosmith; dynamiczna gitara uzupełniona o energetyczny wokal zazwyczaj robiły swoje.

Czy jednak JBL UA Wireless nadają się jako słuchawki domowe? Ja – szczerze powiedziawszy – nie widzę ich w tej roli. Są na to (jakkolwiek to może zabrzmieć) za mało wyrafinowane. Ich estetyka bardzo dobrze sprawdza się na siłowni czy ringu, ale już niekoniecznie w domowym zaciszu, gdzie sięgamy po nieco inny, bardziej zróżnicowany repertuar. Słuchawki te, przy całej mojej sympatii do nich, nie potrafią budować większej sceny dźwiękowej, nie są także w stanie zaoferować zbyt wiele smaczków, które urozmaicałyby odsłuchy. Jak już wspomniałem, cała „akcja” dzieje się w środkowej części pasma, przez co trudno tym słuchawkom silić się na coś więcej. To – chciałbym wyraźnie zaznaczyć – nie jest wada per se, ale wypadkowa głównego celu ich istnienia.

Pasek - kreska

PODSUMOWANIE

 

Test sportowych słuchawek od JBL-a i UA przeciągałem do oporu, bowiem naprawdę dobrze służyły mi podczas treningów na siłowni i w trakcie biegania. Recenzowany przeze mnie model jest mały, prosty w obsłudze i bajecznie wygodny, szczególnie w kontekście towarzyszenia mi w trakcie wysiłku fizycznego. Jego pomysł na siebie podyktowany jest odgórnymi – bardzo wyraźnymi – założeniami, dzięki czemu udało się zaprojektować słuchawki, które w swoim segmencie sprawdzą się bardzo dobrze. W trakcie spokojnych, domowych odsłuchów również można z nich korzystać bez bólu, jednak nie takie jest ich przeznaczenie. One mają nas motywować do działania, do podniesienia 1 kg więcej, do przebiegnięcia 1 km dalej. I to udaje im się świetnie – bez dwóch zdań.

Pasek - specyfikacja techniczna

N/A

Cena: 769 zł

Sprzęt do testu dostarczyła firma Suport.