Muzyczny patrol (03-09.06.2017)

Autor: Bartosz Pacuła

 

Codziennie na świecie ukazuje się kilka tysięcy (!) płyt. Nie pamiętam dokładnej liczby, ale ta naprawdę robiła wrażenie. Jednak – nie ma co się oszukiwać – z nich liczy się zaledwie garstka. Reszta nigdy nie wychynie ze swej niszy, znajdując garstkę oddanych fanów – i to o ile będzie na tyle dobra! Jeszcze więcej, siłą rzeczy, wychodzi piosenek. Są to różnego rodzaju single promujące nadchodzące albumy, samodzielne piosenki, fragmenty EP-ek wszelakich. Czy to w ogóle możliwe połapać się w tym wszystkim? Odpowiedź brzmi oczywiście: nie. Ale to nie znaczy, że jesteśmy na straconej pozycji. Wystarczy tylko dobrać odpowiednią strategię i cieszyć się nowościami bez obaw o swoje zdrowie psychiczne.

Dlatego też na MttP wprowadziłem nowy cykl – Muzyczny patrol. Nawiązanie w tytule do kultowego w latach 90. serialu (i nowego filmu bazującego na nim, który właśnie szturmuje kina na całym świecie) nie jest przypadkowe, chociaż mam nadzieję, że nie będę musiał biegać w zwolnionym tempie po plaży. Nasz patrol ma zgoła inny cel niż zaprezentowanie piersi Pameli Anderson. Zasada jest (i będzie) bardzo prosta – raz na tydzień ukaże się u nas artykuł odnoszący się do pięciu nowych kawałków, które z jakiegoś powodu są godne uwagi. Zazwyczaj – a tak to przynajmniej widzę – będzie tu mowa o głośnych nazwiskach z samego centrum mainstreamu. Mam nadzieję, że osoby, które czytają ten portal dla rzeczy niszowych (np. TUTAJ) czy ekstremalnie niszowych (TUTAJ) również zechcą tutaj zaglądnąć, by mieć jakiekolwiek rozeznanie w tym, co obecnie uważane jest za hot w muzyce głównego nurtu.

Na sam początek wybrałem nowy kawałek duetu Royal Blood. Od premiery ich fonograficznego debiutu minęło już trochę czasu (ukazał się w roku 2014), nic więc dziwnego, że fani Mike’a Kerra i Bena Thatchera niecierpliwie wyczekują na ciąg dalszy. Nowa płyta – zatytułowana How Did We Get So Dark? – ukaże się już 16 czerwca, w związku z czym panowie postanowili podgrzać atmosferę kawałkiem I Only Lie When I Love You. Niestety, chociaż trudno odmówić pomysłu na tę kompozycję, to trudno oprzeć mi się wrażeniu, że Kerr i Thatcher gdzieś po drodze zagubili to, co stanowiło niegdyś o ich sile. Gdy słuchało się Royal Blood, czuło się potęgę brzmienia. Aż trudno było uwierzyć, że materiał ten nagrało zaledwie dwóch facetów, na dodatek wykorzystując tylko wokal, bas i perkusję. I Only Lie When I Love You nie brzmi źle – jest fajny groove, chwytliwy refren… ale to trochę za mało. Nie chciałbym, żeby Royal Blood już na swojej drugiej płycie brzmieli jak tysiąc innych zespołów (indie/alt) rockowych.

Z bliźniaczo podobną sytuacją mamy do czynienia w wypadku Lorde. Młoda gwiazda z zaskoczenia podbiła serca melomanów i krytyków muzycznych, a jej debiutancki krążek Pure Heroine (wydany w 2013 roku, a więc wtedy, gdy Lorde miała zaledwie 16 lat!) do dziś pozostaje bodaj najlepszym art-popowym dziełem tej dekady. Nowozelandka – jak sama przyznała w niedawnym wywiadzie udzielonym „Rolling Stone’owi” – nie chciała jednak kopiować samej siebie, tym bardziej, że zdążyło to zrobić wystarczająco dużo innych artystów. Jej nowa płyta (Melodrama) ma więc uderzać w zupełnie inne tony. Póki co jawi się jako bardzo nierówny twór – obok fantastycznego kawałka Green Lights mamy tutaj fatalną kompozycję Perfect Places czy mocno średni Sober. To właśnie ten ostatni trafił do fanów w ostatnim tygodniu. We mnie wzbudził mieszane uczucia. Z jednej strony trudno odmówić mu swoistego uroku, który wykreować mogła tylko Lorde. Brakuje mi tu jednak konkretnej wizji, czyli elementu, który przesądził o zdumiewającym sukcesie Pure Heroine. Być może martwię się na zapas, ale na szczęście szybko zweryfikuję swoje wątpliwości – premiera Melodramy zaplanowana jest na 16 czerwca.

Artyści lubią angażować się w różne akcje społeczne. Mają wtedy poczucie robienia czegoś konkretnego dla tego świata. Sia nie jest tutaj wyjątkiem. Dlatego też postanowiła nagrać utwór dla fundacji szukającej leku na wirus HIV – #endHIV. Do pomocy wzięła sobie iście doborową kompanię. W poruszającym teledysku opowiadającym historię młodej matki, która dowiaduje się o swojej chorobie wystąpiła Zoe Saldana (tak, to ta ze Star Treka, Avatara czy Strażników Galaktyki); z kolei swojego głosu użyczyła Julianne Moore, zaś za choreografię odpowiedzialny jest stały współpracownik Sii – Ryan Heffington. Free Me nie jest szczególnie ciekawym utworem, ale uzupełniony o ciekawy teledysk i wsparty szczytnym celem robi swoje. Na pewno nie będę namiętnie do niego powracał, ale bez wątpienia wbił mi się do głowy, jeszcze mocniej uświadamiając mi dramat ludzi, którzy muszą codziennie zmagać się z wirusem HIV. Mocne i potrzebne.

Żeby nie zrobiło się tutaj zbyt smętnie, następna wybrana przeze mnie nowość jest dużo bardziej radosna. Mowa tu o kawałku Yellow Light, który będzie towarzyszył nowemu filmowi z Minionkami w roli głównej – Despicable Me 3 (w polskich kinach ukaże się pod tytułem Gru, Dru i Minionki). Za jego nagranie odpowiedzialny jest Pharrell Williams, czyli człowiek stojący za ostatnimi wakacyjnymi hitami w postaci Happy czy Get Lucky (tutaj we współpracy z Daft Punkiem). Yellow Light to naprawdę przyjemna piosenka utrzymana w stylu retro, która idealnie pasuje do wakacyjnego wypoczynku w hamaku czy na plaży. Niestety nie jest to nawet w połowie tak przebojowy kawałek, co jego poprzednik i dlatego nie wróżę mu tej samej kariery. A szkoda, ponieważ Williams ewidentnie nie idzie na łatwiznę.

Na sam koniec zostawiłem kawałek, który – podobnie jak Free Me Sii – bardzo mocno wspiera się na towarzyszącym mu teledysku. Wideo do 2U Davida Guetty i Justina Biebera nie szerzy informacji o żadnej chorobie czy innych problemach tego świata. Zamiast tego oferuje na możliwość dokładnego przyjrzenia się… modelkom marki Victoria’s Secret. Trzeba przyznać, że jest to ciekawy teledysk, który obejrzałem kilka razy – oczywiście w celach czysto zawodowych. Sama piosenka jest dokładnie taka sama, jak tysiąc podobnych współczesnych kawałków popowych. To poprawnie wymyślony, dobrze przygotowany produkt i nic więcej. Polskie i zagraniczne media już widzą w nim hit nadchodzącego lata, ale gwarantuję Wam, że do następnych wakacji nikt nie będzie o 2U pamiętał.

Pasek - kreska

Setlista:

Royal Blood – I Only Lie When I Love You
Lorde – Sober
Sia – Free Me
Pharrell Williams – Yellow Light (Despicable Me 3 Original Motion Picture Soundtrack)
David Guetta feat. Justin Bieber – 2U