Slash – recenzja

Autor: Krzysiek Kowacz
Zdjęcia: Roadrunner Records (nr 1 i 3), Bogdan Krupczak (nr 2)

 

Slash jest jednym z artystów, którym solowa kariera zdecydowanie się powiodła. Po swoim odejściu z Guns N’ Roses nie spoczął na laurach i poczynił starania, żeby świat tak szybko o nim nie zapomniał. Trzeba oddać mu honor, że konsekwentnie utrzymuje się na powierzchni muzycznego świata i wciąż istnieje w nim jako znacząca figura z własną bazą fanów. Co więcej, o ile w stosunku do swojego ex-kolegi Axla Rose’a możemy słyszeć wiele głosów jakoby się „wypalił” lub stał zwyczajnie niemiłym, zadufanym w sobie człowiekiem, o tyle Slash wciąż trzyma opinie pracowitego, otwartego artysty i to z pewnością dodaje mu skrzydeł. Nikt w zasadzie nie wiedział czego się spodziewać po pierwszym solowym albumie gitarzysty, trudno jest stworzyć coś unikalnego i nie odtwórczego względem ikonicznej grupy, z którą muzyk zdobył sławę. Album Slash, mimo iż jest dobry, ma pewne wady które zdecydowanie psują jego odbiór.

Na samym wstępie warto zwrócić uwagę na imponujący zestaw muzyków, którzy zostali zaangażowani w projekt. Na płycie usłyszymy Ozzy’ego Osbourne’a, Adama Levine’a, Iggy’ego Popa, Chrisa Cornella, Mylesa Kennedy’ego czy Fergie. Imponujące, nieprawdaż? Z jednej strony owszem, z drugiej traci na tym spójność albumu, bowiem każda piosenka jest zrobiona w nieco innym stylu. Można odnieść wrażenie, że jest to swego rodzaju pomnik, który postawił sobie Slash na „nowej drodze”. Otoczył się plejadą światowej sławy artystów, czym zwiększył nośność swojego projektu i podkreślił swoje znaczenie na scenie muzycznej. Część odebrała to jako leczenie swojego ego, część uznała to za nowe otwarcie. Ja osobiście skłaniam się ku drugiej diagnozie, gdyż taki zabieg wyszedł mu na dobre (wiemy przecież jak owocnie rozwinęła się jego współpraca z, mało wówczas znanym, Mylesem Kennedym).

Album otwierają trzy bardzo dobre utwory. Piosenka Ghost z wyrazistym riffem i wokalem Iana Astbury’ego stała się jedną z najlepiej kojarzonych z albumem, do spółki z Beautiful Dangerous, gdzie w rockowej odsłonie możemy usłyszeć Fergie, która po prostu mnie urzekła. Pokazała pazur i zdecydowanie dała radę, śpiewając dynamicznie i agresywnie. Crucify the Dead to czysty Ozzy Osbourne. Klasyczny dla tego pana styl, klasyczna atmosfera piosenki, po prostu klasa sama w sobie.

Najlepszą, moim zdaniem, piosenką albumu jest By the Sword grane wespół z Andrew Stockdale’m. Świetna, narastająca dynamika utworu. Jest bardzo ciekawy, barwny i cały czas coś się w nim dzieje. Sam riff bardzo szybko wbija się w ucho, podbijany przez wokal. Piosenka jest równocześnie przesileniem albumu, ponieważ potem jest już nieco gorzej, aż dochodzimy do piosenek pokroju We’re All Gonna Die granego z Iggym Popem. Przykro mi to pisać w odniesieniu do uznanego artysty, jednak piosenka jest męcząca, niezbyt ciekawa kompozycyjnie i zwyczajnie nudna. Cóż, w natłoku znanych nazwisk, coś musiało nie wyjść i ten utwór spełnia właśnie tę rolę. Warto zwrócić uwagę również na balladę Gotten, gdzie głosu użycza wokalista Maroon 5, Adam Levine. Bardzo nastrojowa piosenka, zdecydowanie warta polecenia.

Slash wydał album, który otwiera nową drogę w jego karierze i w takim ujęciu jest on bardzo udany. Dobry pomnik dobrego muzyka, który pokazuje nam, że to dopiero początek bo na pewno nie zamierza skończyć. Dlatego też byłem zadowolony po przesłuchaniu całości materiału. Ma on swoje słabsze momenty, ale pamiętajmy jak ciężko jest grać w tylu stylach w obrębie rocka, z pewnością każdy wokalista miał jakieś swoje wizje na piosenkę, a Slash musiał to wszystko ubrać w dobry album. Wiemy również, że jego późniejsze projekty okazały się jeszcze lepsze i dlatego możemy patrzeć na wydawnictwo, jako swego rodzaju pit-stop w karierze Slasha. Polecam płytę wszystkim fanom gatunku i czekam na więcej!

Pasek - wydanie

Płytę tą można obecnie nabyć na trzy sposoby: kupując ją jako krążek CD, na podwójnym winylu oraz w formie plików do ściągnięcia. Jest to, można by rzec, standardowy zestaw, który obecnie towarzyszy wydawanym płytom. Sam winyl najczęściej można spotkać na różnych aukcjach (najlepiej Ebay), srebrną płytę zaś nabyć można gdziekolwiek. Obecnie w sieci salonów Empik jest ona, w związku ze zbliżającą się premierą World on Fire, przeceniona.

Pasek - informacje

Wykonawca: Slash
Tytuł: Slash
Wytwórnia: Roadrunner Records
Data wydania : 2010
Gatunek: Rock
Czas trwania: 60:29