W oczekiwaniu na refren – luźne rozważania na temat ambientu

Autor: Kamil Brycki
Zdjęcia: Kalisz Ambient Festiwal (nr 1), Accomplice Affair (nr 2), Gearbox Software (nr 3)

 

Co jest takiego pięknego w ambiencie? Cecha, którą można by ochrzcić mianem „nieinwazyjności”. Ambient nie przeszkadza dosłownie w niczym – po prostu przygrywa sobie z tyłu, stanowiąc tło przy codziennych zadaniach, nieraz pomaga się skupić… Z pewnością, jeżeli kiedykolwiek ktoś wam opowiadał o ambiencie, użył właśnie takich (lub im podobnych) słów. Żeby jednak się dowiedzieć czy ambient naprawdę jest taki przyjemny i czy stanowi idealne wypełnienie ciszy, najpierw trzeba się z nim zaznajomić. Prostym opisem nie sposób oddać z jednej strony jego prostoty, a z drugiej – złożoności, nie da się wyjaśnić, dlaczego wielu jest w nim zakochanych, a cała reszta uważa ten gatunek za nudny. Zacznijmy więc od samego początku.

Ambient jest gatunkiem muzycznym, w którym poszczególne tony zmieniają się bardzo powoli. W kompozycjach pojawiają się co jakiś czas inne dźwięki, jednak zawsze są one odległe od siebie w czasie – nie zachodzą tutaj również szybkie zmiany tematów czy efektowne przejścia. Typowy ambient, przynajmniej ja tak to widzę, raczej nie skupia się na wywoływaniu uczuć. Jest tworzony po to, aby pozwalać na swobodną eksplorację dzieła, któremu towarzyszy, ale żeby nie zmuszać widza do przeprowadzania analizy w ciszy. Jego rola wydaje się więc marginalna, jednak prawda jest inna: mimo że dobrego ambientu raczej nie słyszymy i nie skupiamy się na nim, to kiedy go nie ma – czujemy, że czegoś brakuje.

Sam ambient, wbrew moim wcześniejszym słowom, potrafi również wywoływać pewne uczucia. Nie są to jednak uczucia podniosłe i pełne – są to raczej ziarenka niepewności zasiewane z odpowiednią częstotliwością poprzez pojedyncze, płynące i powolnie zmieniające się tony. Z tego powodu dla wielu ambient jest muzyką zdecydowanie bardziej ambitną, niż początkowo zakładali – choć przy pierwszym kontakcie może wydać się nudna, tak po czasie, kiedy pozwolimy swoim myślom błądzić w jego towarzystwie, pokaże swoje ukryte walory. Z pewnością jest to muzyka trudna w odbiorze i dlatego w wielu przypadkach przechodzi niezauważona.

Ambient jest najczęściej kojarzony z kosmosem – tam też, w moim odczuciu, sprawdza się najlepiej. Bezkresne pustki przemierza się znacznie ciekawiej przy towarzyszącej muzyce, która bardzo powoli buduje odpowiednie napięcie. Przestrzeń kosmiczna jest bowiem straszna sama w sobie, jednak w ciszy (pamiętajmy, że mówimy o grach lub filmach) nie będzie sprawiać wrażenia wystarczająco nieprzyjaznej. Na ogólne wrażenie składają się przecież wszystkie zmysły. I mimo że w kosmosie dźwięk się nie rozchodzi, to zaniedbanie go w produkcjach byłoby po prostu kardynalnym błędem.

Wracając jednak do samej muzyki, wielu może nie kojarzyć ambientu z nazwy, jednak towarzyszy nam w wielu produkcjach. Jakiś czas temu mieliśmy okazję recenzować ścieżki dźwiękowe z Homeworlda (więcej TUTAJ i TUTAJ), gdzie ambient po prostu miażdży swoim klimatem i bez niego ta gra nie byłaby tym samym. Bo o ile w trakcie ciszy czujemy się nieswojo, to ambient zawsze dodaje jeszcze parę ukłuć od siebie. I dopiero to wszystko razem stanowi o atmosferze danego dzieła.

Słuchanie samego ambientu jednak niekoniecznie należy do najprzyjemniejszych sposobów spędzania wolnego czasu. Sama muzyka bez dodatkowej, wizualnej oprawy faktycznie może niektórych nudzić – i raczej nie da się z tym faktem nic zrobić. Podziwiam wszystkich, którzy lubują się w słuchaniu ambientu solo – ja po prostu zaczynam usypiać. Może właśnie o to w tym chodzi i po prostu tego nie dostrzegam, bo fakt faktem, że „odpływanie” przy ambiencie jest wręcz niesamowicie przyjemne.

Czy ambientu warto słuchać? Na pewno warto się z nim zaznajomić, szczególnie w tej „kosmicznej” wersji. Dla początkujących polecam ścieżkę dźwiękową ze wcześniej wspomnianego Homeworlda, gdyż jest ona przygotowana na naprawdę wysokim poziomie i pozwala na zrozumienie wszystkiego, co zawarłem w tym tekście. I jeżeli on sprawi wam radość, to nie pozostaje nic innego, jak tylko przebić się przez dziesiątki ambientowych składanek w poszukiwaniu nowych, prawie eterycznych, doznań.

Pasek - kreska

Tekst powstał z okazji piątej edycji Kalisz Ambient Festiwal, która odbędzie się w dniach 28-29 października tego roku w Kaliszu. Wśród zapowiedzianych projektów/artystów znaleźć można Accomplice Affair, Rigor Mortiss czy Agressiva 69.