Respect. Życie Arethy Franklin – recenzja

Autor: Bartosz Pacuła
Zdjęcia: Wydawnictwo Czarne (nr 1), Bartosz Pacuła (nr 2-5)

 

Soul. R’n’B. Gospel. Blues. I folk. I country. No i nie można zapomnieć o jazzie. Europocentryczni mieszkańcy Starego Kontynentu często nie zdają sobie sprawy, jak wiele świat muzyki zawdzięcza Ameryce. I nie chodzi tutaj wcale o konkretne zespoły czy utwory, ale o całe gatunki, które narodziły i rozwinęły się właśnie w USA. Dumni ze swoich dokonań, zbyt często zapominamy, że nie wszystko musi brzmieć jak Bach czy Beatlesi, a różne „muzyczne cuda” dzieją się także w zupełnie innych częściach świata. Tą obszerną częścią krainy dźwięków od wielu lat zajmuje się David Ritz, jeden z najbardziej utalentowanych dziennikarzy muzycznych. Urodzony w 1942 roku Ritz jest zdobywcą Nagrody Grammy, czterokrotnym (i, do tej pory, jako jedyny w historii) laureatem Nagrody im. Ralpha J. Gleasona, która przyznawana jest dla najlepszych książek poświęconych muzyce, a także posiadaczem Nagrody im. Timothy’ego White’a w kategorii „Wybitna biografia muzyka”. Do tej pory Ritz podpisał się pod ponad 50 książkami, wśród których szczególną estymą cieszą się takie publikacje, jak Blues All Around Me, When I Left Home czy Aretha: From These Roots. Większość jego dzieł stanowią autobiografie (tworzy je jako ghostwritter), kiedy jednak trzeba nie waha się przed przystąpieniem do prac nad biografią. Taka sytuacja miała miejsce po zakończeniu prac nad ostatnią z wymienionych książek, która – przynajmniej dla Ritza – nie była w pełni satysfakcjonująca. Urodzony w Nowym Jorku dziennikarz-historyk, jako wielki znawca soulu i wielbiciel Arethy Franklin, kilka lat po premierze From These Roots narzekał: „[…] nie udało mi się pokazać wielkiego potencjału życia Arethy. Nie zrealizowałem swoich zamierzeń. Od publikacji książki przed mniej więcej piętnastoma laty nie zaznałem spokoju. Ponad dekadę zajęło mi zmuszenie się do ponownego spisania historii Arethy; wiedziałem, że tym razem muszę pracować solo”. Zadanie to, pomimo cennego doświadczenia i – przede wszystkim – ogromnego archiwum będącego do dyspozycji autora, wcale nie było proste. Książka, którą pragnął napisać, musiała możliwie najlepiej wyczerpać temat życia gwiazdy, której wielka i pełna wartych zapamiętania wydarzeń kariera zaczęła się w połowie XX wieku i trwa bez większych przerw do dziś.

Z potyczki tej Ritz wyszedł jako zwycięzca. Nie tylko w fenomenalny sposób opisuje życie Królowej Soulu, ale de facto wyznacza nowe standardy w publicystyce muzycznej – a będą one jeszcze przez wiele lat punktem odniesienia, referencją w swojej kategorii. W pierwszej kolejności zachwyca liczba osób, do których (licznych) wypowiedzi dotarł Ritz. Pomagają one stworzyć maksymalnie pełny, nieprzekłamany i fascynujący obraz „panny Franklin”. Narracja, momentami prowadzona dzień po dniu, pełna jest faktów i ciekawostek podanych  w sposób godny pochwały: ich ogromna liczba pomaga budować klimat i autentyczność opowieści, jednocześnie zaś w żadnym momencie nie przytłacza. Co więcej, można tutaj wyczuć, że Ritz doskonale zna tę historię (sięgającą swoimi korzeniami lat 40. XX wieku) i bez problemu porusza się w prezentowanej przez siebie tematyce, dokładnie opisując dzieciństwo Arethy, początki jej działalności w nurcie gospel, pierwsze, nieudane nagrania dla CBS i rozkwit kariery w wytwórni Atlantic a także schyłkową „erę” firmy Arista Records.

Kolejną zaletą Respect. Życie Arethy Franklin jest bez wątpienia „wtłoczenie” opowieści o najwybitniejszej przedstawicielce soulu w szersze ramy różnych kontekstów: historycznego, kulturowego czy społecznego. Polityka i wydarzenia kulturalne odgrywały – czasami w pośredni, momentami zaś w bezpośredni sposób – wielką rolę w życiu Arethy Franklin. Ritz potrafił doskonale zrozumieć, kiedy dana informacja (na przykład z historii polityki) jest dla snutej przez niego narracji ważna. Dzięki temu jego książka stanowi nie tylko cenny nabytek dla miłośników autorki Amazing Grace czy historyków muzyki, ale także badaczy czarnej kultury amerykańskiej XX wieku oraz – ze względu na powiązania rodzinne Arethy z C.L. Franklinem (jedną z czołowych postaci czarnego ruchu wolnościowego) – znawców historii walk o równouprawnienie Afroamerykanów. Wielką zaletą Respect jest także barwny, żywy język, którym autor się posługuje. Jest to efekt połączenia zachwycającego talentu literackiego Ritza z łatwo rozpoznawalną pasją autora do opisywanego tematu. Nawet te nudniejsze fragmenty biografii Królowej Soulu czyta się z zapartym tchem, niczym najlepszą powieść przygodową. To wielka sztuka i rzadka umiejętność, by w tak frapujący sposób przedstawić historię, by „suche fakty” wypełnić żywą, fascynującą tkanką. Ritzowi udało się  to niemal perfekcyjnie.

Jedynym poważniejszym zastrzeżeniem, które można skierować pod adresem Respect, jest momentami męczący „arethocentryzm”, objawiający się w – momentami przesadnej – czołobitności w opisywaniu wokalistki. Po lekturze tej książki czytelnik może odnieść wrażenie, że wszystko co najlepsze, najważniejsze i najgenialniejsze w muzyce zostało nagrane właśnie przez Arethę a jej talent nie miał, nie ma i najprawdopodobniej nie będzie miał sobie równych. Oczywiście w budowaniu takiego wizerunku artystki główną rolę odgrywają przytoczone wypowiedzi jej współpracowników, sam Ritz nie robi jednak zbyt wiele, by ten ekstatyczny obraz przedstawić z nieco innej, bardziej wyważonej perspektywy. Tę bezgraniczną (i w efekcie nieco śmieszną) miłość autora do piosenkarki najlepiej ilustruje fragment, w którym stwierdzono, że utwór Let It Be Beatlesów stał się w ich wersji bardziej znany od propozycji Arethy tylko dlatego, ponieważ ukazał się jako pierwszy. Warto dobitnie podkreślić, że w ten sposób poniżony został zespół, który tak mocno wpłynął na oblicze muzyki popularnej, iż skutków jego relatywnie krótkiej kariery doświadczamy wszyscy do dziś. Szkoda, że Ritz nie wykazał odrobinę chłodniejszego, bardziej obiektywnego podejścia. Z drugiej strony już we wstępie zaznaczył, że jego książka przedstawia zaledwie jedną z „wersji” tej historii i chyba tak trzeba ją traktować. Właśnie jako „wersję” fana. Na słowa uznania zasługuje za to obszerny (jak na warunki branży muzycznej), 20-stronicowy wykaz źródeł, z których Amerykanin korzystał (wśród nich wymienia książki, artykuły oraz przeprowadzone przez siebie rozmowy), a także skrupulatnie przedstawiona dyskografia oraz filmografia Arethy.

Nie ma drugiego takiego autora w branży muzycznej jak David Ritz. Posiada on rozległą wiedzę, którą umie przekazać w fascynujący, interesujący sposób. Udało mu się namalować piękny obraz kariery Arethy Franklin, nie unikając trudnych dla niej czy jej rodziny tematów (problemy psychiczne, liczne załamania nerwowe, alkoholizm). Być może poszedł w swojej miłości do opisywanej postaci krok za daleko (w tej sferze dużo lepiej radzi sobie brytyjski dziennikarz i krytyk muzyczny Mick Wall, bez pardonu rozprawiający się w swoich książkach ze wszystkimi mitami, które oblekły takie zespoły jak The Doors czy AC/DC), robi to jednak z taką elegancją i w taki sposób, że czytelnik nie ma z tym większego problemu. Jedynym, który może pojawić się po przeczytaniu Respect. Życie Arethy Franklin, jest głód pisarstwa muzycznego na tak wysokim poziomie. Oprócz wspomnianego Walla, tylko Alex Ross, autor genialnej pracy Reszta jest hałasem. Słuchając XX wieku może równać się swoim literackim warsztatem z Davidem Ritzem. A reszta? Reszta może tylko usiąść i lamentować, bo do takiego poziomu najprawdopodobniej nigdy się nie zbliży.  

Pasek - kreska

Książka Respect. Życie Arethy Franklin zostaje wyróżniona nagrodą Great Book.

Great Book

Pasek - wydanie

Książka Respect. Życie Arethy Franklin została wydana nakładem Wydawnictwa Czarne w ramach pięknie prezentującej się serii Amerykańskiej. Jej okładka (przedstawiająca czarno-białe zdjęcie i fragment publikacji) nawiązuje do poprzednich publikacji z tej serii, podobnie w kwestii wydania i prezentacji samego tekstu. Za przełożenie biografii odpowiedzialna jest Dobromiła Jankowska, która ze swojego zadania wywiązała się bardzo dobrze. Nie oznacza to, że uniknęła mniejszych błędów, nie są one jednak w żadnym stopniu dyskwalifikujące. Nieco bardziej zawiodła mnie korekta Magdaleny Mrożek – co jakiś czas można znaleźć drobny błąd interpunkcyjny, a w jednym fragmencie czytelnik dostrzeże, że jeden z rozdziałów („Never Loved”) został źle ponumerowany. Oczywiście są to, szczególnie w kontekście rozmiarów tej pracy, drobnostki, należy jednak zwrócić na nie uwagę, by tego typu błędy w przyszłości się nie pojawiały.

Pasek - informacje

Autor: David Ritz
Tytuł: Respect. Życie Arethy Franklin
Wydawnictwo: Wydawnictwo Czarne
Data wydania: 2015
Liczba stron: 536
ISBN: 978-83-8049-126-7