Piotr Michałowski (N_Coded Records) – wywiad

Autor: Bartosz Pacuła
Zdjęcia: N_Coded Records

 

Czerwona winnica to namalowany w 1888 roku obraz Vincenta van Gogha. Chociaż holenderskiemu mistrzowi zdarzyło się (i to nie raz, nie dwa) popełnić dzieła lepsze, to właśnie ten był jedynym (!), który sprzedał się za życia artysty. Za ekwiwalent dzisiejszego „tysiaka zielonych” nabyła go Annie Boch, która – nota bene – van Gogha znała, ponieważ była żoną jego przyjaciela, Eugène’a Bocha. Ten historyczno-malarski wstęp ma mi posłużyć do udowodnienia jednej tezy: nigdy do końca nie wiadomo co po wielu latach okaże się wielką sztuką, a co zostanie skazane na wieczne zapomnienie. Dlatego warto dawać szansę nowym projektom, które – chociaż nie mamy żadnej sposobności, aby się teraz dowiedzieć – mogą rozwinąć się w coś niesamowitego. Równie dobrze możemy utopić w nich czas/energię/pieniądze – ale przecież do odważnych świat należy, prawda?

Kierowany tymi pobudkami postanowiłem zainteresować się wytwórnią N_Coded Records, która jakiś czas temu skontaktowała się ze mną, proponując mi odsłuch pierwszego krążka z jej katalogu (jego recenzję znajdziecie TUTAJ). Nie miałem pojęcia jacy ludzie za tym stoją ani czy proponowana przez nich muzyka jest warta uwagi – zdecydowałem się jednak poświęcić swój czas i energię, w końcu mogło wyniknąć z tego coś fajnego. I, mam nadzieję, wyniknęło. Przed Wami wywiad z Piotrem Michałowskim, spiritus movens N_Coded Records, dzięki któremu dowiecie się więcej i o wytwórni, i o poglądach Michałowskiego na winyle, poznacie także jego plany na przyszłość. A tych ma kilka.

Pasek - kreska

N_Coded Records to marka nowa na polskim rynku muzycznym. Czy mógłby Pan przybliżyć czytelnikom MttP kulisy jej powstania? Mówiąc krótko: jaka jest geneza tego przedsięwzięcia?

W ciągu ostatnich kilku lat poszukiwałem wytwórni, która mogłaby być zainteresowana moją muzyką, ale niestety ciężko było się do takich labeli przebić. Zauważałem również podobny problem wśród znajomych artystów, którzy tworzyli świetne rzeczy, ale nie mieli jak tego pokazać ludziom. Tak naprawdę mało też jest wytwórni prezentujących takie brzmienia, jakie chciałbym publikować w N_Coded, więc podjąłem decyzję o uruchomieniu własnego projektu, co przy pomocy przyjaciół udało się osiągnąć. Teraz tylko trzeba powoli budować katalog.

Pierwsza płyta, która zasiliła ofertę Pańskiej wytwórni jest album On & On, również pańskiego autorstwa. To granie elektroniczne, spokojne, ale nacechowane silnymi emocjami. Czy krążek ten mówi nam wiele o tym, w jakim kierunku N_Coded pójdzie? Czy też wydawana przez Pana muzyka będzie znacznie bardziej zróżnicowana i nie skupi się tylko na jednej stylistyce, gatunku?

Na pewno nie będę skupiał się tylko na jednym gatunku. Co prawda będę chciał publikować sporo ambientu, ale nie chcę, aby N_Coded było stricte ambientowym labelem. Płyta On & On łączy w sobie wiele gatunków: ambient, glitch, idm, ale kolejna płyta już będzie całkiem inna. Pracujemy obecnie nad płytą Marka Kamińskiego aka Lights Dim, która będzie bardziej ambientowa i instrumentalna. Możliwe także, że w przyszłości będą się też pojawiały płyty o charakterze bardziej klubowym.

Obecnie założenie wytwórni to rzecz relatywnie prosta. Czy nie boi się Pan, że N_Coded – nawet jeśli będzie reprezentowało wysoką jakość – zginie w morzu podobnych przedsięwzięć? Jak temu zaradzić, jak odróżnić się od konkurencji i przetrwać?

Owszem, małych labeli jest chyba równie dużo co artystów (śmiech). W dzisiejszych czasach kultura obrazkowa jest bardzo silna, więc stwierdziłem, że postawię na materiały wideo. Do każdej płyty chcę mieć teledysk oraz filmiki promocyjne. Już przy pierwszej płycie zauważyłem, że zasięg tych filmików jest znacznie większy niż samej muzyki. Ogólnie mówiąc to chcę po prostu publikować dobrą muzykę na wysokim poziomie i szukać dla niej odbiorców w mniej bądź bardziej standardowy sposób. Jeżeli w tych działaniach będzie autentyczność i odpowiedni poziom, to przy zachowaniu konsekwencji działań label będzie miał szansę przetrwać

Ostatnie lata przyniosły nam – dla jednych spodziewany, dla innych mniej – powrót winyla jako jednego z ważniejszych nośników muzyki. W tym roku czarne płyty wygenerowały większy zysk niż albumy dystrybuowane drogą cyfrową. Jak się Pan zapatruje na „winylową rewolucję”? Co ona dla Pana – jako producenta i muzyka w jednej osobie – oznacza? Czy będziemy mogli spodziewać się winylowych propozycji od N_Coded?

Podchodzę do tego dosyć sceptycznie. Zysk ze sprzedaży winyli może był większy, ale pamiętajmy też, że sprzedaż plików również straciła na rzecz streamingu. Nie mniej jednak bardzo lubię czarne płyty, ten nośnik ma w sobie coś co przyciąga. Mam wstępny plan na wytłoczenie jednego singla na winylu, ale póki co nie chcę zdradzać szczegółów

Jaka przyszłość czeka – pańskim zdaniem – branżę muzyczną? Jakie są nadzieje, a jakie zagrożenia?

Ciężko mi przewidzieć co przyniesie przyszłość, ale osobiście chciałbym żeby wrócił zwyczaj kupowania muzyki na fizycznym nośniku. Z pewnością duże nadzieję wszyscy pokładają w czarnych płytach, o czym zresztą wspomniałeś wcześniej, sprzedaż kaset również jakoś rośnie. Nawet jeżeli są to tylko chwilowe trendy to są one bardzo fajne.

Inaugurującej działalność pańskiej wytwórni płycie towarzyszy specjalna aplikacja, która została przygotowana we współpracy z agencją Digital Touch. Czy mógłby Pan opowiedzieć coś i o tej apce, i o współpracy z DT? Czy w przyszłości możemy spodziewać się podobnych – a może zupełnie innych – atrakcji tego typu?

Pomysł pojawił się w mojej głowie już ponad 2 lata temu, gdy pracowałem w DigitalTouch. Przedstawiłem ten pomysł chłopakom, spodobał się i byli zainteresowani jego zrealizowaniem. Później ten temat przygasł, jako że na horyzoncie nie było widać możliwości wydania płyty. W międzyczasie zaplanowałem uruchomienie N_Coded, ale jakoś nie planowałem powrotu do tego pomysłu. Wtedy właśnie odezwał się Łukasz Jach-Bartha z DT i zapytał czy nadal chcę to zrealizować i tak się to zaczęło.

Muszę przyznać, że okładka On & On zrobiła na mnie wielkie wrażenie. Jest z jednej strony bardzo „czysta”, z drugiej zaś tajemnicza, intrygująca. Czy zechciałby Pan opowiedzieć coś o niej więcej?

Okładkę stworzył Karol Lasia (aka Khomatech), z którym bardzo długo planowaliśmy co de facto ma się na niej znaleźć. Stanęło w końcu na krajobrazie wygenerowanym w 3D, a w międzyczasie pojawił się temat aplikacji mobilnej, więc bez problemu można było wykorzystać model z okładki w aplikacji. Trochę nam zajęło dojście do finalnej wersji, ale ostatecznie jestem bardzo zadowolony z efektu. Chciałem, aby na okładce był krajobraz, który dopiero po przyjrzeniu się będzie można zweryfikować jako nienaturalny i moim zdaniem udało nam się

Granie wysokiej próby muzyki elektronicznej zrobiło się – przynajmniej w moim przekonaniu – ostatnio bardzo modne – mamy dużo młodych, obiecujących artystów, którzy wydają naprawdę świetne albumy, z jednej strony staroszkolne, z drugiej zaś przyjemnie odświeżające. Co więcej, ludzie chętnie sięgają po kolejne wznowienia albumów takich tuzów elektroniki, jak Tangerine Dream czy Kraftwerk. Gdzie w tym wszystkim znajduje się Nmls?

Gdzieś po środku (śmiech). Sam czerpie sporo inspiracji z muzyki końca lat 90. i początku nowego tysiąclecia. Na pewno wynika to z tego, że jako młody człowiek bardzo się zachwycałem muzyką tamtych lat i odcisnęła się ona na moich obecnych gustach. Z pewnością można na płycie On & On wyczuć sentyment do tamtych czasów, ale staram się jednak nie skupiać się wyłącznie na tym co było. Słucham też sporo współczesnej elektroniki, więc można powiedzieć, że to co tworzę jest wypadkową nowych brzmień i „starej szkoły”.

Czy mógłby Pan podzielić się kilkoma planami na przyszłość? Pytam zarówno o wytwórnię, jak i Nmls.

Jeżeli chodzi o N_Coded to póki co mam zaplanowane dwa wydawnictwa – Lights Dim, o którym wspomniałem wcześniej oraz płytę, której jestem współautorem, czyli duet Bojanek & Michałowski. Obie płyty wymagają jednak jeszcze ostatnich szlifów, więc będziemy musieli chwilę na nie poczekać. Jeżeli chodzi o moją solową twórczość to nie mam jeszcze konkretnego pomysłu na nowe wydawnictwo, ale mogę powiedzieć, że ostatnio tworzę więcej ambientu.