Oh My My – recenzja

Autor: Krzysiek Kowacz
Zdjęcia: Interscope Records

 

Zespół OneRepublic szanowałem odkąd pamiętam, głównie z powodu ich urzekającej skromności przy niesamowitym talencie jakim dysponują. Młoda, bo założona w 2002 roku kapela pozostaje niezwalniającą maszynką do produkowania przebojów i absurdalnie chwytliwych piosenek. Chłopaki z Colorado Springs wkroczyli na scenę z wielkim przytupem za sprawą singla Apologize, który powstał przy współpracy z Timbalandem i od tamtego czasu nie ma w zasadzie dłuższego okresu, w którym OneRepublic nie wydaliby jakiegoś błyskotliwego hitu w rodzaju Stop and Stare, Counting Stars czy All the Right Moves. Równocześnie zespół zdaje się trzymać z daleka od współczesnej filozofii życia gwiazd/gwiazdeczek pop. Próżno szukać pośród nich skandalistów czy pozerów. Krótko mówiąc, jawią się jako niezwykle skromni ludzie, których zwyczajnie ciężko nie polubić, śledząc ich poczynania i zaangażowanie w wiele akcji społecznych czy działań charytatywnych.

Ten rażący kontrast sprawia, że OneRepublic są kapelą wyjątkową i – w mojej opinii – niedocenianą. Nie sposób im wprawdzie odmówić statusu gwiazdy, ale do czołówki wciąż im brakuje. A szkoda, bo zasługują by być w ścisłym topie – i to dalece bardziej niż wielu obecnych członków tego gremium. Trzy lata minęły od kiedy OneRepublic wydali swój ostatni album zatytułowany Native, który zawierał tak świetne utwory, jak (dla przykładu) Love Runs Out. W tym roku, 7 października, świat poznał ich najnowszy krążek: Oh My My. I co tu dużo mówić… panowie z Colorado Springs zachwycili po raz kolejny.

Prace nad albumem trwały od 2014 roku, kiedy zespół podróżował po świecie podczas trasy koncertowej promującej album Native. Jako ciekawostkę można podać, iż jedna z najlepszych piosenek krążka – Fingertips – nagrana została w rodzinnym mieście redakcji MttP, Krakowie. Mała rzecz, a cieszy. Płyta promowana była z początku dwoma singlami – Wherever I Go oraz Kids, ale żadnej z tych piosenek nie można zaliczyć do najlepszych na albumie. Dopiero trzeci i ostatni singiel promujący wydawnictwo, Future Looks Good, spełnia swoją rolę i pokazuje wszystko co najlepsze. Oh My My od pierwszych minut uderza niesamowitym optymizmem. Krążek traktuje o wielu tematach – wesołych, smutnych, poważnych czy egzystencjalnych – ale każdy z nich podany jest w niezwykle pozytywnym sosie. Album po prostu wprawia w dobry humor, dostarcza solidnej dawki energii na cały dzień i niezawodnie poprawia nastrój.

Oh My My otwiera niezwykle ciepła piosenka Let’s Hurt Tonight, która – podobnie jak cały krążek – utrzymana jest w niezwykle emocjonalnym i inspirującym tonie. Ryan Tedder wchodzi na bardzo smakowite tony swoim wokalem, co zresztą jest częstą praktyką na tej płycie. Pochwalić należy również perkusję za głębokie i gęste werble. Oh My My jest wydawnictwem niezwykle spójnym, zarówno w brzmieniu, jak i koncepcji. A także pod względem instrumentalnym. Praktycznie cała płyta jest nagrana niezwykle równo i z należytym szacunkiem wobec każdego członka zespołu, dzięki czemu nie mamy na niej do czynienia z dominacją czy pokpieniem jakiegokolwiek elementu całości. Jest to jeden z głównych powodów, dlaczego ten album jest tak przyjemny w odsłuchu: jego proporcje dźwiękowe zwyczajnie nie męczą ucha. Równocześnie artyści nie przegięli z długością nagrania. Godzina to idealny czas żeby nie odstraszyć słuchacza i zagwarantować sobie, że chętnie sięgniemy po płytę po raz kolejny i kolejny, i kolejny.

Na wyróżnienie z pewnością zasługuje nostalgiczny utwór Choke, który (mimo smutnego tekstu) jest niezwykle pozytywny w wydźwięku i brzmieniu. Jest to jeden z powodów, dla którego Oh My My tak przypadło mi do gustu; każdy poruszany tutaj temat, niezależnie czy dojmująco smutny czy zaraźliwie wesoły, panowie z OneRepublic potrafili jakimś magicznym sposobem podać nam w niemęczący psychicznie sposób. Okazuje się, że można słuchać smutnej piosenki i nucić sobie w najlepsze jej tekst i melodie z uśmiechem na twarzy.

Better to kolejny ciekawy utwór na płycie. I kolejny zabawnie i nonszalancko przedstawiony temat problemów i rozchwiań mentalnych. Uwierzcie mi – ciężko nie bujać głową w rytm tego numeru. Wspomniane już „krakowskie” Fingertips to po prostu niezwykle piękna i emocjonalna piosenka jaką każda płyta muzyki popularnej powinna posiadać. Wolny, snujący się riff Zacha Filkinsa wspaniale komponuje się z wokalem, szczególnie elektryzującym podczas napędzającego utwór refrenu.

Dawno nie słuchałem płyty tak przemyślanej i dojrzałej. OneRepublic niezmiennie zadziwiają mnie ogromem talentu i pomysłów na sukces, a przecież mówimy tutaj dopiero o ich czwartym krążku. Oh My My to pokaz konsekwencji, wyczucia, pasji i oddania dla swojej twórczości. Chwalić należy również twarde trzymanie się swojego stylu przez kapelę i nie skręcanie w stronę bardziej dochodowych, ale niekoniecznie imponujących muzycznie sfer show-biznesu. Powiem więcej: ta płyta zdaje się podążać w zupełnie przeciwnym kierunku, bowiem im więcej jej słucham, tym bardziej odnoszę wrażenie, że o wiele więcej tutaj OneRepublic niż w którymkolwiek poprzednim albumie zespołu.

Jedyną rzeczą, którą bardzo bym sobie obecnie życzył to żeby panowie z Colorado Springs czym prędzej zabrali swój sprzęt i wyruszyli w trasę koncertową, ponieważ bardzo gorąco wyczekuję ich w krakowskiej Tauron Arenie. A do tego czasu Oh My My będzie mi idealnym towarzyszem muzycznych wieczorów. Future Looks Good!

Pasek - kreska

Album Oh My My zostaje wyróżniony nagrodą Great Music.

Great Music

Pasek - wydanie

Oh My My niestety nie zaskoczyło pozytywnie swoim wydaniem. Płytę kupić możemy w standardowej formie CD oraz w wersji Deluxe, która zawiera cztery bonusowe utwory i… to w zasadzie wszystko. Poza tym standardowo płytę zakupić możemy cyfrowo za pośrednictwem iTunes w bardzo przyzwoitej jakości lub cieszyć się nią przez serwis Spotify. Szkoda, że OneRepublic zdecydowało się na tak ubogie wydawnictwo tak dobrego krążka, z wielką przyjemnością odsłuchałbym ich nowych kawałków na winylu.

Pasek - informacje

Wykonawca: OneRepublic
Tytuł: Oh My My
Wytwórnia: Interscope Records
Data wydania: 2016
Gatunek: Rock
Czas trwania: 60:26