Rogue One: A Star Wars Story Soundtrack – recenzja

Autor: Kamil Brycki
Zdjęcia: Walt Disney Records

 

Nie wiedziałem czego się spodziewać po ścieżce dźwiękowej do nowych Gwiezdnych Wojen. Saga kojarzy mi się oczywiście z niezwykle popularnym soundtrackiem skomponowanym przez Johna Williamsa, wypełnionym takimi „hitami” jak Imperial March czy Yoda and the Force – najnowsza część jednak została powierzona innemu kompozytorowi, Michaelowi Giacchino. Z jednej strony obawiałem się, że będzie za dużo zmian, przez co ścieżka dźwiękowa straci swoją „starwarsowość”, z drugiej za to z pewnością przydałoby się jej pewne odświeżenie. Czy nowy kompozytor sprostał zadaniu?

I tak, i nie. Już na okładce wydawca informuje nas, że kompozytorem oryginalnej ścieżki dźwiękowej jest oczywiście Williams, a Giacchino odpowiada tylko za „muzykę do Rogue One„. Oznacza to, że brzmienie spin-offa jednej z najpopularniejszych sag w historii kinematografii jest w ogromnej mierze oparty na tym wszystkim, co wszyscy fani tak uwielbiają. Najpopularniejsze motywy przewijają się co czas jakiś w nowej formie, jednak nie da się ich pomylić z niczym innym – cieszy więc fakt, że Giacchino nie próbował na siłę skomponować czegoś całkowicie nowego. Jest to jednak też wadą najnowszej ścieżki dźwiękowej – i to dość sporą.

Soundtrack z Gwiezdnych Wojen jest mocno zachowawczy. Są szybkie smyczki, waltornie, harfy, pełna orkiestra – wszystko to, do czego zostaliśmy już przyzwyczajeni przez Williamsa. Giacchino oczywiście dołożył kilka swoich groszy ładnymi nowymi motywami, nie da się ukryć jednak, że nie wybijają się one ponad przeciętność. „Starwarsowy” klimat jest w miarę zachowany, ale mimo to muzyce brakuje po prostu duszy, przez co nawet nie zwróciłem na nią uwagi w trakcie seansu.

Okay, niby narzekam, ale przecież na oryginalnej ścieżce dźwiękowej w natłoku utworów – bo jest ich przecież tam naprawdę dużo – też nie było wiele takich, które utkwiłyby w pamięci. Te jednak, które to robiły uderzały z ogromną mocą. Wspomniane w pierwszym akapicie Yoda and the Force to mój zdecydowany faworyt i dla tych znanych 10 czy 15 sekund, które znają wszyscy, z przyjemnością słucham całego czterominutowego kawałka. I kiedy poświęciłem więcej czasu na odsłuch Rogue One, perełki też znalazłem, choć popękane.

Giacchino kojarzę głównie z Lost i jest on jak dla mnie mistrzem kompozycji smutnej, trafiającej w serce słuchacza. Najbliżej tego uczucia jest suita Jyn Erso & Hope, chociaż i tutaj nie obyło się bez pompatyczności. „Epicka” orkiestra nie porusza się po tym utworze z dużą zwinnością, przypomina raczej nieobytego w towarzystwie kota wpychając krzyczące waltornie tam, gdzie się nie mieszczą – jestem jednak w stanie to wybaczyć, ponieważ motyw skrzypcowy jest naprawdę ładny.

Nie mogło oczywiście zabraknąć Imperial Suite – słusznie kojarzonej z legendarnym Imperial March, jednak nie mającego aż tyle energii co swój pierwowzór – czy Trust Goes Both Ways, na którego początek mimowolnie wspomniałem Across The Stars. Myślę, że porównywanie do poprzednich kompozycyjnych osiągnięć nie wychodzi nowemu OST na dobre, jednak nie da się tego po prostu uniknąć. To w końcu ósmy film w tym uniwersum! Oczywiście są to tylko moje odczucia, ponieważ ani w jednym, ani w drugim utworze nie zostały powielone motywy muzyczne (przynajmniej nie nuta w nutę) z poprzednich części sagi. Skojarzenia jednak nasunęły mi się same, bez większego wysiłku.

Na początku nie wiedziałem, czego się spodziewać, a po przesłuchaniu nie wiem, co napisać. Niby są to Gwiezdne Wojny, niby są odświeżone, niby są też ładne utwory, które jednak nie zapadają w pamięć – pewnie nie jest to zbyt zachęcająca recenzja, ale niestety oczekiwania w przypadku świata SW są dość wygórowane. Proponuję jednak wszystkim zainteresowanym wybrać się do kina i posłuchać muzyki w trakcie oglądania, a po seansie – zapomnieć. Odsłuchałem tej ścieżki dźwiękowej ze trzy razy i nie skradła mojego serca; pasuje do filmu, ale nie robi wrażenia solo. W tym wszystkim nie jest jednak tragiczna, nie wywołuje odruchów wymiotnych, nie jest nawet zła – ale dla mnie, fana Gwiezdnych Wojen, to nie wystarczy.

Pasek - wydanie

Soundtrack z najnowszych Gwiezdnych Wojen można nabyć póki co w formie plików lub płyty CD. Wielbiciele czarnego nośnika będą musieli uzbroić się w cierpliwość. Jak można przeczytać na Amazonie, premiera wersji winylowej została przewidziana na ostatni dzień marca tego roku.

Pasek - informacje

Wykonawca: Michael Giacchino
Tytuł: Rogue One: A Star Wars Story Soundtrack
Wytwórnia: Walt Disney Records
Data wydania: 16.12.2016 (CD), 31.03.2017 (LP)
Gatunek: Soundtrack
Czas trwania: 01:10:00