O Taco Hemingwayu słów kilka… bardzo proszę

Autor: Karolina Jarubasz
Zdjęcia: Asfalt Records

 

Pamiętacie hit Hitler: w poszukiwaniu elektro, udostępniony w serwisie YouTube ponad pięć lat temu? Przeszło dwa miliony wyświetleń, nieszablonowy humor i spora dawka kreatywności. Autor? Filip Szcześniak. Kilka lat później znany jako Taco Hemingway – wschodząca, w dość szybkim tempie, gwiazda polskiej rap sceny. Drugie i trzecie miejsce na Oficjalnej Liście Sprzedaży, utrzymujące się pierwsze miejsce utworu Następna Stacja na Liście Przebojów Trójki czy znakomity występ na tegorocznym Open’er Festival, to spore sukcesy, jak na tak niedługą relację z odbiorcami polskiego hip-hopu. Powyższe osiągnięcia są niczym innym, jak motywacją do dalszego działania, a przede wszystkim do ruszenia w regularną trasę koncertową (już zaplanowaną).

Takiej pomyślności nie widzieliśmy na polskiej (nie tylko rap) scenie już dawno. Oznacza to tylko jedno: Polacy kochają świeżość i innowacyjność. Jest to produkt rzadko u nas dostępny, dlatego wcale nie dziwi mnie tak ogromny feedback ze strony słuchaczy alterantywnego hip-hopu w wydaniu Taco, który cechuje się przede wszystkim niebanalnym brzmieniem i inteligentnym przekazem. Hemigway to taki następca młodego Fisza – wykorzystuje swoje pięć minut, trzęsie gronem odbiorców, którzy mają dość niszowy i odkrywczy gust muzyczny, tworzy rap w kulturalnym wydaniu. Tak mocnego debiutu nie mógł swoim patronatem objąć nikt inny jak Asfalt Records, wytwórnia takich muzyków, jak już wcześniej wspomniany Fisz, a także O.S.T.R. i Rasmentalism.

Początkowo Taco Hemingway próbował swoich sił rapując po angielsku. Swoje zmagania z tym językiem udostępniał na swoim profilu Soundcloud. W 2013 roku wrócił do Polski z Londynu i zaczął tworzyć z Rumakiem (Maciej Ruszecki), który w dużym stopniu dołożył się do sukcesu kreacji Taco Hemingwaya. W wywiadzie dla Kinkyowl, zapytany dlaczego, mimo zamiłowania do zachodniego rapu, zaczął tworzyć w ojczystym języku, odpowiedział: „Chcesz nagrywać w Polsce rap po angielsku? Fajnie, winszuję zajawki, robiłem to samo. Chcesz, żeby ktoś słuchał twoich wersów i mógł się z nimi utożsamiać? Pisz w języku lokalnym. Musiałem do tej świadomości dorosnąć”.

Filip – dosłownie – zaczął rapować w języku lokalnym, w języku Warszawy. Trójkąt warszawski to nic innego jak album koncepcyjny, przedstawiony na tle bujnie rozwijającej się stolicy. Dlaczego zatem album o zabarwieniu lokalnym, którego targetem – wydawałoby się – mają być warszawiacy, sprzedaje się w całej Polsce? Fenomen Taco Hemingwaya polega na tym, że historie pokazane w utworach są na tyle uniwersalne i prawdziwe, że każdy może utożsamiać się z ich przekazem. Ewentualnie można podłożyć swoje miasto i ulubione lokale pod te warszawskie, co zauważył Eldo po udostępnieniu Trójkąta… na swoim facebooku. Trójkąt warszawski poza swoim oryginalnym zamysłem ma coś jeszcze – nadające klimatu i osobliwości skity, pochodzące z Polskiej Kroniki Filmowej.

Rewelacją jest też sposób promocji twórczości warszawskiego rapera, a raczej całkowity jej brak. Mam wrażenie, że wszyscy poznaliśmy go dzięki tak zwanej poczcie pantoflowej, udostępnieniu na facebookowej tablicy, wzajemnym poleceniom. Nie spotkałam się z nachalną reklamą, jak to bywało z innymi debiutami. To fani wypromowali zarówno Trójkąt warszawski, jak i Umowę o dzieło. To drugie wydawnictwo, jak powiedział sam autor, nie jest albumem koncepcyjnym. Słychać na nim jednak nawiązania do poprzedniej płyty, dostrzec można też ułożenie tracklisty Od Zera do 100 kmh, gdzie pierwszy utwór jest swoistym zaproszeniem do odsłuchu (muzyk prezentuje tytuły każdego kawałka z albumu, wplatając nazwy w krótką historię), ostatni zaś pożegnaniem i podsumowaniem Umowy o dzieło.

Razem z Filipem Szcześniakiem swoją karierę muzyczną rozpoczął jego wieloletni przyjaciel – Maciej Ruszecki, znany jako Rumak. W projekcie Taco Hemingwaya odpowiedzialny jest za bity, które już stanowią jego integralną część. To właśnie dzięki jego podkładom wyklarował się styl, bez którego zapewne nie obserwowalibyśmy fenomenu Taco.

W polskim rapie mieliśmy już parę nowatorskich projektów, które wprowadzały powiew świeżości i elektryzowały rynek; nietypowe brzmienie Rasmentalism, zabawa hasztagami Dwa Sławy czy nieschematyczny styl Mesa. Nadszedł czas na obranie kolejnego kierunku, gdzie następną stacją jest alt-rap, łączący zarówno fanów hip-hopów, jak i osób, które zazwyczaj stronią od klasyków tego gatunku.