Lasota (Varmia) – wywiad

Autor: Piotr Kleszewski
Zdjęcia: Varmia

 

Varmia to nowy byt na rodzimej scenie metalowej. Ich debiutancka płyta, Z mar twych (recenzja TUTAJ), ukazała się pod koniec lutego nakładem Via Nocturna, którzy reklamują ją jako polski blackowy debiut roku.  Jednak sami członkowie zespołu woleliby, aby ich muzykę określać raczej jako „root metal”, cokolwiek by to miało znaczyć. Z liderem Varmii, imć Lasotą, o instrumentach ludowych, babach pruskich i tym, co black metal ma wspólnego z przaśnością, rozmawiał Piotr Kleszewski.

Pasek - kreska

Via Nocturna, Wasz wydawca, dość śmiało promuje wasz album, określając go mianem black metalowego debiutu roku. Czujecie presję, dumę? Czy w ogóle nie przejmujecie się marketingiem?

Pewnie, że czujemy dumę, ale traktujemy to też ze sporym dystansem. Od komplementów z naszej stajni do szerszego uznania jeszcze spora droga… ale usiłujemy ją przebyć.

Starałem się znaleźć o Was jakieś konkretniejsze informacje, moi szpiedzy jednak tym razem zawiedli. Varmia to Wasz pierwszy projekt czy udzielaliście się wcześniej w innych zespołach?

Udzielaliśmy się. Tylko tyle mogę powiedzieć.

W wywiadach deklarowaliście, że muzyka, jaką gracie, to nie tyle black czy pagan, ale „root metal”, który w jakiś sposób ma nawiązywać do klimatu Warmii, domu rodzinnego, pojawiło się nawet groźne słowo „przaśność”. Muszę przyznać, że tę właśnie przaśność, wspomnienia o domu, nastrój lasów i jezior nie do końca czuję (a również pochodzę z Warmii) w Waszej muzyce – te treści kojarzą mi się raczej z pewnym spokojem, odnalezieniem swojego miejsca. Tymczasem u Was jest całkiem bojowo i mrocznie. Nawiązujecie w ten sposób do jeszcze „bardziej zamierzchłych”, tj. przedchrześcijańskich czasów?

Przaśność to świetne słowo i ja czuję ją jak najbardziej w muzyce Varmii. Ale to moje subiektywne odczucie. Każdy ma jakieś inne skojarzenia, inną percepcję warmińskiego klimatu. Większości ludzi kojarzy się z wakacyjną sielanką – i bardzo dobrze. Jeśli jednak posiedzisz tu „poza sezonem” to upiory przeszłości wypełzną z lasu. To są ziemie niezwykle bogate jeśli chodzi o historię ludności, migracji grup etnicznych oraz wojen. Spójrzmy choćby na skojarzenia, które budzi słowo “pruski”. Większości ludzi kojarzy się ono niestety z czymś niemieckim, a Prusowie to przecież natywna ludność Warmii, grupa plemion bałtyckich. Zatem gdzie jesteście Prusowie? Że pozwolę sobie powtórzyć za pewnym autorem…

Do słowiańskich wierzeń i folkloru nawiązuje również chociażby olsztyńska grupa Stworz. Widzicie jakieś wspólne punkty pomiędzy ich i waszą twórczością?

Raczej nie, chociaż mówiąc szczerze jako autor muzyki w ogóle staram się słuchać jak najmniej kapel teoretycznie podobnych stylistycznie do Varmii. Jeśli dopatrujesz się u nas nawiązań do słowiańskich wierzeń, to tak naprawdę znajdziesz je w śladowej ilości i są one podane raczej w sposób nienarzucający jednoznacznej interpretacji.

Prawie całość tekstów na płycie jest w języku polskim. Nie korciło Was może, aby wykorzystać w utworach gwarę warmińską?

Ja jestem fanem dosmaczania muzyki lokalnymi brzmieniami, a nie tworzeniem grupy rekonstrukcyjnej jakiejś konkretnej kultury. Czasem trzeba się umieć powstrzymać, żeby nie przedobrzyć z przyprawami.

Idąc dalej tropem języków: w zamykającym płytę In Tenebris – zarówno w tytule, jak i w refrenie – pojawia się łacina. Ulubiony język metalowców, ale chyba niekoniecznie Jaćwingów i Prusów?

Bardzo dobre spostrzeżenie. Ten kontrast pomiędzy polskim a łaciną odzwierciedla pewną zmianę czy też zderzenie się dwóch kultur na jednym terytorium. A może obrazuje ich wzajemne przenikanie?

Na Z mar twych oprócz metalowego instrumentarium możemy usłyszeć również tradycyjne instrumenty ludowe. Moglibyście nieco o nich opowiedzieć?

Mogę opowiedzieć, choć najbardziej kompetentną osobą w tym zakresie jest obsługujący je Piotr. Na chwilę obecną instrumenty ludowe w Varmii to tagelharpa, bęben jednomembranowy, tuba (a la trombita), przeszkadzajki i przede wszystkim biały zaśpiew. Po krótce tagelharpa to instrument smyczkowy. Cztery struny zdaje się z końskiego włosia i drewniane pudło rezonansowe. Bardzo subtelny instrument, ale wystarczy jeden dźwięk i jesteśmy na wsi przy piecu kaflowym tudzież na głuchym polu. Bęben jest skonstruowany przez samego Piotra i ma membranę z koziej skóry. Różni się od “normalnych” bębnów tym, że jego brzmienie jest stosunkowo ciche i powiedzmy mało zwarte. Takie „chlapczące”, ale dosyć ciepłe. Dalej, długa drewniana tuba, która rozpoczyna właśnie wspomniany In Tenebris. Ten instrument również wykonał Piotr. Taka krzyżówka pomiędzy didgerigoo i trombitą. Kawał pustego badyla. Ten cały komplet dopalony jest sporą ilością białego wokalu zaśpiewującego przaśne melodyje. A, no i nie zapominajmy, że jest jeszcze drzewo z wyrastającym z niego mikrofonem. Drę weń japę na koncertach.

Trudno było znaleźć właściwego człowieka, który potrafi je obsługiwać? Jak docierać do samych instrumentów? Konstruujecie je sami, wypożyczacie czy może zlecacie ich wykonanie rzemieślnikom?

Piotr dosyć łatwo wpadł na listę. Kruszyn go znał i polecił. Lira jest zrobiona przez polskiego rzemieślnika, resztę, jak już wspominałem, Piotr konstruuje sam. Mogę zapowiedzieć, że przygotowuje w swojej leśnej pracowni coś ciekawego na przyszłość.

Możecie nieco opowiedzieć o okładce płyty? Kto zajął się jej wykonaniem? Dobrze zgaduję, że przedstawia jakąś apokaliptyczną wersję baby pruskiej?

Panie i Panowie, przedstawiam Piotra Leszczyńskiego, autora naszego logo oraz grafik na płycie. Bardzo utalentowany artysta, z którym znam się już od jakiegoś czasu. Zdaje się, że niedługo przed stworzeniem Z mar twych wykonywał pracę związaną ze słowiańskimi malowidłami w jaskiniach. Czy coś w tym stylu. Hmm… baby pruskiej w tym się nie dopatrzyłem. Na moje oko jest to coś powstającego z mary ziemnej. O ile takowe w ogóle występują w przyrodzie…

Prawdziwy renesans przeżywają w ostatnich latach winyle. Planujecie wydanie Z mar twych na czarnym placku?

Niewykluczone, wszystko zależy od tego jak dobrze sprzeda się CD. Mogę za to zdradzić,  że Z mar twych najprawdopodobniej niebawem wyjdzie również na kasecie. Śledźcie wici.