Mozart 225: The New Complete Edition – unboxing

Autor: Bartosz Pacuła
Zdjęcia: Stiftung Mozarteum Salzburg (nr 1-2), Bartosz Pacuła (nr 3-33)

 

W połowie grudnia świat obiegła szokująca wiadomość: najwięcej płyt CD w całym 2016 roku sprzedał… Wolfgang Amadeusz Mozart. Ten nieżyjący od 225 lat wybitny kompozytor z Salzburga pokonał więc – przypomnę: ponad dwa wieki po swojej śmierci! – takie tuzy współczesnego mainstreamu, jak Adele, Rihannę czy Beyoncé. Oczywiście nie wszystko w tej sytuacji jest jednoznaczne; dzieła Mozarta rozeszły się w olbrzymiej liczbie wyłącznie dlatego, że były sprzedawane w specjalnych, rocznicowych boxach kolekcjonerskich. W skład jednego egzemplarza wchodzi łącznie 200 płyt, więc nietrudno sobie policzyć, że faktyczna liczba osób, które wzbogaciły swoją płytotekę o dzieła Austriaka była stosunkowo niewielka. Mimo wszystko trzeba przyznać, że taki wynik w wykonaniu nieżyjącego od kilkuset lat artysty budzi podziw.

Przyczyną całego zamieszania było wydawnictwo zatytułowane Mozart 225 The New Complete Edition. Zostało ono przygotowane z okazji 225. rocznicy śmierci Mozarta i – w zamierzeniu jego twórców – stanowić ma najbardziej kompletny zbiór dzieł mistrza. Zadanie to wydaje się karkołomne; wytwórnie płytowe od wielu lat wydają kolejne pudła z dziełami Mozarta na CD, za każdym razem deklarując ich „kompletność” czy „bezprecedensowe dopracowanie”. Dlaczego więc ktoś miałby zainteresować się kolejną rzeczą tego typu, tym bardziej, że została wyceniona na niebagatelną kwotę ok. 1500-2000 zł? Sam zaliczam się do szczęśliwych posiadaczy Mozart 225 i dlatego – z czystym sumieniem – mogę odpowiedzieć: ano dlatego, że lepszego boxu związanego z muzyką dawną po prostu nie ma.

Rozmiary i waga pudła same w sobie robią wielkie wrażenie, które jest spotęgowane przez niezwykle wysoką jakość wykonania tego opakowania, zaczynając na materiale, zaś na projekcie graficznym kończąc. Każdy element jest tutaj dopracowany i przemyślany, nic nie zostawiono przypadkowi. Projektanci postawili na prostotę graficzną, przeplataną od czasu do czasu nieco bardziej efektownymi elementami. Na „okładce” wydawnictwa (czyli wierzchniej części pudełka) umieszczono skróty imion i nazwisko kompozytora, tytuł pudła, rocznicowe logo (bardzo przyjemne) oraz logotypy trzech instytucji odpowiedzialnych za wydanie tego dzieła: dwóch wytwórni płytowych (Decca Classics i Deutsche Grammophon) oraz Stiftung Mozarteum Salzburg. Z kolei ścianki ozdobione są (ponownie) rocznicowym logiem oraz obrazami związanymi z Mozartem. Tył boxu – dodajmy – jest z kolei zupełnie pusty.

Po wysunięciu górnej części pudełka w pierwszej kolejności natykamy się na elegancką kopertę. Jak widać na zdjęciach powyżej, nawet tutaj zadbano o najdrobniejsze detale, takie jak rocznicowy logotyp na nalepce zamykającej kopertę. W środku tego opakowania znajdziemy tekturową kartę, na której umieszczono indywidualny numer każdego egzemplarza (jest ich łącznie 15 000) oraz pięć grafik (a na nich – między innymi – zdjęcie i tłumaczenie listu Mozarta do ojca czy reprodukcję ostatniego znanego portretu Mozarta). Całość prezentuje się nad wyraz wdzięcznie i może posłużyć do ozdobienia ścian każdego szczęśliwego melomana.

Jeszcze lepiej prezentują się kolejne gadżety współbudujące zawartość Mozart 225; mowa tu o dwóch książkach oraz uaktualnionym katalogu KöchlaKöchelverzeichnis. Pierwsza książka jest popularnonaukową biografią salzburczyka autorstwa Cliffa Eisena, zaś w skład drugiej wchodzą eseje i felietony kilkudziesięciu – jak podaje oficjalna strona tego wydawnictwa – „renomowanych znawców Mozarta”. Obie są niezwykle ciekawe i powinny spotkać się z uznaniem nawet tych osób, które o artyście mają już sporą wiedzę. Szczególnie cenna wydaje mi się ta druga propozycja – biografii próbujących objąć całe życie Mozarta jest aż nadto, dużo trudniej jest natomiast znaleźć prace krótsze, które skupiałyby się na poszczególnych aspektach jego życia i twórczości. Warto dodać, że i biografia, i zbiór esejów zostały wydane w twardej oprawie, na wysokiej jakości papierze, co tylko potęguje przyjemne doznania płynące z lektury.

Na pochwałę zasługuje także wspomniany akapit wyżej katalog Köchla. Nie dość, że został on zaprojektowany w atrakcyjny sposób pod względem wizualnym (wystarczy wspomnieć, iż otrzymał on swoją własną tekturkę, w którą jest „zatopiony”, co nie tylko lepiej wygląda, ale i sprawdza się w roli osłony przed uszkodzeniami), to jego zawartość robi naprawdę wielkie wrażenie. Dla każdego fana Mozarta będzie to trudny do przecenienia skarb, który pozwoli na dużo lepsze usystematyzowanie wiedzy na temat jego kompozycji.

Wszystkie wyżej wymienione elementy są jednak dodatkami. Prawdziwym sercem Mozart 225 są oczywiście płyty CD z nagranymi kompozycjami Austriaka. Krążków tych jest łącznie 200, co przekłada się na 240 godzin (!) muzyki. Twórczość Mozarta została podzielona – na potrzeby boxu – na cztery kategorie: Chamber, Theatre, Orchestral oraz Sacred – Private – Suplement. W ich ramach napotkać możemy wszystko to, co współcześni uczeni uważają za rzeczy związane z Mozartem. I warto podkreślić tutaj słowo „wszystko”, bowiem mówimy tu nie tylko o tych najbardziej znanych kawałkach, ale i aranżacjach rzeczy Bacha czy Händla, nagraniach dokonanych przy użyciu instrumentów należących niegdyś do salzburskiego artysty czy utworach, co do których autorstwo nie jest jasne („doubtful works”). Nieźle, prawda? To dodam jeszcze, że kilka najważniejszych dzieł z CV Mozarta – np. Wesele Figara (Le Nozze di Figaro KV 492) pojawia się w tym pudle w dwóch różnych wykonaniach, dzięki czemu mamy okazję jeszcze mocniej zgłębić wytwory genialnego umysłu najsłynniejszego Mozarta.

Jeżeli w ogóle miałbym się przyczepić do jakiegokolwiek aspektu Mozart 225, to byłby to wybór niektórych nagrań. Większość z nich pochodzi z przepastnych katalogów wytwórni Decca Classics oraz Deutsche Grammophon; są to więc najczęściej rzeczy dość stare i bardzo… „bezpieczne”. Momentami zabrakło mi świeższego spojrzenia na niektóre dzieła Mozarta, przeszkadzał mi też bardzo asekuracyjna lista dyrygentów, których interpretacje zasiliły to wydawnictwo. Jeżeli ktoś spodziewa się wyjątkowych odkryć nieznanych nazwisk, ten srodze się rozczaruje. Oczywiście doskonale rozumiem pobudki, które kierowały wydawcami tego boxu, szkoda jednak, że nie starczyło im fantazji (odwagi?), by nieco mocniej poeksperymentować w tej dziedzinie.

Mozart 225 The New Complete Edition to rzecz niezwykła. Nie tylko wyznaczy standardy w swojej branży na przyszłe lata, ale i będzie (zapewne niedoścignionym) wzorem dla wszystkich wytwórni, które kiedykolwiek porwą się na wydawanie „kompletnych zbiorów nagrań” jakiegoś artysty. I bardzo dobrze – być może dzięki temu melomanom i kolekcjonerom z całego świata będą proponowane kolekcjonerskie boxy na tak wysokim poziomie. Zanim jednak do tego dojdzie nie pozostaje mi nic innego, jak wyróżnić Mozart 225 nagrodą. A właściwie to trzema.

Pasek - kreska

Box Mozart 225 The New Complete Edition zostaje wyróżniony nagrodami Great Release, Great Music oraz Great Book.

Great ReleaseGreat MusicGreat Book

Pasek - informacje

Wykonawca: Różni artyści
Tytuł: Mozart 225 The New Complete Edition
Wytwórnia: Stiftung Mozarteum Salzburg, Decca Classics, Deutsche Grammophon
Data wydania: 28.10.2016
Gatunek: Muzyka dawna
Czas trwania: ok. 240 godzin