Najgorsze piosenki świąteczne

Autor: Bartosz Pacuła

 

Boże Narodzenie to dla wszystkich osób czas magiczny. Można wtedy (uwaga, poleci teraz seria słodkawych truizmów) zatrzymać się na chwilę w tym pędzącym na złamanie karu świecie, pomóc bliźniemu w potrzebie, obdarować – zarówno prezentami, jak i swoim wolnym czasem – rodzinę i przyjaciół. To naprawdę fantastyczny okres, bez którego…

Dobra – dosyć tych bredni. Chociaż ja sam grudniowe święta kocham, to znam sporo ludzi, którzy na samą myśl o nich dostają drgawek. Bo przecież nie musi im podobać się to, co podoba się tajemniczym WSZYSTKIM, prawda? Niniejszy artykuł – o wiele mówiącym tytule Najgorsze piosenki świąteczne – dedykuję tym, którzy nie potrafią pomyśleć o Bożym Narodzeniu nic złego. Cóż… srogo się rozczarujecie, gdy zapoznacie się z tą krótką listą fatalnych utworów wigilijnych.

Na sam początek, by się wprowadzić w odpowiednio hejterski nastrój, wybrałem klasyk nad klasyki, piosenkę, która jest muzycznym ekwiwalentem Kevina samego w domu. Mowa oczywiście o Last Christmas. Powstanie tego utworu do dziś jest niewytłumaczalną dla mnie porażką formacji Wham!, która przecież miała swoje momenty chwały. W końcu to właśnie duet Michael-Ridgeley odpowiada za dwa przeboje z lat 80.: cudownie bezpretensjonalne Wake me up before you go go oraz zmysłowy Careless Whispers, przypominany ostatnio w Deadpoolu. A jednak Brytyjczykom udało się z siebie w pewnym momencie wypluć najbardziej dołujący kawałek świąteczny wszechczasów, który bez żadnego zażenowania żeruje na zwiększonej empatii okazywanej w świąteczny czas. Bo przecież dokładnie po to z wytęsknieniem wyczekujemy ostatniego tygodnia grudnia – by się emocjonalnie zedrzeć i podciąć sobie żyły.

Nieco inaczej wygląda sprawa piosenki Johna Denvera – Please Daddy Don’t Get Drunk This Christmas. Ten amerykański muzyk country postawił na mieszankę jeszcze bardziej osobliwą niż jego koledzy z Wham!. Otóż w rytm przaśnej i w zasadzie wesołej melodyjki Denver snuje historię o ojcu, który ewidentnie lubi zażyć kilka procentów w wigilię. Naturalnie to bardzo przykra sprawa: tatuś przychodzi nawalony do domu i wypieprza się pod choinkę, mama płacze, a dziecko musi salwować się ucieczką, bo przecież nie wiadomo kiedy rzeczony tatuś zechce sięgnąć po pas. W ten oto sposób Denver zachęca nas wszystkich do świątecznej zabawy i czerpania radości w oparach alkoholu i przemocy domowej.

Wigilia przesiąknięta piwem i wódką to jedno. Zupełnie inaczej swoje święta spędza Lady Gaga, która w ten rodzinny czas lubi poświęcić się… nieco innym rozrywkom. Najlepiej takim, które nie wymagają żadnych ubrań. Jej potencjalnego partnera ma zwabić m.in. fakt, iż jej „choinka jest przepyszna” lub że ściągając jej pończochy można „dzielić się radością Bożego Narodzenia”. Tę fascynującą historię wspiera jeszcze bardziej fascynująca muzyka: potworne połączenie popu, piosenek świątecznych i 8-bitowych melodii. Ale jedno trzeba autorce Christmas Tree przyznać – na pewno lepiej spędzić święta z nią niż z ojcem Johna Denvera.

Historia muzyki zna kilka przykładów, gdy jakiś artysta wymyśla genialną piosenkę, którą kilka lat później coveruje, niestety z marnym skutkiem. Coś takiego przytrafiło się Claptonowi, który najpierw zaserwował fenomenalną Laylę z Derek and the Dominos, by potem zupełnie zmasakrować swoje dziecko, przerabiając je na bezpłciowego potwora. Na szczęście popularny Slowhand nie jest w tym grzechu osamotniony – coś podobnego przytrafiło się Mariah Carey. Artystka chyba zbyt długo cieszyła się popularnością swojego świątecznego hitu All I Want For Christmas Is You (bardzo fajnego, swoją drogą) i postanowiła to zmienić. Jej wspólnikiem w zbrodni został niejaki Justin Bieber, którego być może kojarzycie z TEJ sceny. Jak się pewnie domyślacie, nic dobrego z tej współpracy nie wyszło. Pani Carey – chociaż wciąż wygląda fantastycznie – ma już swoje lata i mogłaby w zasadzie być matką najsłynniejszego Kanadyjczyka, co oczywiście nie przeszkadza jej paradować przy nim w odpowiednio krótkim stroju. Ten przedziwny teledysk (chociaż, przyznam się szczerze, kilka razy go oglądnąłem, oczywiście ze względu na walory poznawcze) uzupełnia miałka przeróbka oryginału, która nie wnosi nic nowego, a jednocześnie irytuje. Uzyskać takie połączenie to prawdziwa magia. Magia świąt, naturalnie.

Lista głupawych czy zwyczajnie słabych piosenek świątecznych jest oczywiście nieporównywalnie dłuższa, nie ma jednak sensu, bym katował i Was, i siebie jakimiś miernotami, które chciały na święta trochę dorobić. Myślę, że zaprezentowana powyżej czwórka i tak będzie ponad siły każdego, kto ceni sobie dobrą muzykę. Zresztą – nie wiem po co ja dalej piszę ten artykuł, skoro pewnie wszyscy odpadli przy przepysznej choince Lady Gagi.

WESOŁYCH ŚWIĄT!!!