Reedycja serii Polish Jazz – unboxing

Autor: Bartosz Pacuła
Zdjęcia: Warner Music Poland (nr 1 i 13-18), Bartosz Pacuła (nr 2-12)

 

Seria Polish Jazz jest bez wątpienia jednym z najciekawszych i (przynajmniej do czasu) najlepiej poprowadzonych tego typu projektów w historii muzyki drugiej połowy XX wieku. Oto na półki sklepowe zaczęły od roku 1965 (jeśli nie liczymy płyty Go Right Andrzeja Kurylewicza, która wyszła dwa lata wcześniej, niejako zapowiadając PJ) regularnie trafiać płyty z nagraniami polskich artystów jazzowych, które dokumentowały rozwój tego gatunku nad Wisłą. Jej ojcowie – Ryszard Sielicki (ówczesny dyrektor Polskich Nagrań) oraz Andrzej Karpiński, który de facto kreował i dbał o harmonijny rozwój całości. Katalog PJ przez lata uzupełniany był o rozmaite krążki, na których znajdował się i jazz tradycyjny, i awangardowy, i free. Nie zawsze były to rzeczy godne uwagi, jednak niektóre z nich – na czele z wybitną płytą Astigmatic Komedy – na zawsze weszła do płytotek fanów jazzu na całym świecie.

Co ciekawe, jak w pierwszym tekście z serii Polish Jazz Forever Remaster 2016 zauważa magazyn „High Fidelity”, chociaż seria cieszyła się dużym uznaniem, nigdy nie doczekała się całościowego wznowienia z prawdziwego zdarzenia. Owszem, raz na jakiś czas na powierzchnię wypływały remastery – czy to na CD, czy na winylu – części płyt, jednak ich liczba (w porównaniu do ilości wszystkich płyt sygnowanych logiem PJ) nie robiła wrażenia, jakość zaś pozostawała wiele do życzenia. Osoby odpowiedzialne za nowe wersje starych jazzowych klasyków rzadko kiedy miały pojęcie co powinny z tym zrobić – albo serwowały wizualne potworki, które odpychały swoim wyglądem (seria Polish Jazz Deluxe), albo bawiły się w dziwne kompilowanie zawartości kilku albumów na jednej płycie (reedycja z 1989 roku). Ironia całej sytuacji polega na tym, że po raz pierwszy w historii robotę związaną z Polish Jazzem na odpowiednio wysokim poziomie nie wykonała celująca przede wszystkim w oddanych miłośników muzyki firma, a prawdziwy gigant fonograficzny, wytwórnia Warner Music Poland, która pod koniec stycznia 2015 roku przejęła upadające wówczas Polskie Nagrania. Czyli korporacja, której – przynajmniej z definicji – dbanie o rzeczy, na które zwracają uwagę przede wszystkim najbardziej oddani fani powinno być zupełnie obce.

Osobą odpowiedzialną za cały projekt została Anna Zając, a do współpracy zaproszono m.in. Jacka Gawłowskiego z firmy JG Master Lab (więcej o nim można przeczytać w TYM felietonie) czy Łukasza Hernika i Przemysława Pomarańskiego, znanych m.in. z wizualnej prezentacji (skądinąd znakomitej) wytwórni GAD Records. W przedpremierowych materiałach prasowych wszystko zapowiadało się więc wybornie – na półki sklepowe miały trafiać kolejne „paczki” złożone z sześciu zremasterowanych albumów PJ, a za ich brzmienie i wygląd odpowiedzialni byliby fachowcy najwyższej próby, a nie osoby z przypadku czy – co gorsza – odgórnego nadania. Co więcej, cały wznowiony katalog Polish Jazzu miał się ukazać zarówno na 180-gramowych winylach, jak i – po raz pierwszy w pełnej postaci – na srebrnych krążkach. Właśnie dlatego zdecydowałem się na „odpakowanie” wersji CD, która, przynajmniej z historycznego punktu widzenia, wydała mi się znacznie ciekawsza.

Już pierwszy kontakt ze wznowionymi na CD albumami Polish Jazzu robi piorunujące wrażenie. Osoby odpowiedzialne za ich wygląd postawiły na prostotę i wierność oryginałowi, jednocześnie zachowując w umiejętny sposób „swojego ducha”. Krążki schowane są do 3-skrzydełkowych digipacków. Na pierwszym z nich możemy obserwować dokładną reprodukcję okładki, wzbogaconej o widoczny na lewej stronie pasek z logiem serii, kogucikiem Polskich Nagrań oraz numerem danego wydawnictwa (co ciekawe, przywołany wyżej Go Right Kurylewicza – chociaż ostatecznie został uznany za część kanonu – doczekał się symbolicznego numerka „0” jedynie w wersji winylowej, na CD próżno tego szukać). Warto tutaj zauważyć, że Łukasz Hernik zadbał nie tylko o wygląd, ale również o materiały, z których wykonano digipack. Okładki są błyszczące, reszta zaś matowa i zaskakująco… przyjemna w dotyku.

Kolejne skrzydełka przypadły m.in. na odrestaurowane zdjęcie bohatera/bohaterów danego albumu, opis zawartości wydawnictwa, a także miejsca na krążek i książeczkę z fotografiami i esejem na temat odpowiedniej płyty. Szczególnie ciekawie prezentują się te dwa ostatnie elementy: pierwszy z nich jest w wypadku każdego dzieła niezwykle atrakcyjny wizualnie i fantastycznie współgra z całością, drugi zaś to prawdziwa kopalnia (i to pomimo naprawdę niewielkich rozmiarów!) niezwykle ciekawych informacji. Rzadko kiedy dodawane do różnych albumów booklety są chociaż w połowie tak dobre, jak te w najnowszym wznowieniu serii Polish Jazz.

Ta nieprawdopodobna dbałość o szczegóły dotknęła także jakości wykonania tekturowych pudełeczek. Zapewne część osób będzie kręcić nosem na fakt, iż Polish Jazz ujrzy światło dzienne w digipackach. Zapewniam jednak, że zostały one znakomicie zrobione i trudno mi sobie wyobrazić, by komuś – przy zachowaniu minimalnego szacunku do płyt – szybko się zniszczyły. To jedno z tych wydawnictw, które nie tylko pięknie i dumnie prezentuje się na półce, ale całym sobą zachęca do jak najczęstszego korzystania z niego.

Za sferę dźwiękową remasterów odpowiedzialny jest Jacek Gawłowski, czyli osoba, która zaserwowała nam m.in. genialnie brzmiące płyty Czesława Niemena czy Maanamu. I tym razem Gawłowski stanął na wysokości zadania, bowiem wszystkie płyty brzmią wybornie. Oczywiście musimy pamiętać, że materiał wyjściowy jakim Jacek dysponował był różnej jakości i w różnym stanie, udało mu się jednak uchwycić ducha PJ, równocześnie w jednoznaczny sposób poprawiając brzmienie. Nie ulega wątpliwości, że nawet osoby, które mają w swojej domowej kolekcji wiele płyt z serii Polish Jazz powinno zainteresować się ich najnowszymi wersjami choćby ze względu na sam dźwięk.

Polish Jazz A.D. 2016 to rzecz – nie boję się użyć tego słowa – wybitna. To prawdziwa referencja, przykład, jak pewne rzeczy się robi i dlaczego się je robi. To również wielki tryumf Warner Music Poland i – przede wszystkim – tych wszystkich artystów, którzy mieli to szczęście wydać swoje dzieło w ramach serii PJ. Jeszcze raz jest (i będzie) o tych płytach głośno – i to w jak najlepszym kontekście.

Pasek - kreska

Pierwsze sześć płyt, które ukazały się w ramach najnowszej reedycji serii Polish Jazz zostają wyróżnione nagrodami Great Release, Great Recording oraz Great Music.

Great Release Great Recording Great Music