Sony Xperia X – test

Autor: Bartosz Pacuła
Zdjęcia: Sony (nr 1-8), Bartosz Pacuła (nr 9-10)

 

Telefon jest obecnie najpopularniejszym źródłem dźwięku na całym świecie. Mało komu – a szczególnie młodszym ludziom – chce się kompletować pełnoprawny system audio w swoim domu, rzadko kto decyduje się też (chociaż nie mówię, że takich osób w ogóle nie ma) na dedykowany przenośny odtwarzacz plików, taki jak – dla przykładu – TEN od firmy Astell&Kern. Wiodący producenci smartfonów – Apple, Samsung czy Nokia – przez jakiś czas nie dostrzegali jednak potrzeby oferowania swoim klientom czegoś, co sprawdzałoby się nie tylko jako mobilny minikomputer, lecz również wysokiej klasy urządzenie do odtwarzania muzyki. Tymczasem melomani coraz częściej dostrzegają zalety wysokiej jakości dźwięku, czego dowodem może być – dla przykładu – stale zwiększająca się popularność takich sklepów z cyfrową muzyką HD (o częstotliwości próbkowania równej 96 kHz lub wyższej), jak HDtracks czy obłędny sukces dwóch największych europejskich wystaw sprzętu audio: monachijskiego High Endu oraz warszawskiego Audio Video Show. Smartfony – powtórzę: urządzenie, które często jest jedynym źródłem muzyki dla wielu osób – przez kilka lat w ogóle do tego zdania się nie nadawały, oferując dźwięk płask do granic możliwości, potwornie jazgoczący i zwyczajnie słaby.

Przygotowując newsy branżowe dla magazynu „High Fidelity” (TUTAJ) zacząłem jednak zauważać zmieniające się trendy. High-endowy telefon ma już nie tylko robić świetne zdjęcia czy służyć jako wydajna konsola do gier, ale powinien również zaoferować przynajmniej przyzwoite brzmienie. Co ciekawe, faktyczne „odkrycie” branży audio przez producentów smartfonów stało się szansą na nadgonienie dystansu, który dzielił ich od Apple’a, od wielu lat tkwiącego w zwodniczym samozadowoleniu (marazmie?). O ile bowiem firma z Cupertino sprawę jakości dźwięku wyraźnie pokpiła (wystarczy przez chwilę posłuchać jakichkolwiek słuchawek Amerykanów, na czele z namiętnie lansowanymi przez nich nausznikami Beats Electronics, by przekonać się o słuszności tej tezy), to inne firmy zaczęły prześcigać się w coraz bardziej zaawansowanych technologiach audio obecnych na pokładach ich wyrobów. Wśród nich znalazła się spółka Sony, która zdążyła się już zapisać w historii elektroniki konsumenckiej złotymi zgłoskami, produkując m.in. walkmany (jeden z nich wykorzystywał nawet Star-Lord w filmie Strażnicy Galaktyki Marvela) czy konsole do gier PlayStation, a także będąc współautorami standaryzacji rewolucyjnego nośnika CD. Jednym z najnowszych produktów, który ma przekonywać do siebie nie tylko jakością wykonania, intuicyjnością obsługi czy rozdzielczością zdjęć, lecz również klasą oferowanego brzmienia jest smartfon Xperia X.

Pasek - kreska

DESIGN

 

Biorąc do ręki pudełko z modelem X już czułem, że mam do czynienia z bardzo przyjemnym produktem. Projektanci odważnie zagrali z trudnym do operowania kolorem białym, co zwyczajnie się opłaciło: od dawna nie widziałem tak eleganckiego pudełka na jakikolwiek „obsłuchiwany” przeze mnie sprzęt, pakowany zazwyczaj do byle jakich kartonów. Sam telefon również zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Nie kopiuje on rozwiązań znanych z oferty Apple’a czy Samsunga, ale idzie własną, wyjątkową drogą. Moją uwagę zwrócił przede wszystkim przyjemny w dotyku obły kształt obudowy, a także brak funkcyjnego przycisku, znajdującego się pod ekranem. Do gustu przypadła mi także „czystość” całego designu: Xperia X nie ma ani jednego zbędnego elementu, a te obecne zostały zaprojektowane w taki sposób, aby robić wizualnie jak największe wrażenie. Weźmy np. delikatnie „wyryte” logo całej serii Xperia, które zostało umieszczone na tylnej obudowie: w ładny sposób organizuje całą przestrzeń wizualną, w żaden sposób jej nie dominując. Klasa, prawda? Z takim telefonem człowiek aż chce się pokazać na mieście. Warto pochwalić – w moim odczuciu – także ciekawą paletę wykończeń smartfona. Niby oferowanie innych kolorów niż biały i czarny jest już standardem (kłania się tutaj bardzo przyjemny Rose Gold nowych iPhone’ów), fajnie jednak, że Sony zdecydował się na takie „odważne” wersje, jak różową czy złotą.

Pasek - kreska

OBSŁUGA I FUNKCJONALNOŚĆ

 

Audiofilskie urządzenia mają to do siebie, że rzadko kiedy przyjemnie się z nich korzysta. Najczęściej (chociaż warto wyraźnie zaznaczyć, że nie zawsze) jest to prawdziwa orka na ugorze. Nawet tak dobrze zoptymalizowane pod kątem eksploatacji produkty, jak odtwarzacze wyżej wspomnianej firmy Astell&Kern przegrywają w przedbiegach z dowolnym smartfonem średniej klasy. Być może więc przyjemność, którą sprawiało mi użytkowanie modelu X wynika ze swoistego wyposzczenia, jednak nie mogę nie wypowiedzieć kilku (no dobra, całej masy) ciepłych słów w kierunku osób odpowiedzialnych za ten telefon.

Obsługuje się go nad wyraz intuicyjnie. Nie miałem żadnego problemu by zorientować się jak odpalić muzykę, czy chcę mieć ją pogrupowaną według wykonawców, albumów czy poszczególnych piosenek. Co więcej, przez pewien testowany przeze mnie model X był ustawiony na pracę we francuskojęzycznej wersji (francuskiego w ogóle nie znam), chciałem bowiem przekonać się o przejrzystości zaprojektowanych ikonek. I w tym wypadku nie miałem większych problemów z obsługą telefonu. W Xperii X duże wrażenie zrobiła na mnie dbałość o różne detale, które są pozornie niedostrzegalne, a które znacznie ułatwiają korzystanie z telefonu. Za przykład niech posłuży przewijanie piosenki: gdy będziemy przesuwać kółeczko na pasku, telefon wyświetli na ekranie sporych rozmiarów informację o tym, w dokładnie jakim momencie kawałka jesteśmy. Dzięki temu możemy błyskawicznie szybko znaleźć się w tej części utworu, który nas interesuje i nie musimy się męczyć z mikroskopijnie małym paskiem, na którym znalezienie odpowiedniego fragmentu jest często nie lada wyczynem.

Świetnie – przynajmniej w moim przekonaniu – sprawdziło się także umieszczenie wejścia typu mini-jack na górze obudowy, nie zaś – jak w znakomitej większości przypadków – na dole. Dzięki temu genialnemu w swojej prostocie rozwiązaniu telefon w kieszeni ustawiony jest w odpowiedniej pozycji, a użytkownik nie jest zmuszony do ekwilibrystycznego wywijania nim, by kabel od słuchawek odpowiednio się ułożył. Fajnie zaprojektowano również fizyczne przyciski służące do zmniejszania bądź zwiększania głośności: są one zlokalizowane u dołu prawej krawędzi smartfona. Dzięki takiemu umieszczeniu dłoń użytkownika „iksa” szybko znajduje optymalną drogę do rzeczonych przycisków i zupełnie bez żadnego wysiłku z nich korzysta. Obydwa te „patenty” są niezwykle proste, ale w wydatny sposób zwiększyły komfort obsługi nowej Xperii.

Pasek - kreska

DŹWIĘK

 

Metodologia odsłuchu

Smartfon Sony Xperia X był testowany przeze mnie dwufazowo. Początkowo wykorzystywałem go jako „moje” urządzenie, obsłuchując kolejne albumy i zapoznając się powoli z jego sygnaturą dźwiękową. W drugiej części skupiłem się już na samym brzmieniu. Do testów wykorzystałem szereg słuchawek, zarówno dousznych, jak i nausznych. Wśród nich warto wymienić AKG Y50, AKG N60NC, Unitra SN-50, AKG Q460, Sony MDR-NC750 oraz Focal Sphear. Możliwości dźwiękowe telefonu porównywałem z dwoma smartfonami Samsunga (Samsung Galaxy A3 oraz Galaxy S5 Mini) oraz dwoma audiofilskimi odtwarzaczami plików: HiFiMAN HM-801 oraz HiFiMAN HM-901.

Odsłuch

Duży, dobrze ułożony, gęsty dźwięk, z porządnym basem i mało irytującą górą: brzmi nieźle, prawda? A kiedy dodamy do tego zaskakującą detaliczność i fajnie zrobioną selektywność – wtedy robi się jeszcze lepiej. Dokładnie tak grała – ku mojemu pozytywnemu zaskoczeniu – testowana przeze mnie Xperia. Nie tylko zupełnie zmiotła porównywane do niej telefony, ale była też w stanie przynajmniej nawiązać jakąkolwiek walkę z odtwarzaczem HM-801 od audiofilskiego producenta. Najfajniej wypadła w mojej opinii średnica, szalenie gęsta i przyjemnie ciepła, a jednocześnie zwarta i energetyczna. Dzięki temu super słuchało mi się np. soundtracka do filmu Tron: Dziedzictwo czy kolejnych krążków od Tangerine Dream (Rubycon, Ricochet), czyli albumów, które potrzebują odpowiednio głębokiego dźwięku by pokazać pełnię swoich możliwości. Znakomitym partnerem dla modelu X jest także rock, szczególnie ten nagrywany w domenie analogowej. Dzieła takich zespołów, jak Black Sabbath, Led Zeppelin, Van Halen czy najnowsza płyta Marka Knopflera (referencyjnie nagrany Tracker) zrobił na mnie niemałe wrażenie, przede wszystkim energią i organizacją sceny dźwiękowej. Xperia X – warto dodać – jest na tyle dobrym odtwarzaczem, że nie tylko bez problemu ukazuje różnice między słabszymi (mp3) i lepszymi formatami (FLAC, WAV), ale również między poszczególnymi remasterami.

Testowany przeze mnie smartfon nie tylko dawał sobie radę z „prostszymi” (tj. wykorzystującymi relatywnie małą liczbę instrumentów) gatunkami, ale oferował także przyjemną interpretację muzyki instrumentalnej (reprezentowanej podczas testów przez Cztery pory roku Vivaldiego w obłędnej wersji Seiji Ozawy, nagraną przez Karla Böhma operę Così fan tutte Mozarta oraz pierwszą część serii Penderecki Conducts Penderecki) oraz bigbandowej (m.in. Duke’a Elingtona czy New Orleans Stompers). Oczywiście słychać było, że X nie jest w stanie tak elegancko poradzić sobie ze sceną, jak robił to w wypadku – dla przykładu – Paranoid Sabbathów, w żadnym stopniu mi to jednak nie przeszkadzało; przekaz był na tyle ciekawy i angażujący, że bez problemu mogłem wyobrazić sobie lato podczas burzy w Czterech porach roku.

Pasek - kreska

PODSUMOWANIE

 

Sony Xperia X nie jest audiofilskim odtwarzaczem plików, nie ma nawet takich aspiracji, jednak z dźwiękiem obchodzi się naprawdę znakomicie. Ma na niego swój pomysł i konsekwentnie stara się go realizować. Nagrania brzmią mocno i gęsto, zachowując swoją przejrzystość, a jego obsługa zachęca do możliwie najczęstszego słuchania muzyki za jego pośrednictwem. Cieszę się, że niektórzy z topowych producentów smartfonów nie „położyli lagi” na jakości dźwięku i wciąż mają wiele interesującego do powiedzenia w tej materii. Nie to co pewien amerykański gigant, który – jak wszystko na to wskazuje – bardziej skupia się na standaryzacji swojego sprzętu (poprzez usunięcie wejścia typu mini-jack), zupełnie zapominając, że brzmienie też jest w muzyce ważne.

Pasek - kreska

Smartfon Sony Xperia X zostaje wyróżniony nagrodą Great Equipment.

Pasek - informacje

Pamięć (RAM/flash): 3/do 64 (dwie karty SIM)/do 200 GB (karta microSD)
System operacyjny: Google Android 6.0 (Marshmallow)
Wyświetlacz: 5 cali, Full HD 1080p
Bateria: 2620 mAh
Wymiary (W x S x G): 142,7 x 69,4 x 7,7 mm
Waga: 152 g

Cena: 2399 zł