Soulstone Gathering 2016 Warm-Up Party – Alchemia (08.10.2016)

Autor: Bartosz Pacuła
Zdjęcia: Soulstone Gathering

 

Jest w Krakowie tak człowiek. Nazywa się Jacek Szczepan (wywiad z nim przeczytacie TUTAJ) i chyba ma zbyt dużo wolnego czasu, bo zamiast siedzieć na kanapie przed telewizorem, co chwila organizuje różne wydarzenia związane z szeroko pojętym stoner rockiem (i nie tylko). A to zaprosi ludzi na bezpłatny (!) pokaz filmu Lo Sound Desert (recenzja TUTAJ), a to wymyśli sobie dwudniowy festiwal stonerowy, który – nota bene – rozpoczyna się właśnie DZIŚ. Tego czasu Jacek ma na tyle dużo, że nie mógł się powstrzymać przed wysmażeniem czegoś jeszcze: koncertu, który na jego festiwal – Soulstone Gathering 2016 – ma wszystkich przygotować, rozgrzać. Na Soulstone Gathering 2016 Warm-Up Party byłem, a to co widziałem i co usłyszałem… cóż. To było naprawdę dobre.

Wielkim znawcą stoneru nie jestem. Owszem – znam „podstawowe” formacje, które każdy fan rocka znać musi, z wielką ciekawością obejrzałem też przywołany wyżej film Lo Sound Desert w reżyserii Jörga Steinecka. Nie siedzę jednak na tyle mocno w tym środowisku, by autorytatywnie wypowiadać się na temat poszczególnych ekip, które w krakowskiej Alchemii wystąpiły. Dlatego proszę Was, czytelników MttP, byście tę relację potraktowali raczej jako obraz tego, czego możecie spodziewać się po „dorosłym” festiwalu. A jest tego trochę. Przede wszystkim chciałbym zwrócić uwagę na…

Pasek - kreska

DOBÓR ZESPOŁÓW

 

Chociaż, jak już wspomniałem, żadnym ekspertem od stonera nie jestem, to rzeczy, które tego dnia usłyszałem naprawdę przypadły mi do gustu. Było ciężko, mocno i gęsto. Kolejne dźwięki natychmiastowo przywoływały z pamięci fragmenty Lo Sound Desert i te surrealistyczne krajobrazy zgrzanej słońcem pustyni. Chociaż nie wszystkie zaproszone zespoły stały na tym samym poziomie (szczególnie wyraźnie widać to było pod względem jakości technicznej gry) to każdy miał coś ciekawego do pokazania. Co więcej, wszyscy bardzo się starali i wkładali w swoją grę masę serca, co było po prostu czuć. To nie żaden Vader, którego członkowie wychodzą na scenę, taksują zmęczonym wzrokiem publiczność i odwalają swoją robotę (przynajmniej dwa lata temu tak to wyglądało). Na imprezie Jacka na taką chałturę nie było zwyczajnie miejsca. A że trafiły się ekipy, które technicznie odstawały od innych? Zdarza się. Ważne, że i tak były w stanie zaoferować porządną dawkę dobrej muzyki. Dobre, a nawet znakomite było również…

Pasek - kreska

NAGŁOŚNIENIE

 

Pierwotnie Soulstone Gathering 2016 Warm-Up Party miał odbyć się w Rotundzie. Czyli miejscu, w którym nic nigdy dobrze nie zabrzmiało. Zmiana miejsca, i to dość nagła, wymuszona była kłopotami Rotundy, która ostatecznie została zamknięta, przynajmniej na pewien czas. Jak to w życiu często bywa, dramat jednych (ludzi zarządzających tym miejscem) jest szczęściem innych, w tym wypadku fanów muzyki, którzy cokolwiek słyszą. W Alchemii cała sfera akustyczna została dopięta na ostatni guzik, mam więc ogromną nadzieję, że podobnie będzie w przypadku Klubu Piast, do którego SG 2016 został ostatecznie przeniesiony. W niewielkiej salce koncertowej akustykom udało się wykreować dźwięk potężny, dosłownie zwalający z nóg. Nie było to jednak tępe ustawienie wszystkich pokręteł maksymalnie w prawo. Otrzymaliśmy także fantastycznie brzmiące gitary czy znakomicie pokazane zestawy perkusyjne, które ani nie ginęły w natłoku innych instrumentów, ani nie kradły dla siebie całego show. Do poprawy, ale naprawdę minimalnej, zostały jeszcze wokale, które czasami były zbyt słabo wyeksponowane, brakowało im mocy, przysłowiowego „pierdolnięcia”. Ale to w sumie dobrze, że nagłośnienie było „tylko” prawie idealne. Dzięki temu bez problemu mogę wskazać ten element działalności Jacka, który podoba mi się najbardziej. A jest nim…

Pasek - kreska

DBAŁOŚĆ O SZCZEGÓŁY

 

Fani muzyki często wolą się do tego nie przyznawać, ale prawda jest taka, że znaczna część naszego środowiska ma różne dziwne fetysze związane z kolekcjonowaniem rzeczy. Przy kolegach i po kilku piwach bez żadnego problemu wrzucimy ładnie wydrukowany bilet do kieszeni, by potem w domu starannie go rozprostowywać i zaklinać się, że następnym razem tak nie zrobimy. Coś mi mówi, że tego typu człowiekiem jest również Jacek, czasami bowiem zwraca on uwagę na takie pierdoły, że nie wiem co powiedzieć. Weźmy, dla przykładu, wejściówki. Nie dość, że nie jest to żaden świstek papieru, ale fajna pod względem estetycznym pamiątka, to jeszcze – żeby jej nie niszczyć – „skasowanie” biletu nie odbywa się przez naderwanie go, a przybicie festiwalowej pieczątki. Serio?! Kto w ogóle o czymś takim myśli? Albo o dobrze przygotowanym i relatywnie tanim merchu. Niby nic wyszukanego tam nie ma (koszulki, czapki), wszystko jednak zostało porządnie zrobione i zaprezentowane. Tak samo jak bilety na festiwal, które występują w trzech różnych formach (2 Day Pass, First Day Pass, Second Day Pass).

Pasek - kreska

KOŃCZĄC WYWÓD…

 

chciałbym wszystkich gorąco zaprosić na rozpoczynający się dziś festiwal Soulstone Gathering 2016. Spodziewajcie się znakomitej muzyki i fachowej obsługi, świetnego klimatu i spotkania naprawdę wielu fajnych osób. Weźcie też ze sobą trochę pieniędzy i zamieńcie je na merch, czy to zespołów, czy organizatora festiwalu. I – kupując bilety – wesprzyjcie tego drugiego. Może i ma za dużo czasu (czego wszyscy mu zazdrościmy), ale fajny z niego gość.