MEE Audio Pinnacle P1 – test

Autor: Bartosz Pacuła
Zdjęcia: MEE Audio

 

Ludzie słuchający muzyki najczęściej robią to za pośrednictwem słuchawek. Tak jest im po prostu najwygodniej. Dzięki zgrabnym modelom dousznym i smartfonom można zabrać całą swoją kolekcję wszędzie – do tramwaju, na spacer czy nawet na trening. Z kolei coraz tańsze – lecz jednocześnie lepsze – nauszniki oferują naprawdę przyjemną jakość dźwięku w domu, gdzie możemy się zrelaksować przy naszych ulubionych dźwiękach otaczających nas z każdej strony. Dla zwykłych zjadaczy muzycznego chleba słuchawki są podstawową bramą do krainy melodii.

Zupełnie inaczej jest, a przynajmniej było do tej pory, w świecie audiofilskim, gdzie słuchawki zawsze były postrzegane, z paroma wyjątkami, jako ubogi kuzyn dużych, „prawilnych” systemów audio, takich z dużymi kolumnami i potężnymi wzmacniaczami. To się jednak zmienia, czego mogłem doświadczyć podczas tegorocznej odsłony targów High End w Monachium. Moim zadaniem tam, jako korespondenta magazynu „High Fidelity”, było zapoznanie się z słuchawkową ofertą producentów wystawiających się w stolicy Bawarii. Relację z tego możecie przeczytać TUTAJ, więc nie będę się powtarzał; nadmienię jedynie, że porządnie wykonane słuchawki zaczynają wchodzić na salony i stawać się realną alternatywą dla tradycyjnie pojmowanych zestawów audio. Duża w tym zasługa kilku producentów, którzy specjalizują się w produkowaniu porządnych, ale relatywnie tanich słuchawek.

Jednym z nich jest MEE Audio. Nazwa tej amerykańskiej firmy powinna już coś mówić czytelnikom MttP – w kwietniu na łamach tego portalu ukazał się test modelu nausznego Matrix 3 (TUTAJ). Była to naprawdę fajna propozycja, która nie tylko oferowała przyjemny dźwięk, ale i przemyślany projekt wizualny. Nauszniki te spodobały mi się na tyle, że gdy rozmawiałem z dystrybutorem MEE Audio w Polsce, firmą RAFKO Dystrybucja, zapytałem o inne słuchawki tego producenta. Ostatecznie mój wybór padł na mniejsze zestawy douszne – Pinnacle P1 – które znajdują się na samym szczycie oferty Amerykanów.

Pasek - kreska

DESIGN

 

Designerzy słuchawek dousznych mają o tyle utrudnione zadanie, że projektowane przez nich wyroby siłą rzeczy muszą być małe i raczej niewyróżniające się. Oczywiście nie wszyscy chcą to przyjąć do wiadomości, przez co od czasu do czasu pojawia się jakaś dziwna propozycja w rodzaju TEJ, jednak – co do zasady – słuchawki douszne powinny być małe, lekkie i nade wszystko wygodne. Niewiele jest tutaj miejsca na zaszalenie z przykuwającym wzrok odważnym wzornictwem, prawda? Osoby pracujące w MEE Audio obeszły ten problem we wzorowy sposób – zaoferowały po prostu produkt klasy premium, bez żadnego uśmiechania się do najnowszych, jakże ulotnych trendów. Jednocześnie nie jest to typowo audiofilski projekt o paskudnej aparycji, którego moglibyśmy się wstydzić na ulicy.

Na uwagę bez wątpienia zasługuje ciekawe obudowy, które łączą w sobie opływowy kształt z „ociosanymi” fragmentami. Ten kontrast sprawdza się tutaj doskonale, dzięki czemu słuchawki wydają się nam bardzo „dynamicznymi” i zarazem eleganckimi. Naprawdę fajnie wygląda także kabel, który nie tylko ma – jak rozumiem – przeciwdziałać splątaniom, ale i nieźle wyglądać – co też mu się udaje. Jedynym elementem, który mógłby zostać zaprojektowany  (moim zdaniem) nieco lepiej, to ten, który służy do podpięcia kabli do samych słuchawek; sam w sobie nie jest on zły, ale przy naprawdę świetnie zaprojektowanych obudowach wykonanych ze stopu cynku wydaje się on nieco biedny.

Pasek - kreska

OBSŁUGA I FUNKCJONALNOŚĆ

 

Moim największym zmartwieniem związanym z modelem Pinnacle P1 była jego waga. Na zdjęciach prezentował się on naprawdę ciężko – cynkowa obudowa robiła wrażenie, ale i nie nastrajała pozytywnie co do tego aspektu. I chociaż testowane przeze mnie słuchawki nie należały do najlżejszych na świecie, to ich waga nie stanowiła dla mnie żadnego problemu. Wszystko to dzięki znakomicie rozwiązanej kwestii ułożenia słuchawek w uchu. Przyznam się szczerze, że nie pamiętam, żebym kiedykolwiek widział tak wygodne słuchawki douszne. Co więcej, nie tylko dobrze leżały, ale też trzymały się wyjątkowo mocno, dzięki czemu nie musiałem się przejmować czy mi wypadną.

Fakt, że słuchawki tak dobrze leżą w uchu zawdzięczamy również szerokiej gamie wkładek o różnych kształtach i rozmiarach. Wystarczy poświęcić 10 minut, żeby dobrać sobie idealnie skrojone pod siebie. Co więcej, producent do zestawu dorzuca także wkładki wykonane z pianki z pamięcią kształtu. Są one wykonane w taki sposób, żeby zachowywać kształt uszu użytkownika, dzięki czemu korzystanie z słuchawek jest jeszcze bardziej satysfakcjonujące.

Dla osób, które nie są przyzwyczajone do typowo audiofilskich rozwiązań, problematyczna może okazać się kwestia wypinanych kabli prowadzących do słuchawek. Chciałbym jednak wszystkich uspokoić, bowiem i to zostało rozwiązane naprawdę przyjaźnie dla użytkownika. Kable nie mają tendencji do wypadania i trzymają mocno, jednak nie trzeba się z nimi siłować, gdy już nie chcemy słuchać muzyki. Co więcej, to wypinanie kabli pozwala wyeliminować problemy z jego splątaniem – wystarczy zwinąć go w odpowiedni sposób, zupełnie nie przejmując się słuchawkami.

Pasek - kreska

DŹWIĘK

 

Metodologia odsłuchu

Słuchawki MEE Audio Pinnacle P1 były przeze mnie porównywane do kilku różnych dousznych konstrukcji o audiofislkim rodowodzie. Mowa tu między innymi o takich słuchawkach, jak Focal Sphear czy Chord & Major 8’13; sięgnąłem także po słuchawki dodawane do telefonów Samsunga. W roli źródła wykorzystałem smartfony koreańskiego producenta (Galaxy A3 oraz Galaxy A5), a także audiofilską odtwarzacz przenośny HiFiMAN SuperMini.

Odsłuch

Po długim czasie spędzonym przeze mnie z nausznikami Matrix 3 od MEE Audio byłem spokojny o jakość dźwięku topowej konstrukcji Amerykanów. Nie spodziewałem się jednak, że przypadnie mi ona do gustu tak bardzo. Usłyszałem bowiem dźwięk niezwykle zrównoważony i przemyślany, świadomy swoich ograniczeń, ale nadrabiający je tam, gdzie to tylko możliwe. Duże wrażenie zrobiła na mnie niezwykle uporządkowana i jednocześnie szeroka (szczególnie jak na ten typ konstrukcji) scena dźwiękowa. Zwykle słuchawki douszne, nawet te high-endowe, nie potrafią sobie do końca poradzić z natłokiem informacji. Pinnacle P1 doskonale mierzyły się z tym problemem.

W porównaniu do wymienionych wyżej słuchawek Pinnacle P1 oferują także większe bogactwo detali i barw; ich dźwięk w żadnym momencie nie jest matowy, ale skrzy się różnorodnością i nasyceniem. Jest także pełny i duży, co szczególnie mocno uderzyło mnie przy odsłuchach płyt Enyi – jej głos na Orinoco Flow czy The Memory of Trees prezentował się zjawiskowo.

Jednak największą zaletą testowanych przeze mnie słuchawek jest to, jak fajnie brzmią na nich nawet słabo nagrane rzeczy. Model ten wyraźnie wyciska z nich wszystkie soki, dzięki czemu nawet paskudnie brzmiące piosenki z YouTube’a mogą robić wrażenie. Oczywiście im lepszy materiał wyjściowy odpalimy, tym lepiej Pinnacle P1 sobie z nim poradzą, jednak nikt nie powinien obawiać się słuchania na nich rzeczy źle zrealizowanych pod kątem brzmienia. Dlatego też równie dużo przyjemności sprawiły mi sesje z remasterem krążka Polish Jazz Quartet, jak i odsłuchy najnowszych utworów popowych na TIDAL-u.

Pasek - kreska

PODSUMOWANIE

 

Słuchawki Pinnacle P1 są wycenione przez producenta na 999 zł. Dla wielu ludzi kwota ta może okazać się nie do przeskoczenia, ale zachęcam ich do ponownego przemyślenia sprawy. Model ten jest bowiem propozycją na lata, co gwarantuje porządna jakość wykonania, elegancki design i ponadczasowa estetyka dźwiękowa, która nigdy się nie znudzi i nie rozczaruje. Co więcej, słuchawki te świetnie odnajdą się i w towarzystwie telefonu, i audiofislkiego odtwarzacza plików; i przy świetnie brzmiących albumach, i zupełnych crapach z YouTube’a. Na dodatek świetnie leżą w uchu i są bardzo wygodne. W tej cenie więcej żądać nie można.

Pasek - kreska

Słuchawki MEE Audio Pinnacle P1 zostają wyróżnione nagrodą nagrodą Great Equipment.

Pasek - specyfikacja techniczna

Przetworniki: 10 mm
Pasmo przenoszenia: 20 – 20 000 Hz
Impedancja: 50 omów @ 1 kHz
Czułość: 96 dB (1 mW @ 1 kHz)
Waga (bez kabla/z kablem): 13/29 g