Krótka historia Ace’a Frehley’a (ex-gitarzysty Kiss)

Autor: Bartosz Pacuła
Zdjęcia: Entertainment One Music

 

Premiery płyt to dobry moment, żeby na chwilę przysiąść i w spokoju przyjrzeć się danemu artyście/zespołowi: jego historii, dokonaniom, planom. Dzisiaj, 19 sierpnia, swoją premierę w Stanach Zjednoczonych ma najnowszy solowy krążek od Ace’a Frehley’a, zatytułowany Space Invader. Dlatego też postanowiłem przyjrzeć się temu gitarzyście, który kiedyś współtworzył jeden z najważniejszych zespołów rockowych wszech czasów – Kiss – i który również później nie próżnował jako artysta solowy.

Ace Frehley urodził się 27 kwietnia 1951 roku jako Paul Daniel Frehley w nowojorskiej dzielnicy Bronx. Na samym początku, jako bardzo młody człowiek, Frehley nie bawił się w granie na gitarze, zamiast tego preferując bycie członkiem dość sporego gangu ulicznego The Ducky Boys (do czego przyznał się zresztą niedawno, pod koniec roku 2011). W grudniu 1964 roku Ace dostał jednak wyjątkowy prezent, który na zawsze miał zmienić jego życie (i w równym stopniu ocalić je, odciągając go od gangu) – gitarę elektryczną.

Czas dorastania był dla Ace’a czasem obficie wypełnionym różnymi aktywnościami: trudno przecież uczyć się grać na gitarze, chodzić do szkoły (gdzie jeden z jego kolegów wymyślił mu znany nam wszystkim pseudonim) i być członkiem gangu ulicznego. Na szczęście Frehley postanowił spędzać większość czasu nad gitarą, w czym pomocna była jego rodzina: relatywnie biedna, lecz pełna muzycznych talentów.

Lata 70. przyszły Spaceman rozpoczął od poszukiwania odpowiedniego zespołu dla siebie. Pod koniec 1972 roku udało mu się taki znaleźć: wziął udział w przesłuchaniu do grupy Wicked Lester, którego członkami byli Paul Stanley, Gene Simmons oraz Peter Cirss. Trójka ta szybko przekonała się do stylu gry Frehley’a i przyjęła go do zespołu, który szybko został przechrzczony na Kiss (wtedy też Ace zaprojektował swojemu nowemu zespołowi znane na całym świecie logo).

Z zespołem tym związany był w latach 1972-1982 oraz 1996-2001. W ciągu tej pierwszej dekady Kiss zyskał niewyobrażalną sławę (szczególnie w USA), wydając szereg hitowych albumów, cały tabun genialnych chwytliwych piosenek oraz koncertówkę Alive!, która do tej pory uważana jest za jedno z największych osiągnięć formacji. W roku 1982 zespół (już w zmienionym składzie, z Erikiem Charrem na bębnach) postanowił wydalić ze swoich szeregów Ace’a, mając głównie na uwadze jego problemy z alkoholem (o czym obecny skład Kiss szerzej rozmawiał w tym roku z dziennikarzami „Classic Rock Magazine”, a Ace ma mieć – według nich – te same problemy do tej pory).

W latach 80. Ace prowadził swój własny zespół Frehley’s Comet, jednak w żadnym stopniu nie był on w stanie nawet nawiązać do sukcesów swojego dawnego zespołu – jego najlepsze krążki lądowały „zaledwie” w okolicach 50. miejsca na prestiżowej liście Billboard 200. Nie pomogły mu również trasy koncertowe zagrane wspólnie z Iron Maiden czy Alice’m Cooperem. Nic dziwnego, że gdy nadarzyła się możliwość stanięcia w samym centrum blasku jupiterów, Ace skwapliwie z niej skorzystał. Rok 1996 przyniósł bowiem światu oszałamiający powrót oryginalnego składu Kiss. Muzycy zagrali po raz pierwszy razem od 1980 roku (czyli od odejścia Crissa), a potem weszli do studia nagrać kolejny album (wydając w międzyczasie krążek Kiss Unplugged). Wydany pod koniec 1998 roku Psycho Circus okazał się jednak średniej próby dziełem, w żaden sposób nie mogącym równać się z najlepszymi krążkami zespołu. Niedługo potem, po zagraniu trasy Farewell Tour Ace opuścił zespół, tym razem (jak wiele na to wskazuje) na dobre. Ostatnim aktem całej historii Ace-Kiss jest rok 2014 i afera związana z wprowadzeniem zespołu do amerykańskiej Rock and Roll Hall of Fame w Cleveland z okazji 40-lecia istnienia zespołu. Zespół miał wtedy zagrać koncert w oryginalnym składzie, co ostatecznie nie doszło do skutku; widać było jak na dłoni, że panowie Stanley i Simmons za Frehley’em zwyczajnie nie przepadają.

Od momentu wznowienia solowej działalności Ace zdążył wydać dwa solowe krążki (Anomaly z 2009 oraz powód powstania tego tekstu, czyli Space Invader), a także trzy składanki. Jednak chociaż od wydarzeń z lat 70., 80. i 90. minęło sporo czasu, to postać Ace’a Frehley’a nadal wzbudza duże kontrowersje: zarówno pośród fanów Kiss, jak i muzyki rockowej w ogóle. Z jednej strony nie można mu odmówić niesamowitych umiejętności gry na gitarze i wkładu w budowaniu super-rozpoznawalnego image’u zespołu, z drugiej zaś to nie Ace był sercem grupy (ani jego „kutasem”, jak mawia o sobie Gene Simmons), również jego zaangażowanie w pisanie nowych utworów dla Kiss jest wątpliwe (co sam zresztą przyznał w wywiadzie dla „Classic Rock Magazine”, twierdząc, że w tamtych czasach skupiał się bardziej na samej grze i doskonaleniu samego siebie w graniu jak najlepszych solówek). Na dodatek, jak insynuują to Paul Stanley i Gene Simmons, Ace to autodestruktywny i niebezpieczny dla otoczenia alkoholik, co na początku lat 80. szalenie negatywnie odbiło się na karierze zespołu.

Nie ulega jednak wątpliwości, że Ace Frehley to jeden z najważniejszych (i być może także jeden z najlepszych) gitarzystów XX wieku w historii muzyki rockowej. Bądź co bądź, to właśnie on grał na tak przełomowych albumach jak Kiss, Alive!, Rock and Roll Over czy Love Gun. To także Ace odpowiada za najlepszy album solowy z 1978 (wtedy wszyscy członkowie zespołu nagrali i wydali tego samego dnia cztery solowe krążki, które są jednak zaliczane do dyskografii zespołu). Jaka jest forma Spacemana w 2014 roku? Z odpowiedzią na to pytanie będę się musiał jeszcze na chwilę wstrzymać – przynajmniej do przyzwoitego osłuchania jego najnowszego krążka.

Jeżeli ktoś jest z Kissami na bakier (a nie powinien być) ten rok to wyśmienita okazja by to zmienić – zespół świętuje 40 lat istnienia i z tego powodu ponownie zrobiło się o nich głośno. Przywoływany już w artykule „Classic Rock Magazine” wydał specjalny numer swojego pisma (a dokładniej – cztery numery, różniące się okładkami i zawartością samego magazynu), sama grupa zdecydowała się zaś na opublikowanie winylowych remasterów wszystkich swoich płyt. Słuchając tych krążków warto pamiętać, że gra tam taki gitarzysta, jak Ace Frehley – nawet jeśli nie był on kluczową postacią tej grupy. Ani nawet kutasem.