Szczęśliwego Nowego… – nadzieje 2017 roku #2

Autor: Kamil Brycki

 

Nie można powiedzieć, że rok 2016 należał do nieudanych pod względem płytowym. Pojawiło się kilka naprawdę świetnych krążków (o czym zresztą możecie przekonać się, czytając nasz ostatni tekst podsumowujący rok 2016). Dla mnie jednak nie był on niczym niezwykłym – żaden z moich ulubionych artystów nie wydał nowej płyty, a ci, których po prostu lubię, nie zmietli mnie z powierzchni ziemi (kolokwialnie mówiąc) tak, jakbym sobie tego życzył. Na szczęście już od samego początku rok 2017 zapowiada się znacznie lepiej i choć wystarczy mi tylko jedna płyta, która już została zapowiedziana, to i tak liczę na znacznie ciekawszy wysyp nowych krążków. Na co więc czekam w 2017?

Pasek - kreska

Ed Sheeran
Divide
03.03.2017

 

Przede wszystkim – na Divide, nową płytę Eda Sheerana, która pojawi się na sklepowych półkach na początku marca tego roku. Castle on the Hills oraz Shape of You pokazują, że będzie to płyta bardzo zróżnicowana, a skoro Ed Sheeran – jak na razie – nie zawiódł mnie ani razu (choć nie miał też wielu okazji – wydał tylko dwie płyty, z czego jedną dobrą i jedną świetną, do tego dorzucił jeden niezwykle udany koncert w Polsce) to teraz czekam na jego najświeższe dzieło z wypiekami na twarzy. Nie wiem czy na Divide znajdzie się utwór lepszy od mojego ulubionego Bloodstream, jeżeli jednak płyta będzie trzymała równy, zbliżony do pierwszych dwóch singli, poziom, to nie mam się kompletnie czego obawiać.

Pasek - kreska

Lana Del Rey
?
?

 

Kolejny krążek nie został jeszcze zapowiedziany, jednak mam nadzieję, że pojawi się w tym roku. Mówię tu o kolejnym LP Lany Del Rey. Wokalistka skradła moje serce przez album Honeymoon, po czym utrwaliła tylko moją platoniczną miłość do niej, kiedy wróciłem do poprzednich wydawnictw. Każda płyta była od siebie znacząco inna, z czego nie trafiła w mój gust tylko Ultraviolence – dlatego też liczę, że nowy krążek, podobno bardziej popowy, również wpadnie w moje uszy i zagości w nich na dłużej. Póki co podium jest zajęte przez High By The Beach, Diet Mountain Dew oraz Off the Races, ale nie mówię, że nie jestem chętny do zmiany.

Pasek - kreska

Lorde
?
?

 

Czekam też na kolejne wydawnictwo od Lorde. Pure Heroine zaintrygowało mnie, ponieważ po najpopularniejszych singlach nie mogłem zrozumieć jej fenomenu. Wszystko zmieniło się po przesłuchaniu całego albumu i po katowaniu kawałka Bravado, którego zdarzy mi się posłuchać i dziś. O Lorde w zasadzie nic nie słyszałem już naprawdę długi czas i bardzo, ale to bardzo ciekawi mnie, w którym kierunku młoda artystka pójdzie. Tym bardziej, że single, w których ostatnio miała okazję śpiewać, były raczej elektroniczne, popowe i „zabawowe”, czego przecież nie można było powiedzieć o Pure Heroine.

Pasek - kreska

Evanescence
?
?

 

Jest jeszcze jeden krążek, na który czekam, ale który prawdopodobnie się w tym roku nie pojawi – Evanescence. Fallen to pierwszy album, który trafił na moją płytową półkę, przez co zespół darzę również pewnym sentymentem. Była to jednak dobra muzyka, muszę przyznać – piosenki były świetnie napisane i skomponowane, głos Amy jest po prostu nieziemski i świetnie kontruje mroczny, ciężki gotycki klimat, a do tego zdarza im się napisać prawdziwy hit, który nawet puszcza się w radio! Nie wiem, czy Ev wyda album w tym roku, ale liczę na to – na razie zapowiedzieli powrotną trasę koncertową i oby to coś znaczyło.

Jeden krążek z wyżej wymienionych pewnie mi wystarczy, ale naprawdę nie obrażę się, jeżeli wszystkie wymienione przeze mnie płyty ujrzą światło dzienne. Dobrej muzyki nigdy za wiele, a ja nie mogę przyznać, żebym był ostatnio rozpieszczany przez swoich ulubionych wykonawców. W międzyczasie trafi się pewnie jakaś niesamowita ścieżka dźwiękowa, coś z muzyki eksperymentalnej i może też jakieś nowe odkrycie – póki jednak nie będę w stanie tych wydarzeń przewidzieć, cztery wyżej wymienione płyty to te, których mam zamiar słuchać nałogowo. O ile, oczywiście, wszystkie ukażą się w 2017 roku.