Przemysław Rychlik (Made in Kalisz Festival) – wywiad

Autor: Bartosz Pacuła
Zdjęcia: Przemysław Rychlik

 

Kalisz – miasto na prawach powiatu (leżące na terenie województwa Wielkopolskiego), którego lata chwały już dawno minęły. A jednak nie potrafię pozbyć się wrażenia, że to małe (w porównaniu do Warszawy, Łodzi czy „mojego” Krakowa) miasto kipi energią, przynajmniej w sferze artystycznej. Być może się mylę i mieszkańcy Kalisza wcale tak tego nie odbierają, myślę jednak, że sztuka ma w tej miejscowości swojego przyjaciela. Jedną z osób odpowiedzialnych za taki stan rzeczy jest Przemysław Rychlik (wywiad TUTAJ), znany już czytelnikom MttP z Kalisz Ambient Festiwalu. Jego najnowszą inicjatywą jest Made in Kalisz Festival, czyli festiwal przewidziany dla muzyków zasilających kaliską scenę muzyczną. Wydarzenie to – mające odbyć się 18 marca w Pubie Urwany Film – zapowiada się na tyle ciekawie, że nie mogłem odmówić sobie przyjemności zadania kilku pytań Przemysławowi. I chociaż nie we wszystkim się z nim zgadzam (przede wszystkim w kwestii tego czy młodzi muzycy mają teraz łatwiej), to jak najbardziej zachęcam do lektury.

Pasek - kreska

Made in Kalisz to kolejne wydarzenie „okołoambientowe” na mapie Kalisza, za które jesteś odpowiedzialny. Czy mógłbyś opisać różnice między tą imprezą a Twoim Kalisz Ambient Festiwal, który organizujesz już od kilku lat?

Witaj. „Wydarzenie okołoambientowe” to może za mocne słowo na określenie Made in Kalisz. Jest to impreza przeznaczona dla artystów z regionu Kalisza i promująca stricte scenę lokalną. Organizując Kalisz Ambient Festiwal na przełomie lat wykrystalizowały się potrzeby jakie ma kaliska i okoliczna scena alternatywna. Z ubolewaniem muszę powiedzieć, że bardzo mało się dzieje na tym polu. Prawie nie ma imprez, na których mogliby się zaprezentować młodzi wykonawcy, nawet ci, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z muzyką. Na występy dla nich praktycznie nie ma szans. Ja, powołując do życia Made in Kalisz, umożliwiam wszystkim zainteresowanym możliwość wystąpienia na tej imprezie.

Jaka jest geneza tego przedsięwzięcia? Dlaczego człowiek, który ma tak wiele na głowie – a przypomnijmy czytelnikom MttP, że przecież liderujesz jeszcze zespołowi – dodaje sobie kolejne obowiązki?

Tak jak powiedziałem wcześniej, ten festiwal jest dla wszystkich, niezależnie jaki poziom muzyczny prezentują. Każdy z Kalisza i okolic może wystąpić na MiKF. Ciekawostką tejże imprezy będzie to, że wszystkie zgłoszone zespoły będą rywalizować ze sobą o dwa pierwsze miejsca, o których zadecyduje publiczność w formie głosowania. Zwycięzca wystąpi na jesiennej gali Kalisz Ambient Festiwalu, a drugi zagra wspólny koncert z gwiazdą wieczoru. W tym przypadku z Sexy Suicide. A dlaczego dodaję sobie nowe obowiązki? Taki po prostu jestem, kocham muzykę i nie wyobrażam sobie życia bez niej. Zajmuję się projektem Accomplice Affair, organizuję szósty rok Kalisz Ambient Festiwal, powołałem Made in Kalisz Festival, prowadzę i pomagam też menedżersko kilku polskim zespołom. Po prostu kocham to co robię. Czekam na kolejne propozycje :)

Na jakich zasadach dobierasz muzyków, którzy zasilają line-up Made in Kalisz Festival? Czy bycie mieszkańcem Kalisza jest tutaj najważniejszym czynnikiem?

Bycie kaliszaninem jest głównym czynnikiem by dostać się na MiKF. Oczywiście muzycy z okolic tez mogą się zgłaszać do festiwalu. Poziom muzyczny nie ma znaczenia.

Skąd pomysł na – wspomnianą już wyżej – konkursową formułę festiwalu? Nie sądzisz, że przy natłoku tego typu programów w telewizji ludzie są trochę zmęczeni takimi zmaganiami?

Wiesz… tworząc formułę konkursową chcę dać każdemu uczestnikowi tej imprezy równe szanse. A przecież chodzi o to, że wtedy każdy będzie mógł zagrać na KAF-ie jesienią. Nie chcę już dobierać projektów do KAF-u sam, „z urzędu”. Niech teraz zrobi to publiczność, która sama zadecyduje, kogo będzie chciała zobaczyć jesienią w Centrum Kultury i Sztuki w Kaliszu. Myślę, że jest to sprawiedliwa formuła, nie krzywdząca nikogo. Uważam, że MiKF potrzebuje KAF tak samo, jak KAF potrzebuje MiKF. Wszystko teraz ma sens.

Co sądzisz o młodych przedstawicielach polskiej muzyki elektronicznej? Gdzie różnią się od swoich poprzedników, jakie podejście do swojej twórczości i – ogólnie – do sztuki mają?

W tych czasach każdy ma podane wszystko na tacy. Bez problemu można zauważyć łatwość w dostępie do sprzętu, każdy może nawet w domu nagrać płytę. Można też opublikować swoją twórczość w internecie czy wytłoczyć swoją płytę. Poza tym, w dobie internetu, powszechy jest bardzo łatwy dostęp do kontaktów. I teraz trzeba by się zastanowić, jak młody artysta, który zaczyna swoją przygodę muzyczną wykorzysta te wszystkie walory, o których powiedziałem. Jakie będzie miał mentalne podejście do tego co będzie robił i tworzył? Jakie to wszystko będzie jakościowo? Myślę, że ktoś „z chłodną głową” – dobrze wykorzystując walory, które daje obecnie współczesny świat – może zajść daleko. Widzisz, w latach 80. czy 90. nie było praktycznie nic. Nawiązywałeś kontakty listownie, docierałeś do ludzi albo przypadkiem „na ulicy”,  albo na koncertach, nagrywałeś muzykę na kasetach, jechałeś 50 km do najbliższego ksera by powielić na czarno-biało okładkę do swojej kasety demo, bardzo często kupowałeś sprzęt do grania robiony metodą domową przez kolegów. Wszystko to w ogólnym rozrachunku przyczyniało się potem na jakość tego co tworzyłeś, ale nie na jakość w sensie pięknego czystego nagrania, tylko na jakość w sensie mentalnej, prawdziwej muzyki zagranej z serca. Uważam, że jeśli wszystko ci przyjdzie samo i o nic nie musisz się starać to nie docenisz i nie stworzysz nic dobrego. Coś pięknego stworzysz dopiero wtedy, gdy o wszystko musisz zabiegać sam.

No właśnie: z jednej strony mówi się, że młodzi muzycy mają bardzo trudno. Muzyka nie cieszy się takim samym statusem co jeszcze kilkanaście lat temu, trudno też porównywać liczby sprzedanych płyt teraz a – dla przykładu – w latach 80. czy 90. Z drugiej strony mogą oni docierać ze swoją twórczością praktycznie wszędzie, mają również bezprecedensowo bliski kontakt ze swoimi fanami. Jak sądzisz – kto miał w życiu łatwiej? Młodzież czy obecna starszyzna? 😉

To jest to o czym mówiłem wcześniej. Wszystko zależy kto i w jaki sposób wykorzystuje dzisiejsze możliwości techniki i komunikacji medialnej. Dlaczego młodzi muzycy mają trudno w obecnych czasach? Z czym mają kłopot skoro wszystko mają pod ręką? Chyba jedyny problem młodych muzyków w tych czasach to brak pokory i dystansu w tym co robią. Wszystko siedzi w głowach. Niestety mamy takie czasy, że nikt już nie chce kupować płyt, czytać książek, chodzić do kina… Myślę, że problem można rozwiązać choćby poprzez odpowiednią edukację młodzieży, organizację eventów tematycznych, itd. Chwała tym, którzy to robią.

Poinformowałeś ostatnio o nawiązaniu współpracy z Tadeuszem Łuczejko (wywiad TUTAJ), spiritus movens formacji Aquavoice i gorlickiego festiwalu ambientowego. Mógłbyś coś opowiedzieć o tym? Przyznam się szczerze, że ja sam raczej traktowałem Was do tej pory trochę jak konkurentów :)

Tadeusz Łuczejko jest bardzo miłym i otwartym człowiekiem. Zaszczycił nawet swoją obecnością 5. edycję KAF-u. Na razie współpracujemy ze sobą na zasadzie promocji i wsparcia medialnego naszych imprez. Temat na pewno się rozwinie. Zapewniam wszystkich!