Szprycer – recenzja

Autor: Kamil Brycki
Zdjęcia: Taco Hemingway

 

„To wcale nie jest tak, że chcę iść spać, a Taco właśnie wrzucił nowe EP” – wybudzają mnie w środku nocy wyrzuty sumienia po odczytaniu wiadomości na Facebooku. Mrużę oczy i walczę z pokusą natychmiastowego odsłuchu. Raz wygrywam, raz przegrywam, postanawiam więc sprawdzić pierwsze komentarze i na ich podstawie podjąć ostateczną decyzję. Negatywne – świetnie, najwyższy czas się wyspać.

Rano Taco nie daje mi jednak spokoju. Czytam o autotune, o tym, że raper poszedł w złą stronę od czasu Trójkąta, o sprzedaniu się, braku wyobraźni i nieumiejętnym naśladowaniu zachodnich artystów. O wybraniu złych wzorców i braku talentu. O wypaleniu się. I że od Wosku to w sumie nic dobrego nie wyszło, że sam Wosk to również tragedia. „Gdzie jest Trójkąt” – ludzie pytają w poszukiwaniu dawnego klimatu.

Owszem, nie ma już dawnego klimatu. Taco Hemingway (z sylwetką artysty możecie zapoznać się TUTAJ) poszedł do przodu i nie ma ochoty nikogo za ten stan rzeczy przepraszać – i słusznie. Trójkąt przecież nie uległ przedawnieniu, a ileż można tkwić w tym samym? Szprycer jest z pewnością świeży, pytanie tylko, czy spełni oczekiwania fanów.

Włączam więc Nostalgię i zaczynam rozumieć o co z tym autotune chodzi. Dużo go, może nie przeszkadza aż tak, jak się spodziewałem po komentarzach, ale jeżeli tak wygląda reszta płyty to mogę szybko odczuć przesyt. Tak się jednak nie dzieje, bo w dalszych utworach autotune pojawia się albo żartobliwie (I.S.W.T.), gdzie w połączeniu z zabawnym tekstem i bitem wywołuje uśmiech na twarzy, albo tylko w refrenach czy chórkach, co też przecież nie jest jakimś wielkim odejściem od kanonu w kierunku „njuskulu”.

Zaczyna się Chodź i wyczuwam inspirację muzyką orientalną. Jest więcej mocy i mniej elektroniki niż w Nostalgii. Jest dobrze. Dalej moją uwagę przykuwa Dele, tak – wewnętrzny pasażer podpowiada mi, że można znaleźć tutaj bardzo dobrze zbalansowany nowy styl Hemingwaya ze starym. Cholera, ale ta piosenka jest dobra. Potem mamy 35 z niesamowitym bitem; utwór, który każe zapytać artystę, dlaczego nie do końca wykorzystał jej potencjał i nagrał tylko 2 minuty zamiast 5 czy 6. Kolejna nadchodzi Karimata, znów czuję wschód, jestem bardzo zaabsorbowany zwrotką, lecz mój entuzjazm opada na refrenie. I tak w kółko.

Kolejny odsłuch, kolejna dawka emocji. Ten album robi się lepszy i lepszy. Dostrzegam niuanse w tekście Tlenu, wracam do Dele i bawię się jeszcze lepiej, katuję 35 i nie rozumiem, dlaczego jest takie krótkie. Jedynie Saldo 07 jakoś do mnie nie przemawia, ale jest to tylko jeden utwór, który bez problemu mogę przecież przewinąć. „Taco pewnie spodziewał się negatywnego odbioru, a i tak zrobił po swojemu” – dociera do mnie i jestem z tego faktu niezwykle uradowany. I mimo że zgadzam się z niektórymi, że mocna „elektroniczność” czasem daje się we znaki (jak chociażby w przypadku Tlenu), to i tak słucham albumu z przyjemnością.

Szprycer jest nowy. Nie tylko dlatego, że wyszedł niedawno, ale również dlatego, że stanowi pewien eksperyment dla rapera. Zauważam jednak, że mam teraz do wyboru pięć albumów, każdy odpowiedni na inny nastrój. I żaden z nich nagle nie zrobił się gorszy, bo Wszystko Jedno nadal słucha się tak samo dobrze, czy to w towarzystwie Tsunami Blond, czy też Wosku lub  nowego 35Szprycer jest również innym albumem niż pozostałe, jest to materiał lżejszy pod względem klimatu i bardziej wakacyjny, co oczywiście nie przeszkadza mu uderzać w czułe struny – tym razem jednak w innej grupie odbiorców.

Szprycer na pewno zawiódł wielu fanów ze względu na ich oczekiwania. Kolejną grupę rozczarował ze względu na brak doświadczenia związanego z pierwszą próbą oswojenia nowego typu muzyki – czasem ten autotune faktycznie jest dodany bez sensu, momentami jest go za dużo, co stanowi po prostu o „debiutanckim” braku wyczucia. Jeszcze inni są w miarę obojętni, bo chociaż bity dalej są świetne, Taco porusza się po nich z gracją, teksty są zabawne i trafiające w sedno, to jednak całość średnio im odpowiada przez zbyt duży luz. Ostatni są zafascynowani nowym materiałem, bo pokazuje, że artysta się rozwija i nawet, jeśli nie podoba im się nowo obrany kierunek, to są pozytywnie nastawieni do kolejnego materiału. Szprycer jako całokształt podoba mi się – w przeciwieństwie do poprzednich albumów jest lekki i nieobciążający, co czyni go idealnym krążkiem na aktualną pogodę. Czy brakuje mi klimatu Trójkąta? On dalej przecież jest – na Trójkącie, do którego zawsze można wrócić (o – TU).

Pasek - wydanie

Najnowszy materiał od Taco można, jak zwykle, pobrać za darmo w formacie MP3 ze strony artysty; wystarczy udać się TUTAJ. Album ten jest również dostępny na serwisach streaminogwych, na przykład na TIDAL-u. Z kolei na YouTubie – prócz tej samej zawartości krążka – znajdziecie także teledysk do kawałka Nostalgia (TUTAJ). Dla największych fanów artysty, a także kolekcjonerów płyt, pozostaje także możliwość zamówienia w preorderze Szprycera na CD; premiera tej wersji została zaplanowana na 25 sierpnia tego roku (TUTAJ).

Pasek - informacje

Wykonawca: Taco Hemingway
Tytuł: Szprycer
Wytwórnia: Taco Corp/Asfalt Records
Data wydania: 30.07.2017
Gatunek: Rap
Czas trwania: 35:01