Nagrody roku 2015

No i minął kolejny rok. Dla Music to the People był to czas wyjątkowy – i to z kilku różnych powodów. Po pierwsze, udało nam nawiązać się współpracę (i to stałą) z kilkoma fantastycznymi partnerami, o których w roku 2014 byśmy w ogóle nie myśleli. Myślę tutaj przede wszystkim o wspaniałej Capelli Cracoviensis, ale dumni jesteśmy też z patronowania działalności Krakowskiej Sceny Muzycznej czy kooperacji z agencją koncertową Galicja Productions.

Po drugie, MttP nieustannie się rozwijało (i wciąż rozwija), co nie tylko widać na stronie (np. zmiana szaty graficznej, wystartowanie z nową i bezprecedensową w skali polskiego pisarstwa muzycznego serią testów sprzętu audio) ma swoje odbicie w statystykach – regularnie przekraczamy już liczbę 10 000 unikatowych wejść na miesiąc, niedawno dobiliśmy do pierwszego tysiąca na Facebooku. Liczby te, w porównaniu z prawdziwymi gigantami, są oczywiście niewielkie; progres jest jednak wyraźny, a tendencja – nieodmiennie wzrostowa. Cieszy również rosnąca liczba maili do naszej redakcji, czujemy wtedy, że nasze artykuły trafiają do kogoś i są w stanie wzbudzić w nim emocje. Dobre, złe, mieszane – to już sprawa drugorzędna. Ważne, że reagujecie i chcecie brać udział w dyskusji o naszej wspólnej pasji – muzyce.

Po trzecie – rok 2015 obfitował w wiele bardzo ciekawych wydarzeń, niektórych znakomitych (o nich poniżej), innych zaś mniej. Branża muzyczna, chociaż zmaga się z jednym z najcięższych kryzysów w swojej prawie 150-letniej historii, wciąż ma wiele do zaoferowania i tylko od nas zależy czy przyjmiemy oferowane nam dary. Oczywiście można wciąż narzekać, że „prawdziwa muzyka umarła” (stwierdzenie to jest oczywiście głupie), lepiej jest jednak zanurzyć się w ten świat i zobaczyć, że jest on pełen życia. Redakcja Music to the People miała to szczęście i mogła to życie śledzić na bieżąco, starając się przy tym regularnie relacjonować Wam wszystko to, co było naszym zdaniem warte uwagi.

Poniżej znajdziecie subiektywny spis płyt i wydań, które zrobiły na nas w tym roku największe wrażenie. Nie jest to żaden zhierarchizowany i ograniczony sztucznie narzuconą górną granicą możliwej do wybrania liczby płyt ranking, nie upieramy się też, że w przeciągu ostatnich 12 miesięcy najlepsze były tylko te płyty, które wskazaliśmy poniżej. Proszę tę listę potraktować raczej jako wskazówkę, swojego rodzaju przewodnik prezentowy (w końcu Boże Narodzenie już za pasem). Ręczymy za wysoką jakość artystyczną, dźwiękową i wydawniczą wskazanych przez nas albumów. Czy coś pominęliśmy? Na pewno. Czy jakiś krążek znalazł się tutaj niesłusznie? Być może. Chcemy jednak wierzyć, że mniej lub bardziej udało nam się tutaj pokazać rzeczy, które są warte Waszej uwagi.

Zacznijmy jednak nie od albumów, ale od ludzi. W końcu to oni są w tym wszystkim najważniejsi.

Bartosz Pacuła
Redaktor naczelny

Pasek - kreska

OVER THE TOP 2015

Over the Top 2015

Pasek - kreska

Jan Tomasz Adamus
Capella Cracoviensis

 

Wiemy, że nagradzanie swojego partnera może zostać źle odebrane, ale w tym roku nie mamy wyjścia. Dla Capelli Cracoviensis ostatnie 365 dni było bowiem wyjątkowo dobrych, znakomitych wręcz. Krakowski zespół pokazał się ze znakomitej strony na bardzo wielu różnych frontach; nagrali (bardzo dobrą) płytę z niełatwymi motetami Bacha, wzięli udział w super-prestiżowym festiwalu Misteria Paschalia i pomogli zorganizować Kromer Festiwal, kolejne ważne wydarzenie w kalendarzu muzycznym każdego melomana, wyszli również z muzyką do ludzi, grając ją gdziekolwiek się dało i dla możliwie najbardziej zróżnicowanej publiczności (od dzieci po seniorów, od słuchaczy z wyrobionym gustem po laików). Ukoronowaniem ich wysiłków był koncert, który CC dała 4 grudnia w Opéra Royal de Versailles, miejscu niezwykle prestiżowym, przeznaczonym – mówiąc wprost – dla najlepszych. Nie ulega wątpliwości, że największe podziękowania za to wszystko od miłośników muzyki dawnej należą się Janowi Tomaszowi Adamusowi – dyrektorowi Capelli. Instytucja ta tworzona jest jednak przez wielu wspaniałych i zaangażowanych ludzi, którzy są przede wszystkim pasjonatami. Dlatego pierwsza z dwóch nagród Over The Top 2015 wędruje do nich wszystkich.

Pasek - kreska

Adam Mokrzycki
Audio Video Show

 

Przez 18 ostatnich lat targi Audio Show przeszły drogę „od zera do bohatera”. Początki były bardzo skromne, z czasem zaś warszawska wystawa stała się drugą co do wielkości w Europie (na pierwszym miejscu jest nieosiągalny, przynajmniej na razie, monachijski High End) i bardzo ważnym przystankiem dla producentów, dystrybutorów, dilerów i dziennikarzy związanych w jakiś sposób z polską branżą sprzętu audio. Zeszłoroczne targi dobiły do pewnej granicy, która została wytyczona przez pewne założenia organizatora. Miały one swój sens i historię, która je legitymizowała, jednak Adam Mokrzycki postanowił pójść dalej, zmierzyć się z nowymi wyzwaniami. Skutkiem jego decyzji była całkowita reorganizacja wystawy; zmianie uległa nie tylko nazwa (na Audio Video Show), ale także formuła – po raz pierwszy w historii Audio Show zawitało na Stadion Narodowy. Pozwoliło to nie tylko na zaproszenie większej liczby wystawców i zwiedzających, ale również na otwarcie się świata audiofilów, zazwyczaj szczelnie zamkniętego, na osoby, które ze sprzętem nie mają tak wiele do czynienia. Organizacja AVS 2015 stała na niezwykle wysokim poziomie, a bardzo liczne i entuzjastyczne relacje odwiedzających mogą dla branży audio oznaczać tylko jedno – idą lepsze czasy.

Pasek - kreska

TOP MUSIC 2015

Top Music 2015

Pasek - kreska

Florence and The Machine
How Big How Blue How Beautiful

 

Usłyszeliśmy single, zapragnęliśmy usłyszeć cały album. Florence and The Machine to połączenie pięknego, kobiecego wokalu i ogromnej ilości elementów i instrumentów w tle, dzięki czemu mamy wrażenie, że muzyka cały czas nas otacza. Jednocześnie nie czujemy się zmęczeni, tylko ciągle chcemy więcej, i więcej. Zdecydowanie zasługuje na wyróżnienie.

Pasek - kreska

Lana Del Rey
Honeymoon

 

Płyta zupełnie inna od poprzedniej, utrzymana w melancholijnym, ciężkim i przydymionym klimacie. Jeżeli How Big, How Blue, How Beautiful zostało z nami na lato, tak Honeymoon nie opuści nas przez całą zimę, kiedy to ciężka i mroczna atmosfera pasuje najbardziej do rzeczywistości. O zmysłowym wokalu Lany Del Rey za dużo nie trzeba wspominać – świetnie wpisuje się w koncepcję płyty i uderza w najczulsze struny.

Pasek - kreska

Lao Che
Dzieciom

 

Już po raz szósty zespół Lao Che udowadnia, jak ważne miejsce odgrywa na polskiej scenie muzyki alternatywnej. Trzymając się zażyłości do koncept albumów stworzyli krążek, będący zbiorem bajek tłumaczących w sposób humorystyczny, niedoskonałości świata.

Pasek - kreska

CocoRosie
Heartache City

 

Tak jak w przypadku Lao Che, to szóstka okazuje się być numerem szczęśliwym. Heartache City, szósty album sióstr Casady to minimalizm okraszony klimatem vintage. Co wyróżnia krążek od wszystkich innych premier w tym roku? Jest surrealistyczny, narracyjny, odkrywający głęboką i tajemniczą warstwę liryczną. Oryginalność krążka, którą niektórzy mogą pojąć za zdziwaczenie, my doceniamy i polecamy na melancholijne wieczory.

Pasek - kreska

Taco Hemingway
Trójkąt warszawski/Umowa o dzieło

 

Nie moglibyśmy sobie darować, gdybyśmy nie zamieścili tutaj chyba najgłośniejszego debiutu tego roku na polskiej scenie muzycznej. Temu fenomenowi przyglądaliśmy się bacznie i ciągle jesteśmy pod wielkim wrażeniem. Mimo, że obie płyty to EP-ki, naprawdę zasłużyły sobie na miejsce wśród najlepszych rap albumów w tym roku.

Pasek - kreska

Sam Smith
In The Lonely Hour

 

Fenomen gry komputerowej Heroes III nie jest łatwy do wyjaśnienia. Jest ona stara (jak na warunki swojej branży), nie powala, szczególnie teraz, graficznie. Ciężko więc wytłumaczyć czemu jest tak kultowa i nieustannie bawi kolejne pokolenia. Ale ma jedną zaletę – jest niesamowicie uniwersalna, pomysł na nią jest po prostu świetny i, co okazało się kluczowe, bardzo prosty. A świetny klimat wieńczy dzieło. Z Samem Smithem jest podobnie. Jest, bez wątpienia, muzycznym objawieniem tego pokolenia. I przy swoim unikatowym stylu jest przy okazji zdolny do nakłonienia wszystkich do słuchania. Jakkolwiek kojarzy się z muzyką dżentelmenów, zadowoli każdego – melomana z długim stażem, nastolatka czy seniora. Niezwykły klimat jego muzyki sprawia, że już teraz można śmiało stwierdzić, że będzie wiodącą postacią w światowej muzyce, nie musząc się do tego rozbierać na scenie.

Pasek - kreska

Miguel
Wildheart

 

Mijający już rok był dla części naszych autorów czasem muzycznej eksploracji tematów, których nigdy by się nie spodziewał ruszać. To, jak ogromne wrażenie zrobiła na części z nich płyta Miguela jest chyba najlepszym podsumowaniem ich przemiany. Lirycznie jest to raczej pochwała hedonistycznego stylu życia, któremu tak wielu chętnie by się poświęciło, lecz tak mała część z nas ma do tego rzeczywiste predyspozycje. Teksty nie są jednak na Wildheart tak istotne, jak choćby sfera muzyczna czy wokal urodzonego w Los Angeles artysty, które razem komponują się doskonale i potrafią naprawdę nieźle zaskoczyć. Dostajemy więc zbiór lżejszych utworów, o typowo emocjonalnym wydźwięku, ale też znacznie duszniejsze kompozycje, których nie powstydziliby się artyści stricte hip-hopowi. Nawet „featy” są tu bardzo imponujące (Kurupt, Lenny Kravitz), chociaż to niezwykle spójna płyta, w której Miguel nie oddaje inicjatywy jakiemukolwiek innemu muzykowi.

Pasek - kreska

Jamie xx
In Colour

 

Tegoroczny numer jeden, który doszczętnie zdominował playlistę jednego z autorów MttP. Twórczość The xx znał raczej pobieżnie, a już na pewno uznawał ją za skonsolidowaną, muzyków zaś za niezdolnych do pracy na własny rachunek. Jak bardzo się mylił, pokazał mu właśnie Jamie Smith, który występował zresztą miesiąc temu w Warszawie. Jego drugi solowy krążek jest tak niezwykłą podróżą przez elektroniczny bezkres, niekoniecznie zbieżny z tym, co można było usłyszeć na płytach The xx, że poznanie go, jak mówi Adrian Pilarczyk, „zaliczam, do rewolucyjnych dla mojego całego postrzegania muzyki”. Kimkolwiek jesteś, czytelniku, załóż na uszy dobre słuchawki i zarezerwuj sobie niewiele ponad czterdzieści minut, rozłóż się na łóżku i odpal tę płytę. Gwarantuję, że już nigdy nie będziesz chciał wydostać się z kolorowego świata Jamiego.

Pasek - kreska

Aidan Baker & Idklang
In The Red Room

 

Muzyka na tym krążku opisywana jest jako połączenie muzyki drone’owej, ambientowej i krautrockowej. Dwie duże formy, zajmujące dwie strony płyty winylowej to minimalizm, melancholia, piękno. Gitary Aidana Bakera oraz Idklanga, aka Markusa Steinkellnera, w swoich korzeniach mają płyty Roberta Frippa, ale nie jest to naśladownictwo, a jedynie nawiązanie. Całość jest fantastycznie nagrana i pięknie wydana przez berlińską wytwórnię Karlrecords, prowadzoną przez Thomasa Herbsta. Warto zwrócić uwagę na cudownie wykonaną okładkę.

Pasek - kreska

P.U.R. COLLECTIVE
Nichi Nichi Kore Ko’nichi

 

Muzyka zawarta Nichi Nichi Kore Ko’nichi powstała na styku jazzu i muzyki współczesnej. Zespół P.U.R. COLLECTIVE dowodzony jest przez wybitnego kompozytora i jednocześnie improwizatora, pana profesora Krzysztofa Knittla z udziałem wybitych saksofonistów: Aleksieja Krugłowa z Rosji i Jurija Yaremchka z Ukrainy. P.U.R – czyli Polska, Ukraina, Rosja. Uwaga – to muzyka nieprosta, nie nadaje się na podkład, coś lecącego w tle – to awangarda najwyższej próby. Wartość tego krążka, wydanego przez wytwórnię For Tune jest tym większa, że dźwięk zarejestrowanego materiału jest wybitny! Realizator dźwięku ma wyczucie, dobrze słyszy, a integralności materiału pomogła też improwizacyjna natura materiału, nagranego na tzw. „setkę” (tak to przynajmniej słychać).

Pasek - kreska

Rimbaud
Rimbaud

 

Trio Budzyński-Trzaska-Jacaszek udowadnia na swojej debiutanckiej płycie, że muzyczne interpretacje poezji wcale nie muszą być zachowawcze, wyrażając niepokojący klimat wierszy Rimbauda przy pomocy środków z różnych muzycznych nisz. Free jazzowe solówki pięknie łączą się tu z elektroniką, wykrzyczanymi wokalami i wszelkiej maści hałasem, tworząc spójną całość, która zostaje w głowie na długo. Awangarda pełną gębą. W dodatku najwyższej próby.

Pasek - kreska

Ghost
Meliora

 

Papa Emeritus i jego bezimienne upiory po raz kolejny serwują słuchaczom swoją unikalną mieszankę kiczu i tandety z różnych epok, ale robią to w taki sposób, że wciąż ma się ochotę na więcej. Oczywiście ktoś mógłby narzekać, że to komercja i schlebianie masowym gustom, ale trzeba mieć świadomość, że i tak będzie mu przy tym grał w głowie refren Cirice. Więc w gruncie rzeczy po co się bronić?

Pasek - kreska

Paradise Lost
The Plague Within

 

Nowy album Raju Utraconego po prostu wymiata. Ciężki, mroczny, niebywale klimatyczny, a przy tym wszystkim bardzo spójny i pełny wpadających w ucho… melodii. To jeden z tych krążków, do których wracamy (i będziemy wracać) regularnie, odkrywając stopniowo wszystkie jego smaczki, sekrety. Dodajmy do tego fantastyczną okładkę autorstwa Zbigniewa Bielaka, która jest dokładnie taka, jak cały album – niepokojąca, niejednoznaczna i fascynująca.

Pasek - kreska

Coria
Kwestia Czasu

 

Rok temu Coria zaprezentowała swój debiutancki materiał, który pokazał, że na polskiej scenie rockowej pojawił się bardzo mocny zawodnik. Z albumem Kwestia Czasu formacja ta idzie o krok dalej, udowadniając wszystkim, że prawdziwej Corii jeszcze nie słyszeliśmy. Jest gęsto, jest mocno, jest zadziornie, a przy tym wszystkim niezwykle przystępnie i po prostu bardzo fajnie. Czekamy na trzecią i czwartą płytę Corii – ponoć to te są zawsze dla zespołów rockowych najlepsze.

Pasek - kreska

Aquavoice
Water Music & Other Early Works

 

Tadeusz Łuczejko, działający w Gorlicach muzyk, plastyk i organizator Ambient Festival, podzielił się w tym roku ze swoimi fanami materiałem nagranym na samym początku jego kariery. Co ciekawe, chociaż Łuczejko kojarzony jest przede wszystkim z ambientem, to jego pierwsze przygody z elektroniką są niezwykle „normalne”. I przy tym naprawdę znakomite. Niektóre kompozycje zawarte na tym 2-płytowym albumie wbijają w fotel, inne pozwalają nam przyjemnie się zapomnieć i odpłynąć. Koronny dowód na to, że świetną elektronikę nagrywano nie tylko w Niemczech!

Pasek - kreska

Sistine Chapel Choir, Massimo Palombella
Cantate Domino

 

Jak coś zaczynać, to z porządnym przytupem. Z takiego założenia musieli wyjść artyści występujący w Chórze Kaplicy Sykstyńskiej, który dokonali pierwszego w historii komercyjnego nagrania w tym przepięknym obiekcie. Obiekcie, dodajmy, w którym na co dzień nie można w ogóle nic mówić, a przewodnicy opowiadają o nim jeszcze przed wejściem. Chór, dyrygowany przez Massimo Palombellę, pokazał się na tym krążku z fantastycznej strony, odznaczając się wysokiej jakości warsztatem i wyczuciem wykonywanej przez siebie muzyki. To nieprawdopodobnie dobra płyta, dla miłośników muzyki chóralnej rzecz absolutnie obowiązkowa.

Pasek - kreska

Diana Krall
Wallflower

 

O sukcesie Diany Krall niech świadczy fakt, że wszyscy wypowiadający się o niej mówią „gwiazda”, nie zaś „gwiazda jazzu”. Oczywiście nie mamy tutaj zamiaru deprecjonować muzyki jazzowej (którą uwielbiamy), wszyscy przyznają jednak, że nie jest to obecnie najbardziej komercyjny i dochodowy gatunek na świecie. Mimo to Kanadyjka jest powszechnie rozpoznawalna i ceniona za swój piękny, charakterystyczny wokal i ciekawe aranżacje mniej lub bardziej znanych utworów. Na Wallflower wzięła się raczej za te drugie, serwując wszystkim genialne covery California Dreamin’, Sorry Seems To Be The Hardest Word czy Don’t Dream It’s Over. Każdy z nich potraktowany jest na tym krążku z należytym szacunkiem, ale bez żadnej niepotrzebnej bojaźliwości. Wspaniałe dzieło, które będzie nam towarzyszyć jeszcze długo.

Pasek - kreska

TOP RECORDING 2015

Top Recording 2015

Pasek - kreska

Sistine Chapel Choir, Massimo Palombella
Cantate Domino

 

W tym roku złożyło się tak, że część świetnych pod względem muzycznym albumów zostało także obłędnie dobrze nagranych. Pierwszym z nich jest właśnie Cantate Domino. Nie wiemy jak udało się to osiągnąć producentowi, ale na tej płycie znakomicie czuć potęgę i atmosferę Kaplicy Sykstyńskiej. Bardzo dobrze uchwycono nie tylko akustykę, ale i sam chór, który z jednej strony brzmi mocno i wyraźnie, z drugiej zaś jest w pewien sposób „przygnieciony” (ale w pozytywny sposób) miejscem. Referencja.

Pasek - kreska

Aquavoice
Water Music & Other Early Works

 

Muzyka elektroniczna ma to do siebie, że nie ma swojego naturalnego odpowiednika, a mimo to może być nagrana tak, że do tej natury w ogóle nie chcemy wracać. Tak właśnie jest z „najnowszą” płytą Aquavoice, która po prostu zniewala mocą i głębią dźwięków. Na dodatek brzmienie jest tutaj niezwykle koherentne i stanowi bardzo ważną – i świadomie zaaplikowaną – część muzyki, nie zaś jej byle jakie dopełnienie. Nowy Jarre może się schować!

Pasek - kreska

Diana Krall
Wallflower

 

Na początku lutego tego roku pisaliśmy, że Wallflower to dzieło znakomicie nagrane. Po kilku miesiącach i wielu odsłuchach, które minęły od tego czasu podtrzymujemy tę opinię. Głos Krall uchwycono na tym krążku naprawdę wspaniale, a jego pozorna bliskość względem słuchacza we wzorcowy sposób przekaz muzyczny. Wielu próbowało osiągnąć tę sztukę, udało się tylko nielicznym. W tym właśnie Dianie Krall.

Pasek - kreska

Mark Knopfler
Tracker

 

Knopfler jest trochę audiofilskim freakiem. Zawsze był na bieżąco z wszystkimi nowinkami technicznymi w świecie audio, nie boi się jednak wrócić do starych rozwiązań, jeżeli te – jego zdaniem – zaoferują dźwięk lepszej jakości. Tak też się stało i tym razem, a analogowo nagrany Tracker brzmi niezwykle… analogowo. Ciepło, przyjemnie, miło. Atak dźwięku jest tutaj nieco zaokrąglony, przytępione zostały także skrajne pasma, dzięki czemu udało się Knopflerowi uzyskać niezwykle sielski, fajny klimat. Krążek ten można słuchać właściwie przez kilka godzin bez żadnych przerw, tym bardziej, że i materiał wyszedł Markowi naprawdę niezły.

Pasek - kreska

Lana Del Rey
Honeymoon

 

Brzmienie, które w sposób świadomy wykorzystane jest w celach artystycznych wcale nie musi być, z punktu widzenia samej jakości dźwięku, złe. Udowodniła to w tym roku Diana Krall, udowodniła – i to jeszcze bardziej – Lana Del Rey. Gęsty, zadymiony, duszący klimat jej najnowszego studyjnego dzieła uzyskany jest na równi dzięki kompozycjom i charakterystycznemu brzmieniu. To jest popowy album, który możemy bez wstydu puścić nawet na najbardziej wyrafinowanym sprzęcie.

Pasek - kreska

TOP RELEASE 2015

Top release 2015

Pasek - kreska

Queen
The Studio Collection

 

Wydać wszystkie swoje płyty w jednym boxie może każdy, ale zrobić to w taki sposób, jak zrobiła Królowa – chyba nikt. W tym roku otrzymaliśmy wydawnictwo perfekcyjne w praktycznie każdym calu. Kolorowe winyle, znakomite reprodukcje oryginalnych kartonów, wspaniały album w twardej oprawie, wysokiej jakości pudło. No i bardzo dobry remaster. Szkoda tylko, że bonusowy kod uprawnia do pobrania zawartości pudła jedynie w formacie MP3. Prawdą jest chyba, że nie można mieć wszystkiego.

Pasek - kreska

David Gilmour
Rattle That Lock

 

Stara ludowa prawda głosi, że nie sztuką jest zrobić coś dobrze i drogo, tylko dobrze i tanio. Ta sztuka udała się bez wątpienia Davidowi Gilmourowi, którego najnowszy album – Rattle That Lock – ukazał się w naprawdę udanym i niezwykle tanim (jak na warunki branży muzycznej) pudle. Dwie książeczki w twardej oprawie, pocztówki, dwie płyty, kostka do gry na gitarze… tak, bogactwo gadżetów jest tutaj naprawdę godne pochwały. No i ta cena. Nowy album Adele w badziewnym pudełku z plastiku kosztuje tylko 30 zł taniej.

Pasek - kreska

Eugeniusz Rudnik
Miniatury

 

Eugeniusz Rudnik swoją przygodę z kompozycją rozpoczynał w 1958 roku od opieki technicznej nad Studiem Eksperymentalnym Polskiego Radia. W latach 1967-68 pracował w Kolonii m.in. z gigantem współczesnej muzyki, Karlheinzem Stockhausenem. Podstawą swojej twórczości uczynił metodę kolażu dźwiękowego. Wydana przez wytwórnię Requiem Records tzw. Kostka Rudnika jest jednym z piękniejszych polskich wydawnictw 2015 roku. Jakość dźwięku tylko to wrażenie potwierdza. Znajdziemy w niej trzy płyty zawierające „tematycznie” pogrupowane kompozycje (trwające od ok. 30 sekund do kilku minut), dysk z reinterpretacjami oryginalnych nagrań oraz nowymi utworami wykorzystującymi rudnikowe sample, przygotowane przez muzyków młodego i średniego pokolenia, tworzących szeroko rozumianą muzykę elektroniczną (od industrialu przez techno i ambient, aż po trip-hop i awangardę). Znakomity dźwięk, świetna forma graficzna – to limitowane wydawnictwo po prostu trzeba mieć.

Pasek - kreska

Różni artyści
Blue Note 6 Great Jazz

 

Nagrodzony tutaj box jest dokładnym przeciwieństwem kolekcjonerki krążka Gilmoura. Jest bowiem kosmicznie drogi (kosztuje ok. 1200 zł) i przeznaczony dla niezwykle wąskiego grona odbiorców. Na dodatek próżno w nim szukać jakichkolwiek spektakularnych gadżetów. A jednak niezwykła dbałość o najmniejsze detale i niespotykana spójność tego pudła sprawiły, że nie mogliśmy przejść obok niego obojętnie. No i lubimy od czasu do czasu poczuć się jak burżuje.