Spirit – recenzja alternatywna

Autor: Wojciech Pacuła
Zdjęcia: Columbia Records (nr 1), Wojciech Pacuła (nr 2-15)

 

Spirit to 14. album brytyjskiej grupy Depeche Mode, drugi – po Delta Machine z 2013 roku –  nagrany dla wytwórni Columbia Records, należącej do Sony Music. Na okładce obok ich logotypów znalazło się także logo Mute, wytwórni dla której nagrali wcześniej dwanaście albumów. Dowodzi to ogromnej lojalności członków zespołu – Daniel Miller, dyrektor Mute, przez lata wspierał zespół, a początkowo wraz z nimi nagrywał i produkował ich płyty. Jest też autorem części wczesnych remiksów.

Album został zarejestrowany i zmiksowany pomiędzy kwietniem a sierpniem 2016 roku w studiach Sound Design (Santa Barbara, California) i Jungle City Studios (New York City, New York). To pierwsza płyta DM, której producentem jest James Ford, znany m.in. z produkcji albumów Arctic Monkeys i Florence and the Machine. 11 października 2016 zespół ogłosił na swojej stronie internetowej przebieg trasy koncertowej Global Spirit Tour, w czasie której odwiedzi także Polskę (PGE Narodowy, Warszawa, 21 lipca 2017).

Pierwszym singlem był Where’s the Revolution (bez pytajnika na końcu), którego premiera miała miejsce 3 lutego 2017. Ciekawostka – jako pierwsze utwór ten zagrało polskie radio „Trójka”, emitując go dokładnie o północy 3 lutego. Singiel ten ukazał się 20 lat po premierze singla Barrel of a Gun, pierwszego na którym (po latach współpracy z Alanem Wilderem) zespół zagrał w trio. Autorem oprawy plastycznej – okładki, zdjęć i projektów związanych z trasą koncertową, jest Anton Corbijn.

Zgodnie z dotychczasową polityką zespołu, nowe wydawnictwo ukazuje się w wielu różnych formatach i w różnej formie. Najprostsze jest jednopłytowe w formie niewielkiej książeczki. Kolejne to wersja Deluxe Edition z dodatkową płytą, na której umieszczono pięć niemal instrumentalnych remiksów, przygotowanych pod okiem zespołu. Jej rozbudowana wersja to Spirit Deluxe Edition włożony do pudełka wraz z przypinką; nosi ona nazwę „Special Edition with Band-Pin”. Dodajmy, że w Japonii płyta została wydana jako Blu-spec CD2 (BSCD2).

Fizyczna, i to mocno, jest także wersja winylowa. Album został wydany na dwóch 180 g płytach LP, z tym że sygnał zapisany jest tylko na trzech stronach: A, B i C. Strona D jest pusta – widnieje na niej tylko logo Spirit. Przypomnę, że kiedyś w ten sposób swoje najlepsze wersje remasterów wydawała firma Classic Records, ponieważ mogła tłoczyć głębokie rowki bez obawy o to, że będą one modulowały sygnał po drugiej stronie. W tym przypadku chodziło tylko o to, że materiału było więcej niż na dwie strony. Być może trzeba więc było wytłoczyć winyle o prędkości 45 rpm, jak to zrobiono z albumem Divide Eda Sheerana (recenzja TUTAJ). Dodajmy, że płyty zostały nacięte z cyfrowego pliku wysokiej rozdzielczości.

Płyta Spirit dostępna jest także w formie plików. Wraz z albumem winylowym otrzymujemy niewielką karteczkę z kodem, dzięki któremu możemy bezpłatnie ściągnąć jego cyfrową wersję. To dobry pomysł, takie łączenie analogu i cyfry – Columbia nazwała go „From VINYL to DIGITAL”. Inicjatywa warta pochwalenia, szkoda więc, że to tylko pliki mp3, a nie hi-res. Ściągniemy w ten sposób tylko podstawową wersję albumu.

Pliki w wysokiej rozdzielczości dostępne są np. na stronach serwisu HDTracks.com. Kupić możemy pliki AIFF, ALAC, FLAC oraz WAV o długości słowa 24 bity, ale częstotliwości próbkowania tylko 44,1 kHz, czyli takiej, jak na płycie CD. Szkoda… Myślę, że powinny to być pliki „Master”, podobnie jak z – dla przykładu – wydawnictwa Linn Records. Fajne jest to, że możemy kupić albo wersję podstawową, z dwunastoma utworami, albo wersję Deluxe Edition, z pięcioma dodatkowymi.

Premiera Spirit była wydarzeniem. To niezwykłe – po 37 latach działalności zespołu Depeche Mode jego wydawnictwa wciąż budzą emocje i są wyczekiwane nie tylko przez starych fanów, ale także tzw. „świat muzyczny”. Tym razem premierze towarzyszyły działania pozamuzyczne, co dla Depeche Mode jest pewnym novum. Jak w artykule Bluźniercze plotki pisał Bartek Chaciński, uznane grupy stronią zwykle od polityki, „bo czemu niby wprowadzać w niepotrzebne rozterki stałych klientów, czemu ryzykować np. kłótnie na tematy polityczne, jeśli płyty się sprzedają?”.

Tym razem jest inaczej. Wydanie Spirit zbiegło się z ofensywą skrajnej prawicy w USA, której niektórzy prominentni członkowie okazują się być fanami zespołu. Jeden z nich, Richard Spencer, zawłaszczył więc Depeche Mode, mówiąc o nim „oficjalny zespół alternatywnej prawicy”. Co w stosunku do trójki chłopaków o korzeniach w robotniczym miasteczku – mimo że teraz zamożnych – jest więcej niż nadużyciem. Oświadczenie to spotkało się z szybką reakcją zespołu, a przesłanie płyty zostało tym mocniej wyeksponowane.

I ono jest, jakim i się wydaje, najmocniejszą stroną tego wydawnictwa. Począwszy od okładki, poprzez teksty, na oficjalnych wypowiedziach skończywszy – wszystko to jest mocnym głosem w dyskusji o współczesności, ze wskazaniem na powrót do najgorszych praktyk i na rozczarowanie kierunkiem, w którym poszły Stany Zjednoczone – gdzie mieszkają Martin Gore i Dave Gahan – a także Europa. Nie zawsze jest to głos czysty bo ostatecznie członkowie grupy są ludźmi zamożnymi, częścią establishmentu. Ale korzenie jednak zobowiązują, a to chłopaki pochodzące z robotniczego miasteczka.

Muzycznie album jest solidnym powtórzeniem tego, co znamy już po części z Delta Machine, ale przede wszystkim z Sounds of the Universe (2009). Nie ma tu jednoznacznych przebojów, wyrazistych melodii, nowatorskich, albo nawet wyróżniających się rozwiązań aranżacyjnych. Jak mówię – to solidna, rzetelna produkcja. Mnie to jednak nie wystarcza. Nie „kupuję” tego, ponieważ po kilkukrotnym przesłuchaniu płyty – zarówno na winylu, jak i płycie CD – nie jestem w stanie zanucić żadnej melodii, pamiętam może trzy utwory, a i to powierzchownie. Niczego we mnie ta muzyka nie porusza.

Także pod względem jakości dźwięku nie jest najlepiej. Da się zauważyć tendencja do zniekształcania głosu Gahana efektem, przez który brzmi on w brudny sposób. Ale nawet jeśli śpiewa on „na czysto” jego wokal jest tak mocno skompresowany, tak wyprany z trzeciego wymiaru, że i tak słychać, jakby był przesterowany. Cała produkcja ma tendencję do sterylności i grania dużym dźwiękiem, w którym nie ma wiele miejsca na smaczki i wyrafinowanie, ani też na plany. A przecież z tych rzeczy Depeche Mode niegdyś słynęli. W tym przypadku użycie mnóstwa vintage’owych, analogowych syntezatorów (Martin Gore jest ich kolekcjonerem) nie przełożyło się na bogactwo brzmieniowe.

Cokolwiek nie powiem, nie napiszę, sukces płyty Spirit jest raczej nieunikniony. Trafia ona we właściwy czas, wspierając środowiska przeciwne populistycznej neoprawicy (alterprawicy). Muzycznie nie ma na niej niczego nowego, jest raczej nudno, a dźwięk nie jest na tyle dobry, aby zbudować wielowarstwowy, głęboki przekaz. Nie sądzę więc, abym zbyt często do niej powracał. To jednak wciąż solidna płyta, która znajdzie swoich zwolenników.

Pasek - informacje

Wykonawca: Depeche Mode
Tytuł: Spirit
Wytwórnia: Columbia Records
Data wydania: 17.03.2017
Gatunek: Rock
Czas trwania: 49:23

Pasek - kreska

Tekst powstał we współpracy z magazynem „High Fidelity”.

High Fidelity - logo (2015)