Technosis – recenzja

Autor: Michał Walczak
Zdjęcia: Instant Classic

 

Jak chyba każdy normalny człowiek bardzo lubię świadomie skazywać się na bliski kontakt ze złą, dehumanizującą technologią. Bo nie dość, że już samo w sobie jest to bardzo przyjemne (jak zresztą przytłaczająca większość złych i dehumanizujących rzeczy), to jeszcze daje szansę na dodatkowe profity, takie jak na przykład posłuchanie muzyki. Brzmi dobrze, prawda? W praktyce jednak pojawia się poważny problem. Otóż, jako że ludzka koncentracja nie jest doskonała, podczas wyłapywania odgłosów dobiegających ze słuchawek czy głośników i interpretowania ich na różne głupie sposoby, zdarza mi się zupełnie zapominać o tym, że uczestniczę w paskudnym rytuale wyjałowienia się z człowieczeństwa – zamiast tego skupiam uwagę na przeróżnych pierdołach i skojarzeniach, które budzą we mnie dźwięki. Jasne, wciąż może to być fajne i tak dalej, ale jakby na to nie patrzeć, z dwóch przyjemności pozostaje tylko jedna i to w dodatku ta mniej perwersyjna.

Myślicie może, że to koniec moich problemów? Nic bardziej mylnego, zanim jednak przejdę do wymieniania kolejnych, z kronikarskiego obowiązku wspomnę coś nie coś o nowej płycie X-Navi:Et, która zupełnym przypadkiem stanowi całkiem niezłe remedium na większość z nich. Krążek nosi tytuł Technosis, co sam twórca (pod nazwą X-Navi:Et kryje się znany również z Hati czy Kapital Rafał Iwański) tłumaczy za profesorem Józefem Bańką jako „stopniowe zatracanie własnej osobowości i empatii poprzez kontakt z nową technologią”. Składa się na niego osiem elektroakustycznych kompozycji – zróżnicowanych, ale w większości ponurych, często ciążących w stronę dark ambientu.

Skoro wspomniałem już co miałem wspomnieć to czas znowu trochę ponarzekać. W słuchaniu dużej części muzyki elektroakustycznej przeszkadza mi to, że jej twórcy tak usilnie starają się odrzeć ją z dodatkowych znaczeń. Pojawiają się zupełnie abstrakcyjne tytuły utworów czy płyt i równie oderwane od rzeczywistości okładki, wreszcie deklaracje, że słuchacz powinien skupić się na dźwięku jako takim. Czasem z takiego podejścia rodzą się oczywiście świetne albumy, częściej jednak ów „dźwięk jako taki” okazuje się na dłuższą metę po prostu nudny i niby można go słuchać na przykład podczas medytacji, ale z drugiej strony samochody przejeżdżające za oknem sprawdzą się w tej roli niewiele gorzej.

Wyraźnie zarysowany kontekst, o którym wcześniej wspomniałem stanowi zatem jak dla mnie dużą zaletę Technosis. Zresztą, ze względu na różnorodność materiału na płycie, prowokuje on nie tylko do emocjonalnego, ale też i intelektualnego zaangażowania w odsłuch – poukładanie sobie w głowie wszystkich elementów układanki w całość, nawet znając klucz, stanowi dla słuchacza spore wyzwanie. O ile związek pomiędzy przytłaczającymi dronami z Alchemy of Sounds a bezduszną powtarzalnością Oto Technosis wydaje się oczywisty, o tyle zinterpretowanie orientalnie brzmiącego In Extremis z wysuniętym na pierwszy plan plemiennym rytmem, zgodnie z duchem całości nie jest już aż tak proste. Z pomocą może przyjść świadomość, że praktycznie wszystko co odbiorca odruchowo traktuje na tej płycie jako futurystyczną elektronikę to właśnie przetworzone dźwięki akustycznych instrumentów, często ludowych, wykorzystywanych w różnych obrzędach. Ja osobiście słyszę w tym optymistyczne zapewnienie, że tradycja czy nasze potrzeby duchowe wcale nie stoją w opozycji do gnębiącej nas opresyjnej machiny a raczej współtworzą ją razem ze wszystkim innym. Tak czy inaczej – niezależnie od interpretacji – jest to wzorowo przeprowadzona mistyfikacja.

Niestety, różnorodność, o której pisałem w poprzednim akapicie ma też swoją ciemną stronę, która wiąże się z moim kolejnym, ostatnim już problemem – a właściwie nie kolejnym, tylko tym samym co wcześniej, bo wyklarowało mi się podczas pisania, że tak naprawdę to mam tylko jeden problem, ten związany z ludzką koncentracją, co to niby nie jest doskonała – przyznam, że ciężko słucha mi się od początku do końca materiału, który raz okazuje się bardzo skondensowany i zachęca do poświęcenia mu pełnej uwagi a raz z założenia snuje się gdzieś w tle, na granicy świadomości; i choć może to kwestia moich preferencji a nie obiektywna wada, coś w tym chyba musi być, biorąc pod uwagę, że wam też znacznie trudniej skupić się na tym co piszę i w pełni to zrozumieć, kiedy po kilku względnie zwięzłych zdaniach trafiliście na to, tak złośliwie przeciągane w nieskończoność. W każdym razie, tak względnie obiektywnie, dzięki zespalającemu całość ciemnemu, zimnemu brzmieniu, nie można zarzucić materiałowi zawartemu na nowym wydawnictwie X-Navi:Et żadnej niespójności, dla wielu osób okaże się ono jednak trudne w odbiorze.

Technosis nie zostanie raczej moją ulubiona płytą wydaną w tym roku przez Instant Classic, nie uważam też by był to najlepszy album z udziałem Rafała Iwańskiego (w tej kategorii wciąż za bezkonkurencyjny uważam nagrany z Kubą Ziołkiem jako Kapital Chaos to Chaos i II Innercity Ensemble), wciąż jednak jest to bardzo ciekawy, pomysłowy krążek i z całą pewnością warto go posłuchać. Choćby po to żeby dać się oszukać wypełniającym go pozornie elektronicznym brzmieniom i  popływać odrobinę we własnej dehumanizacji.

Pasek - wydanie

Album Technosis można nabyć TUTAJ na płycie CD lub w wersji cyfrowej. Wydawcą krążka jest firma Instant Classic.

Pasek - informacje

Wykonawca: X-Navi:Et
Tytuł: Technosis
Wytwórnia: Instant Classic
Data wydania: 2016
Gatunek: Ambient
Czas trwania: 01:02:58