Melodrama – recenzja

Autor: Kamil Brycki
Zdjęcia: Republic Records

 

Melodrama zagościła już na dobre na sklepowych półkach; w kilku krajach album dotarł nawet na pierwsze miejsca na listach bestsellerów, a jednak piszę o nim dopiero teraz. Do tej płyty  nie można bowiem podejść lekko, do niej trzeba się po prostu przekonać. Podobna sytuacja miała miejsce z Pure Heroine, tam jednak byliśmy raczeni co czas jakiś hitami pokroju Tennis Court czy Royals, które pozwalały na łatwiejsze odniesienie się do materiału. Spowiedź rozpoczęta – jaka jest ta Melodrama?

Na pewno nie jest łatwa. Ba, po pierwszym odsłuchu tak naprawdę jedyne co byłem w stanie powiedzieć, to to, że ta płyta jest „chyba fajna”. Melodramę trzeba odsłuchiwać co czas jakiś, aby powoli wprowadzać się w nastrój albumu, w klimat, który jest budowany na przestrzeni całego krążka przez Lorde. Podkłady są tutaj bardzo oszczędne, niektórym nawet może ich nawet brakować; album bazuje po prostu na nietuzinkowym głosie artystki oraz jej umiejętności do pisania artystycznych i pełnych emocji słów. Trochę jej wyszło, a trochę nie.

Melodrama jest bardzo nierównym krążkiem, niestety. Zaczyna się fenomenalnie: pierwszym utworem (a zarazem pierwszym singlem) jest Green Lights, które pokazuje, że Lorde wróciła i ma się dobrze. Słowa piosenki są smutne, muzycznie jest jednak utrzymana w wesołej, elektronicznej stylistyce, dzięki czemu od razu słychać, że ma się do czynienia z popem wyższej próby. Kolejne utwory jednak nie dorównują kawałkowi otwierającemu, przynajmniej do pewnego momentu: pojawia się Sober z ciekawym wprowadzeniem i bardzo chwytliwą zwrotką, które jednak w moim odczuciu trochę kuleje w refrenie (jest melodyjny i przyjemny, choć mógłby być mocniejszy, a słowa mniej oczywiste) oraz Homemade Dynamite, gdzie z kolei refren ratuje cały utwór. Ciągłe wzloty i upadki, choć z każdym odsłuchem jest co raz lepiej.

Niestety kompletnie nie rozumiem Hard Feelings & Loveless, które jako utwór dość mocno mnie nudzi – może nie skupiam się wyjątkowo, może po prostu nie jest mój typ muzyki – i wybija z rytmu, w który wprowadziły mnie pierwsze utwory. Gdzieś tam pomiędzy przewija się kolejny singiel, Liability, które uważam za piosenkę ciekawą, ale nic nie wnoszącą; w tle miga mi też Writer in the Dark, które jest już dla mnie naprawdę puste, a nie artystycznie oszczędne; a na zakończenie tego wszystkiego otrzymuję jeszcze Liability (Reprise), którego już naprawdę dla mnie mogłoby nie być. Tę część albumu ratuje jednak perełka, moim zdaniem absolutny –  przepraszam za banalne określenie – „killer” na płycie, a mianowicie Sober II (Melodrama).

Numer ten stanowi idealne zamknięcie pewnego rozdziału. Miałem przyjemność czytać interesujący tekst o Lorde w magazynie „Rolling Stone” i muszę przyznać, że to Sober II świetnie oddaje nastrój, który artystka starała się za pomocą Melodramy przekazać. Mimo że słowa brzmią trochę jak wyrzut, to z pewnością nie można powiedzieć, że jest to utwór żałosny i napisany przez rozwydrzoną nastolatkę zepsutą przez sławę; do tego jest bardzo umiejętnie budowany przez całe trzy minuty, z przyjemnym dla ucha instrumentalnym podejściem, eskalacją emocji przy pierwszym przekleństwie i spokojnym zejściu w kolejnych linijkach. Sober II ma tego wiele więcej, ale nie potrafię tego opisać – ten utwór po prostu trafia w punkt i gdyby nie znalazł się w tej 3/4 płyty, nie wiem, czy wytrwałbym do końca.

Album kończy Perfect Places, które jest już znacznie weselsze i stanowi odpowiedni epilog Melodramy. Nie da się jednak ukryć, że jest to album nierówny; jeżeli dodamy do tego fakt, że do twórczości Lorde trzeba po prostu dojrzeć i dać jej szansę (czyli co najmniej kilka odsłuchów), to otrzymamy niestety mieszankę dość trudną w odbiorze. Na szczęście artystce udało się osiągnąć komercyjny sukces, bo nie da się ukryć, że mimo zauważalnych spadków Melodrama jest płytą naprawdę dobrą. Nie tak rewolucyjną, jak Pure Heroine, ale nadal porządną; taką, którą z czystym sumieniem można polecić.

Pasek - wydanie

Najświeższy album Lorde można nabyć niestety tylko na płycie CD w zwykłym plastikowym pudełku lub w formie plików MP3 do pobrania z internetu. Rzecz jasna materiał ten jest także dostępny na szerokiej gamie serwisów streamingowych, na przykład na TIDAL-u.

Pasek - informacje

Wykonawca: Lorde
Tytuł: Melodrama
Wytwórnia: Republic Records
Data wydania: 16.06.2017
Gatunek: Pop
Czas trwania: 41:03